Posty pojawiać się będą w poniedziałki i czwartki :)
Do zobaczenia :*

poniedziałek, 14 września 2015

Dziewiąty: Ty mała wścieklico!

Z dedykacją dla wszystkich fanek obłędnych oczów Winiara *.* Miłej lektury ;* 

Brunetka żywo gestykulując opowiadała mu całą historię rozpocząwszy od poznania Argentyńczyka kończąc na dzisiejszym spotkaniu pod samochodem. Winiarski z zaciekawieniem wpatrywał się w nią swoimi błękitnymi tęczówkami, pochłonięty wysłuchiwaniem jej słów. Co jakiś czas sięgał po swój kubek, zwilżając ciepłą cieczą suche wargi. Zdecydowanie nie spodziewał się czegoś takiego po Włodarczyk, która była przesympatyczną osobą, posiadającą dobre poczucie humoru i nutkę szaleństwa w sobie. Co najważniejsze nie ocenił jej jako dziewczynę, która nie ma do siebie szacunku. Magda taka nie była. Wyczuwał to. A jego przypuszczenia się potwierdziły, gdy ta wtulona w jego ramiona opowiadała mu historie z Kwiatkowskim w roli głównej. Dlatego też bała się po raz kolejny zaufać facetowi i nie pozwalała się jakoś szczególnie do siebie zbliżyć. Michał miał o tyle łatwiej, że od kilku lat był wierny swojej pięknej żonie, więc Włodarczyk nie miała żadnych obaw, gdy stali się przyjaciółmi. Przyjmujący był naprawdę świetnym kompanem do rozmów czy szaleństw jakie znał tylko on. Z partnerką siatkarza także złapała dobre kontakty, więc Dagmara mogła być spokojna o swojego męża. Czasami jednak bała się o jego życie, gdyż Magdalenie czasami wpadały do głowy naprawdę szurnięte pomysły. Niebieskooki gładził ją po ramieniu, uspokajając gdy ta niespodziewanie postanowiła dać upust swoim emocjom w postaci płaczu. Chwilę później wyczerpana rozmową z przyjmującym zasnęła wtulona w jego ciało, na co ten uśmiechał się tylko subtelnie pod nosem, wysyłając SMS'a do Dagi, że spędzi dziś noc u swojej przyjaciółki. 

                                                     ***
Wypoczęta pozwoliła unieść się swoim powiekom, po czym rozciągnęła się leniwie i rozglądnęła po wnętrzu mieszkania. Podskoczyła lekko, gdy zauważyła, że jako łóżko dzisiejszej nocy służyło jej ciało Winiarskiego, który za pewne nie będzie mógł na treningu wykonać ani jednego ćwiczenia. Delikatnie wysunęła się z jego uścisku i sięgnęła po lustrzankę spoczywającą na stoliku. Z subtelnym uśmiechem wymalowanym na ustach wykonała zdjęcie, którego obiektem padł pogrążony we śnie siatkarz. Za pewne zawiśnie ono na honorowym miejscu, gdyż musiała przyznać, że ten wielkolud wyglądał naprawdę słodko podczas gromadzenia sił. A i na pewno jego małżonce się spodoba. W doskonałym humorze, bez ani jednego śladu po wczorajszej rozmowie do późna, zagłębiła się we wnętrzu kuchni. Zaglądnęła do lodówki, w której widniały puste do granic możliwości pułki i zaklęła cicho. Nim zauważyła a w salonie rozciągał się już wyspany szatyn. Odwróciła się w jego stronę i wygięła dolną wargę, spoglądając na niego błagalnym wzrokiem. 

-Pusta lodówka?-zapytał zachrypniętym nieco głosem.-I chcesz bym wyskoczył do sklepu? -zaśmiał się cicho.

-Jak ty mnie Winiarski dobrze znasz.-zachichotała.

-Zaraz wracam wariatko.-puścił jej oczko, po czym opuścił jej mieszkanie, by udać się do pobliskiego supermarketu.

-Jednak dobrze trafiłam w tym Bełchatowie.-uśmiechnęła się szeroko, sięgając po opakowanie kawy. 

Z zalanym wrzącą wodą kubkiem zasiadła do kuchennego stołu, wpatrując się w widoki za oknem. Nagle jej oczom ukazała się sylwetka gracza z numerem 13, który zaliczył glebę delikatnie mówiąc. Parsknęła śmiechem, podchodząc bliżej okna. Co za idiota! Potknął się o wystający za śniegu kamień i wylądował twarzą w śniegu. Chwilę później cały przemoczony pojawił się w mieszkaniu brunetki, która ciągle nie mogła opanować swojego rozbawienia. Michał spojrzał na nią jak na największą idiotkę świata i po chwili uśmiechnął się cwanie. O nie! Tylko nie to! Już doskonale wiedziała co ten uśmiech oznacza! Biegiem zerwała się w kierunku sypialni, lecz wiadomo było, że z Winiarem nie ma szans. Dlatego też  nie dziwiła się ani trochę, że już po chwili jego palce znalazły się na jej brzuchu, wywołując z jej gardła salwy śmiechu i błagań o to by przestał. Kopała, krzyczała, obładowywała jego tors pięściami, ale nic nie pomagało. Aż w końcu ugryzła go, a ten jak na zawołanie puścił ją i zawył z bólu.

-Ja pierdole! Ty mała wścieklico!-krzyknął wściekły.-Nie popuszczę ci tego! 

-Winiar no! Zaraz się na trening spóźnimy!-wstała z łóżka. 

Przyjmujący zrezygnowany odpuścił i ruszył tuż za nią w kierunku kuchni. Dziewczyna dość zwinnie przygotowała śniadanie w postaci jajecznicy, którą pochłaniali w miarę najszybszym tempie. Magda zniknęła za drzwiami łazienki, aby doprowadzić się do ładu, a Michał tymczasem dzwonił do Dagi, by poprosić ją o przygotowanie torby treningowej i ciuchów na zmianę. Chwilę później siedzieli już w samochodzie i mknęli bełchatowskimi ulicami, zerkając co chwila na zegar. Misiek zaparkował pod swoim blokiem i oboje wybiegli z auta, pokonali schody w ekspresowym tempie, po czym zameldowali się w mieszkaniu siatkarza. Winiarski zniknął za drzwiami łazienki, a pani fotograf ucięła sobie z Dagą krótką pogawędkę. Przywitała się także z Oliwerem, który pędem ruszył w jej stronę i wskoczył jej na kolana. Co jak co, ale dzieci to temu Winiarskiemu wyszły piękne! A do tego uwielbiały ciocię Magdę. Dziewczyna z uśmiechem gładziła chłopca po blond czuprynie, opowiadając o swojej pracy. Pani domu tymczasem zniknęła w pokoju najmłodszego w klanie Winiarskich, gdy ten dał o sobie znać płaczem. 

-Ciociu a zrobimy sobie kiedyś sesję zdjęciową?-zapytał z błyskiem w tych błękitnych oczach Oliwer. 

-Jasne.-odparła entuzjastycznie.-Ale teraz niestety muszę was opuścić, gdyż praca wzywa.-puściła mu oczko, po czym wstała. 

-Żyjesz tam czy może postanowiłeś zakończyć moje męki i się utopiłeś?-zapytała z powagą, uderzając ręką w drzwi łazienki. 

-Jeszcze się ze mną pomęczysz trochę.-zaprezentował swoje białe perełki, otwierając drzwi łazienki.- Synek a ty czego nie śpisz? Weekend jest! Korzystaj póki możesz!-zwrócił się do blondyna. 

-Jakoś tak nie mam ochoty. Mogę z tobą pojechać na trening? - spojrzał na tatę oczami zbitego psa. 

-Tylko wiesz, mamy 10 minut na dojazd, a ty jeszcze w piżamie i ...-przerwała Michałowi jego kopia

-Zaraz wracam!-krzyknął, pędząc w stronę swojego pokoju. 

Magda zachichotała cicho, spoglądając na niego zdenerwowanego siatkarza. Zwyczajnie się bał, że powita go na sali krzyk Miguela. Na szczęście Oli wrócił do salonu po jakieś minucie ubrany i uczesany. Winiarski zgarnął torbę i ucałował żonę w policzek, która z Antosiem na rękach zawitała do salonu i wybiegł z mieszkania. Dziewczyna wraz z małym blondynkiem zeskakiwali ze schodów w miarę najszybszym tempie, podążając za Michałem. W komplecie zameldowali się w samochodzie i odjechali z pod budynku. Przez całą drogę Magda dziękowała siatkarzowi za wczorajszą rozmowę, którą przeprowadził z nią do późna oraz za nie opuszczenie jej w tak trudnej chwili. Szatyn posłał jedynie w jej stronę uroczy uśmiech i skupił się na drodze. Na szczęście w ostatniej chwili wpadł na salę, gdzie pozostali zawodnicy zaopatrywali się w piłki. Falasca posłał mu krzywy uśmiech, a siatkarz dołączył do grupy rozgrzewających się wielkoludów. 
Magda tymczasem wykonywała swoją pracę, mając na oku także biegającego pomiędzy trybunami Oliwera. Blondyn zyskał u niej jeszcze większą sympatię, gdy okazał chęć wykonania kilku zdjęć. Uradowana podała mu sprzęt, prosząc aby uważał. Młody Winiarski z ostrożnością cykał zdjęcia swojemu tatusiowi, który ze śmiechem do nich pozował. 

                                                      ***
Nie mogła uwierzyć, że się tutaj pojawiła. Co ją podkusiło by towarzyszyć pewnemu szatynowi na planie zdjęciowym. Musiała kuźwa ulec jego czekoladowym oczom czy też chwili, którą wykorzystał na składanie pocałunków na jej szyi. Miała tylko nadzieję, że nie będzie tego nigdy żałować. Modliła się także, by jej rodzice nie natrafili na okładkę gazety czy też nie zobaczył jej Wojtek. Wtedy być może zostałaby bez dachu nad głową. Z letargu wyrwał ją tak dobrze znany aksamitny dotyk. Conte gładził jej odkryte udo, muskając swym oddechem jej szyję. Już za chwilę miała rozpocząć się sesja zdjęciowa. Siatkarz ustawił się na swoim miejscu, wykonując rozkazy swojego fotografa. Magda przyglądała się z podziwem  muskulaturze widniejącej na jego torsie, czując jak zalewa ją fala gorąca. Rozpięła delikatnie swoją koszulę, zwracając tym uwagę przyjmującego. Chłopak uśmiechnął się pod nosem, po czym powrócił do pozowania. Chwilę później Magda ustawiła się obok Argentyńczyka,przytulając się do jego prawego ramienia. Gdy poczuła na swoim policzku jego rozgrzane ciało po jej plecach przeszedł dreszczyk. Dlaczego ona reagowała tak na jego bliskość? Gorzej było, gdy fotograf zażądał, aby pozbyła się swoich ubrań i samej bieliźnie ułożyła na Conte. Według wskazówek profesjonalisty oparła głowę o jego czoło, spoglądając głęboko w jego czekoladowe tęczówki. Poczuła jak przyjemne ciepło rozlewa się po jej organizmie. Jego ułożone na jej plecach dłonie paliły jej ciało, powodując niesamowitą ochotę wpicia się w jego wargi. Musiała się jednak powstrzymać. Jakąś godzinę później z torbą przewieszoną przez ramie opuszczała studio, podążając w stronę domu Włodarczyka. Facundo biegł ile sił w nogach, aby ją dogonić, aż w końcu zatrzymał się przed jej sylwetką. Zamyślona brunetka nie zauważyła przeszkody na swojej drodze i wpadła w ramiona Argentyńczyka. Zadarła głowę i wyciągnęła jedną ze słuchawek, obdarzając twarz siatkarza pytającym wzrokiem. 

-Może do mnie wpadniesz na lampkę wina? -zaproponował,a ona stanowczo pokręciła głową.-Dlaczego? Przecież widziałem, że aż cię korci by mnie pocałować.-zauważył. 

-Po prostu nie mam ochoty. Cześć.-chciała go wyminąć, lecz on zagrodził jej drogę po raz kolejny. 

Bez skrupułów zatopił się w jej aksamitnych wargach, ujmując jej twarz w swe dłonie. Doskonale wiedział i zdawał sobie sprawę jak na nią działa. Zaklęła w myślach jego osobę i poddała się pieszczocie, zarzucając ręce na jego szyję i przyciągając go jeszcze bliżej. Jego wargi wyczyniały cuda na jej ustach, a jego język drażnił jej podniebienie. Po dłuższej chwili odskoczyła od przyjmującego i ruszyła w dalszą drogę. Dopiero mając pewność, że siatkarz nie pogoni za nią wyciągnęła z kieszeni telefon i wybrała doskonale znany numer. Gdy tylko jego właściciel podniósł słuchawkę, wypowiedziała:

-Muszę z tobą porozmawiać. 

                                                       ~*~
Witam wraz z dziewiątką! ;3 Dzisiaj trochę więcej Winiara, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba ^^ Mi tam mega lekko i przyjemnie pisało się ten rozdział *.* Dzisiaj nieco wcześniej rozdział, ale to z tego powodu, że nie byłam dzisiaj na lekcjach i upiekło mi się na biologii :D Ma się intuicję ^^ Pan przepytał sześć osób i oceny nie są za ciekawe, a miał pytać ochotników :P No, ale dobra wracamy do opowiadanka ^^ Mi się mega podoba ten rozdział i chyba jest najlepszy na tym blogu ;3 Między Facu i Magdą jeszcze bardziej iskrzy ^^ Wybaczcie mi brak Wojtka, ale gdybym go tu wplotła to by powstały litania :D Postaram się go gdzieś tutaj wrzucić, ale nic nie obiecuje ;) Całuję i do zobaczenia w czwartek ;* 


środa, 9 września 2015

Ósmy: To on naruszył moją intymność!

Z dedykacją dla nowej koleżanki z klasy oraz fanki siatkówki Kamili ;* Dziękuję za miłe słowa i życzę miłej lektury ;* :D 

Ze snu wybudził go świszczący nieprzyjemnie na dworze wiatr, który pod swoim ciężarem sprawiał, że korony drzew uginały się niebezpiecznie. Niechętnie opuścił swoje łóżko, uprzednio muskając swoimi wargami aksamitne usta brunetki. Magdalena mruknęła tylko coś pod nosem i przewróciła się na drugi bok, przyciągając kołdrę bliżej siebie. Mimowolnie na jego usta wpędzał subtelny uśmiech, z którym zatrzasnął za sobą drzwi sypialni. Nieco jeszcze zaspany paradował po swoich czterech ścianach przyodziany jedynie w kraciaste bokserki, aż w końcu wkroczył do kuchni. W ekspresowym tempie przyrządził sobie kofeinowy napój, który miał naładować go energią po nieco szaleńczej nocy. Opadł wraz z parującym kubkiem na jedno z krzeseł przy kuchennym stole i umiejscowił swój wzrok w widokach za oknem, podziwiając budzący się do życia Bełchatów. Mimowolnie uśmiechnął się pod nosem, wracając wspomnieniami do obrazów z przed kilku godzin. Ta dziewczyna stała mu się bliższa niż jakakolwiek inna. Powoli nieświadomie zaczął uwielbiać, kiedy na jej ustach gościł promienny uśmiech, gdy jej oczy tak niesamowicie błyszczały...Zupełnie tak jakby zaczął się w niej zakochiwać! Ale stop! Przecież Facundo Conte nie potrafi kochać! On potrafi się tylko zabawiać kosztem innych! Ile to panienek wylądowało w jego łóżku by zaspokoić jego potrzeby, aby później zostać odprawioną ze świstkiem. Sam już przestał liczyć. Był zwykłym dupkiem, egoistą, który chciał tylko zadbać o to by danej nocy zabawić się z jakąś blondynką, brunetką, szatynką a może rudą. W pewnym stopniu nienawidził się za to, ale nie potrafił też tego zmienić. Taki styl życia jak najbardziej mu odpowiadał. Nie chciał wiązać się z kimś na stałe, gdyż nie wybaczył by sobie, że zranił tak delikatną osóbkę jaką była kobieta. Przecież ciągle gdzieś wyjeżdżał, zwiedzał świat, jego najmniejsze zakamarki. Pokręcił głową by odgonić te myśli i upił spory łyk gorącego napoju, wciąż wpatrując się w coraz bardziej zaludnione miasto. Chwilę później odstawił pusty kubek do zlewu, kątem oka badając godzinę wskazywaną przez ścienny zegar. Cyferblat wskazywał piętnaście minut po ósmej. Miał jeszcze sporo czasu do porannego treningu, dlatego też postanowił wskoczyć pod prysznic. Strumień ciepłej wody przyjemnie rozgrzewał jego ciało, pozbywając się śladów po wczorajszej nocy. Z przywiązanym na biodrach ręcznikiem opuścił łazienkę i przygotował sobie owsiankę, którą pochłonął w szybkim tempie. Włożył miskę do zlewu i oparł sylwetkę o kuchenny blat, przymykając powieki. Z tej chwili wyrwała go rozbrzmiewająca po salonie melodia. Momentalnie poderwał się z miejsca i rzucił na kanapę, na której to spoczywał jego telefon. Nacisnął zieloną słuchawkę i przyłożył telefon do ucha, wsłuchując się w nieznany mu męski głos:

-Dzień dobry. Czy mogę rozmawiać z panem Facundo Conte? 

-Przy telefonie. O co chodzi? -zmarszczył brwi Argentyńczyk.

-Nazywam się Adrian Makowski. Chciałbym panu zaproponować sesję. Pańskim zadaniem byłoby za pozować do kilku zdjęć bez koszulki z piękną kobietą przy boku. Oczywiście partnerkę może pan sobie dobrać sam. - z zainteresowaniem wsłuchiwał się w słowa rozmówcy. 

-Nie wiem czy to dobry pomysł. Na obecną chwilę nikogo nie mam.-odparł siatkarz, przeczesując palcami czarne włosy. 

                                                      ***
Przekroczyła próg kuchni, po czym oparła się o balustradę drzwi, przyglądając się z zainteresowaniem wyposażonemu w okulary z ciemnymi oprawkami Argentyńczykowi, który pochłonięty był przeglądaniem mediów społecznościowych na swoim laptopie. Stała tak przez dłuższą chwilę, badając wzrokiem jego skupioną twarz, aż w końcu jej wzrok zatrzymał się na jego kuszących wargach, które naprawdę często w ostatnim czasie lądowały na jej ustach. Zagryzła delikatnie dolną wargę, na palcach zagłębiając się we wnętrzu pomieszczenia i otwarła drzwi lodówki. Conte niczym wyrwany z transu podskoczył na krześle, a Magda zachichotała cicho pod nosem. Siatkarz momentalnie pojawił się tuż obok niej, splatając swoje dłonie na jej płaskim brzuchu ukrytym pod materiałem bluzy. Jego oddech drażnił zagłębienie jej szyi, wywołując na jej plecach przebiegający je przyjemny dreszczyk. Zamarła, kiedy jego dłonie gładziły jej opięte w dżinsach biodra. Przymknęła powieki i mruknęła zadowolona, gdy jego wargi przyssały się do jej szyi. Chwilę później Conte posadził ją na kuchennym stole, miażdżąc jej usta swoimi. Ich pocałunki starały się coraz bardziej zachłanne. Jego dłonie wędrowały po jej ciele rozpoczynając od górnego odcinku kręgosłupa po biodra. W końcu Włodarczyk odepchnęła od siebie przyjmującego, palcem wskazując na wyznaczający godzinę dziewiątą zegar. Facundo westchnął głośno, gdyż już za pół godziny miał rozpocząć trening. Dziewczyna natomiast zeskoczyła z wyposażenia kuchennego i udała się w stronę drzwi. Narzuciła na siebie kurtkę i przytrzasnęła za sobą drzwi. 

W szampańskim nastroju opuściła samochód Wojtka, zwijając się ze śmiechu. Ten zawsze potrafi zadbać o poziom jej zabawy. Szybkim krokiem wraz z kuzynem przy boku zmierzała w stronę wejścia do budynku. Zawsze, gdy tylko przekraczała próg siedziby bełchatowskiego klubu od razu na jej usta wstępował promienny uśmiech. To miejsce posiadało tak pozytywną energię, że nawet w najgorsze dni sprawiało, że choć na chwile na twarzy dziewczyny gościł uśmiech. A perspektywa wyobrażenia sobie wypełnionej po brzegi Energii powodowała ciarki na ciele. Tak rozmyślając nawet nie zauważyła, kiedy jej nogi zatrzymały się tuż przed wejściem na obiekt. Chwilę później spacerowała już po hali, pomagając Miguelowi w rozkładaniu siatki czy przygotowaniu piłek. Po kilkunastu minutach na parkiecie roiło się od rozgrzewających się zawodników. W tle rozbrzmiewała muzyka z playlisty Michała, a sam przyjmujący śpiewał na całe gardło, wywołując tym śmiech innych graczy. Ona natomiast krążyła wokół boiska, uwieczniając najciekawsze i najpiękniejsze momenty. W pewnym momencie para środkowych zaczęła gonić się po całym boisku. Zainteresowana Włodarczyk stanęła w miejscu i zawiesiła na szyi aparat, przyglądając się tej sytuacji. W pewnym momencie Wrona przygniótł rozwiązaną sznurówkę i zakończył swój maraton uderzeniem w boisko swoją cudną, kracząca  twarzą. Po sali rozniosła się fala śmiechu. Andrzej wstał na nogi i już miał chwycić w swoje dłonie Mikasę, gdy Kłos nagle zsunął z niego spodenki, pozwalając bokserkom z napisem " Bierz mnie! Towar jeszcze gorący!"  ujrzeć światło dzienne. Pani fotograf na czele z zawodnikami oraz członkami sztabu parsknęła głośnym śmiechem, ledwo co utrzymując się na nogach. 

-To nie przedszkole! Kłos i Wrona natychmiast 20 okrążeń!- jako pierwszy opanował się Falasca. 

-Ale co ja takiego zrobiłem?! To on naruszył moją intymność! To jest nie fair! Pomylone to wszystko jak jasna cholera! - oburzył się Kraczący. 

-Mówiłeś coś Andrzej?- obdarzył go groźnym spojrzeniem trener, na co zawodnik pokręcił głową.-Tak myślałem. A teraz do roboty! 

Z chichotem pod nosem obserwowała jak środkowi toczą wojnę na spojrzenia, co jakiś czas się popychając. Wysłuchała roześmiana trenera, który stwierdził, że czasem czuje się jak przedszkolanka pilnująca dzieci, po czym spojrzała na niego rozbawiona. Naprawdę czasem ci przerośnięci faceci zachowywali się jak 6-latki z mózgiem wielkości orzeszka. To musiała mu przyznać. 

                                                     ***
Z torbą na ramieniu podążała w stronę auta Wojtka, który został nieco dłużej by porozmawiać z Falascą. Ułożyła ją na tylnym siedzeniu, po czym zatrzasnęła drzwi i pisnęła cicho, gdy po swojej prawej stronie dostrzegła wysoką sylwetkę. Szatyn opierał się nonszalancko o Audi Włodarczyka, mierząc ją wzrokiem. Czuła jakby jego spojrzenie paliło. Dlaczego na choćby jedno spojrzenie tych czekoladowych oczu reagowała tak dziwnie? Czyżby poczuła do Argentyńczyka coś więcej niż ich łączyło? Natychmiast pokręciła głową, unosząc wzrok na jego twarz. Promienie słońca oświetlały ją, powodując że prezentowała się naprawdę świetnie, a tęczówki błyszczały w doskonale jej znany sposób. Pochylił się nad nią nieznacznie i musnął subtelnie jej rozchylone wargi. Jego aksamitne usta tak cholernie ją kusiły, ale wiedziała, że musi uważać. 

-Zwariowałeś!? Jeszcze nas ktoś zobaczy!-skarciła go. 

-Posłuchaj. Dzisiaj rano otrzymałem telefon od jednej z gazet. Zaproponowali mi abym wziął udział w profesjonalnej sesji zdjęciowej, ale nie sam. Dlatego też pomyślałem o tobie. Czy nie chciałabyś mi towarzyszyć na planie? W sensie jako modelka. -wreszcie to z siebie wyrzucił. 

-Czy tobie ktoś czasami nie dosypał jakiegoś proszku?! Porypało cię Conte! Mało masz ładnych dziewczyn w Bełchatowie!? -uniosła się.

-No, ale tylko ty jesteś tak śliczną i doskonale się do tego nadasz.-posłał jej szeroki uśmiech. 

-Nie! Nie ma mowy!- upierała się przy swoim. 

-Proszę! Mag no! -spojrzał na nią tymi cholernymi tęczówkami. 

Pomocy! Ratunku! Nie mogła mu ulec. Przecież nie będzie się oglądać za kilka dni na okładce gazety. A co najważniejsze Wojtek by chyba zabił kolegę z klubu, gdyby się tylko natknął na dany szmatławiec. Rodzice od razu wykonali by telefon, pytająco o to kim jest seksowny mężczyzna pozujący z nią do zdjęcie i zaczęłyby się fantazje mamusi. No po prostu nie mogła się zgodzić! 

                                                        ***
Z dwoma kubkami gorącej czekolady  zasiadła na kanapie, wręczając jeden z nich swojemu gościowi. Upiła łyk parującego napoju i odłożyła naczynie na stolik, podciągając kolana pod brodę. Spojrzała na swojego towarzysza i westchnęła głośno, przywołując tym jego uwagę. Winiarski także obdarzył ją przenikliwym spojrzeniem błękitnych tęczówek, które lśniły niczym najjaśniejsze gwiazdy na niebie. Oplótł w dłoniach kubek z zawartością słodkiej cieczy i uniósł pytająco brwi, oczekując na jakiekolwiek słowa padające z ust brunetki. 

-Pomiędzy tobą a Facundo coś jest, prawda?-postanowił przerwać tą ciszę. 

-Masz rację.-skinęła głową.-Nie masz pojęcia co ten idiota mi zaproponował.

-Od tego tu jestem by się dowiedzieć.-puścił jej oczko.-No mów.-ponaglał ją. 

-Otóż chce bym wystąpiła z nim w profesjonalnej sesji zdjęciowej. Powiedz mi czy ty z chłopakami dosypaliście mu czegoś? No bo ja nie wiem skąd u niego taki pomysł. 

-Wow. Tego szczerze mówiąc się nie spodziewałem.-zaśmiał się przyjmujący.-No, ale w czym problem. 

-No jak to w czym?! Cholera nie chce w tym brać udziału, ale wiem, że prędzej czy później mu ulegnę.

-Magda, powiedz mi proszę całą prawdę. Co pomiędzy wami jest? -obdarzył ją pytającym spojrzeniem.


                                                    ~*~
Przepraszam za jego jakoś, ale pisany był na żywioł, gdyż zapasy mi się skończyły :P Powinnam już dawno spać, ale poświęciłam się dla was ;) Mam nadzieję, że to docenicie :D  O piątej pobudka, ale może jakoś się podniosę xD Któraś z was pytała mnie czy nie mogłabym dodawać rozdziału także w weekend, otóż ja piszę je w weekend właśnie, by spokojnie móc dodać w poniedziałek i czwartek to niestety, ale nie ma takiej opcji. Przykro mi, ale to już nie gimnazjum i chce się skupić na nauce na poważnie :) Tu chodzi o moją przyszłość. Wybaczcie, ale naprawdę nie dam rady. W tygodniu nie mam nawet chwili aby chodziarz troszkę napisać :( A jak dla mnie pon i czwartki to dobra częstotliwość :) Przepraszam was Kochane za zaległości na waszych blogach, ale postaram się je nadrobić w ten weekend :) Całuję i do poniedziałku! :* 

poniedziałek, 7 września 2015

Siódmy: Palpitacji serca dostanę!

Tak jak obiecałam z dedykacją dla Weroniki, mojej nowej koleżanki jak i czytelniczki :D Dziękuję Ci za miłe słowa i Twoją wizytę tutaj :* Życzę wszystkim miłej lektury :D ;*


Z wymalowanym na twarzy uśmiechem przemierzała korytarz Energii, podążając w stronę źródła dźwięku jakim był huk odbijanych od parkietu piłek. Na palcach zajęła miejsce na jednym z plastikowych krzesełek, niczym zaczarowana wpatrując się w grupę zawodników tutejszego klubu. Bez problemu odnalazła pośród nich pewnego szatyna, który odbijał w parze ze swoim najlepszym przyjacielem. Uriarte co jakiś czas posyłał mu szeroki uśmiech, wypowiadając kilka śmiesznych tekstów. Przyjmujący natomiast wciąż kątem oka śledził umiejscowioną na trybunach smukłą sylwetkę brunetki, która uwieczniała właśnie ich trening na swojej karcie pamięci. Mimowolnie uśmiechnął się pod nosem, co nie uszło uwadze rozgrywającemu. Nicolas uniósł znacząco brwi na co Conte jedynie pokręcił głową, parskając śmiechem. Wiedział o wszystkim co było pomiędzy tą dwójką i starał się przemówić swojemu partnerowi z pary do rozsądku, ale Facundo upierał się przy swoim niczym osioł. W końcu zaakceptował fakt i co jakiś czas podpytywał co słychać u pani fotograf. Dziewczyna tymczasem krążyła wokół trybun, przemieszczając się w szaleńczym tempie w odpowiednie miejsce i czekając na odpowiedni do uchwycenia moment. Była zawodową profesjonalistką, którą doceniali wszyscy wokół, lecz ona zawsze utrzymywała się przy swojej skromności. Pokiwała z podziwem głową, przyglądając genialne zdjęcie, które wykonała tak zwanej bełchatowskiej trójcy. Kuzyn pokręcił ze śmiechem głową, puszczając jej oczko, a para środkowych prześcigiwała się między sobą w wysłaniu w jej stronę lotnych całusów. Obiekt sportowy wypełniła fala śmiechu Magdy, która po prostu zawsze była rozbawiona przez nich do łez. Chłopaki naprawdę ją polubili i utrzymywali znakomitą atmosferę w zespole. Dało się to wyczuć z dalekiej odległości. Miguel był zadowolony ze swojego teamu, że tak ciepło przyjęli współpracę z krewną Wojtka i darzyli ją ogromną sympatią. Tej dziewczyny nie dało się nie lubić. Tak też twierdził każdy z nich. Przeskoczyła przez kolejne krzesło, ale nie dostrzegając  nieschowanej nogi upadła i spotkała się z zimną posadzką. Zaniepokojeni chłopcy momentalnie popędzili w stronę młodej brunetki. Jako pierwszy przykucnął przy niej Winiarski, który obdarzył ją zatroskanym spojrzeniem tych obłędnie błękitnych tęczówek, na które dziewczyna zareagowała tylko przyjemną falą ciepła roznoszącą się po jej organizmie. 

-Boże! Magda! Nic ci nie jest! Wariatko, co żeś znów zrobiła?! - przy jej boku pojawił się Włodarczyk. 

-Spokojnie, wszystko okay. To tylko bliskie spotkanie mojej twarzy z podłogą.-posłała siatkarzom subtelny uśmiech.

-Megi! Nie umieraj! Ja tego nie przeżyję! Palpitacji serca dostanę! Nie rób mi tego! Megi!!  Nie odchodź!- przyklęknął przy niej Kłos, tuląc ją do siebie. 

Skrzaty parsknęli śmiechem, kręcąc głowami nad głupotą blondyna. Magda z lekką pomocą Michała i Mariusza podniosła się, wstając na proste nogi i palnęła Karola otwartą dłonią w tył głowy. Środkowy jęknął z bólu, posyłając jej pytające spojrzenie. Włodarczyk odpowiedziała mu sławnym przysłowiem o głupocie i gołębicy, po czym przytuliła i cmoknęła go w policzek. Kłos był jednym w swym rodzaju idiotą, którego kochała ponad życie. Ten człowiek został chyba pozbawiony nie jednej, a trzech klepek mózgu. Zaśmiała się do swoich myśli i powróciła do pracy. On robił to specjalnie! Misiek jak miał to w zwyczaju zapuścił swoje przeboje, wywijając do nich biodrami. Salwy śmiechu padające ze strony dziewczyny roznosiły się po wnętrzu sali, wywołując na ustach bełchatowian delikatne uśmiechu. Pośpiesznie zaprzestał swoich tańców i podszedł do Mariusza, wywijając w jego stronę do piosenki Eneja. 

-Dałem Ci kamień z wielkim LOVE, no bo kwiaty szybko schną...-przyklęknął przed kapitanem drużyny. 

Epika Skry Bełchatów tonęła w morzu łez, zwijając się ze śmiechu na parkiecie. Falasca chciał to jak najszybciej przerwać, ale co on takiego mógł zrobić, skoro i jego rozbawiła do łez ta sytuacja.  Z resztą miał takie na co dzień i można to było nazwać tradycją na każdym treningu. Naprawdę kochał tych chłopaków za ich osobowości, za ich szaleństwa, za walkę na boisku do samego końca, niesamowitą atmosferę w zespole i wiele innych rzeczy.

                                                       ***
Krzątała się po kuchni, przygotowując kolację dla siebie i Wojtka oraz rozmawiając ze swoją najlepszą przyjaciółką, Sabiną przez telefon. Nie ukrywała przed nią swojego znakomitego humoru, który było można bez problemu poznać po jej radosnej barwie głosu. Zaciekawiona blondynka z przyjemnością wysłuchiwała opowiadań brunetki o każdym z zawodników, która pominęła temat Conte. Nie chciała by ktokolwiek na razie o tym wiedział. Kilka razy zagościła już w jego czterech ścianach i co najmniej nie było to zwykłe spotkanie, gdyż za każdym razem kończyło się nieprzespaną nocą. Włodarczyk jednak po dłuższym czasie przekonała się do Facundo i ich stosunki były nieco bardziej ciepłe niż na samym początku ich znajomości. Z każdym dniem jej sceptyczne nastawienie do jego propozycji znikało, a w pewnym czasie dziewczyna całkowicie poddała się pokusie i korzystała z chwil spędzonych w łóżku przyjmującego. Miał rację. Coś ich wyraźnie do siebie ciągnęło. Pożądanie?! Kto wie! Jej rozmyślenia przerwał głos Adamskiej. Momentalnie wyrwała się ze świata swoich myśli i powróciła do rozmowy. 

-Skąd właściwie u ciebie taki humor?-zapytała w końcu blondyna. 

-A co najbardziej zadowala kobietę? -odpowiedziała, uśmiechając się pod nosem. 

-Hmmm... Facet? - zaśmiała się Sabina. 

-Nie, ale dobry kierunek. 

-Randka? -zgadywała dalej przyjaciółka. 

-Seks, kochana.-odparła Włodarczyk.

-Dobre sobie. Ty i łóżko? Nie ściemniaj mi tu tylko gadaj. 

Magdalena w końcu postanowiła opowiedzieć o nietypowych stosunkach łączących ją z Argentyńczykiem. Adamska nie ukrywała swoje zdziwienia postawą brunetki. Przecież jej Meg nigdy taka nie była. Zawsze czekała na księcia z bajki, a teraz dawała się przelecieć jakiemuś gościowi? A gdy tylko kumpela wyjawiła jej kim jest szczegółowo facet, który zaspokajał jej potrzeby niemal nie wypuściła z ręki telefonu. Magda i Conte?! Cholera! Kiedy?! Jak?! Gdzie?! 

                                                   *** 
Po cichu przekroczyła próg mieszkania siatkarza, zawieszając swoją kurtkę na wieszaku i zsuwając z nóg kozaki. Z cwanym uśmieszkiem na ustach zagłębiła się we wnętrzu mieszkania, które wypełniały egipskie ciemności. Nagle ktoś zgniótł jej biodra w swoich dłoniach, przysysając się do jej szyi. Jej serce momentalnie przyśpieszyło swoją pracę, pompując do żył większą ilość krwi, a oddech stawał się niespokojny. Te cholernie intensywne perfumy poznałaby wszędzie. Odwróciła głowę w jego stronę, a on zachłannie wpił się w jej wargi, przegryzając delikatnie dolną. Dziewczyna jęknęła cicho, wplatając palce w jego miękkie włosy. Conte uniósł ją nieznacznie, a brunetka oplotła jego pas swoimi nogami, nie odrywając się ani na moment od jego ust. Jego aksamitne wargi  miażdżyły jej usta, uniemożliwiając jej jakikolwiek dostęp do tlenu. Tym razem Argentyńczyk zatrzasnął za sobą drzwi innego pomieszczenia niż sypialnia i pokonywał dzielącą ich odległość od prysznica. Zasunął za sobą kabinę i odkręcił kurek z zimną woda. Włodarczyk pisnęła cicho, gdy lodowata ciecz spotkała się z jej ciałem. Facundo pośpiesznie zmienił korek i oparł ją o ścianę, tak aby mógł błądzić dłońmi po jej płaskim brzuchu. Pozbył się jej mokrej już koszulki, naznaczając swoimi wargami szlak prowadzący do jej najintymniejszego miejsca. Dziewczyna nie pozostawała mu dłużna i także po chwili podziwiała jego tors bez żadnego nakrycia. Jej dłonie sunęły po jego muskulaturze, wywołując przyjemny dreszcz na ciele siatkarza. On tymczasem drażnił swoim językiem jej szyję, doprowadzając ją tym do obłędu. Nim zauważyli a na ich ciała nie istniała już żadna partia materiału. Chwilę później po wnętrzu łazienki roznosiły się jęki rozkoszy, z której czerpali jak najwięcej. Ich usta niczym stworzone dla siebie odnajdywały się na nowo, łącząc w gorących pocałunkach przepełnionych pożądaniem. Jego wargi sunęły po jej ciele, nie pozostawiając ani centymetra bez mokrego śladu. Z ich płuc wydobywał cię coraz płytszy oddech, a ciało stawało się tak gorące niczym ogień. Conte w pewnym momencie zrobił coś co całkowicie ją zaskoczyło. Oderwał się od jej ust i oparł swoje czoło o jej, spoglądając jej głęboko w oczy. Jego czekoladowe tęczówki sprawiały, że odpływała w krainę zwaną rajem. Facundo musnął ustami czubek jej nosa, uśmiechając się delikatnie. Ona natomiast zsunęła się po zimnych płytkach wywołujących dreszczyk na jej plecach i starała się unormować swój oddech. 
Nawet nie zauważyła, kiedy odpłynęła do krainy Morfeusza. Przyjmujący bez zastanowienia wziął ją na ręce i zaniósł do swojej sypialni. Ułożył ją na miękkim materacu, okrył pierzyną i wtulił się w jej nagie, jeszcze ciepłe ciało. 

                                                           ~*~
Chyba was za bardzo rozpieściłam długością, no ale cóż... Kiedyś wyjątek trzeba zrobić ^^ Magda ciamajda, ale każdemu się zdarzają wypadki :D Winiarski jak zawsze rozśpiewany i roztańczony, a Karol przejęty jak jeszcze nigdy ^^ Kocham opisywać śmieszne sytuację u Skrzatów *.* Magda i Facu jak zawsze idą na całość :D Jak minął wam pierwszy tydzień w szkole? ;) Mi powiem szczerze, że całkiem dobrze :) Poznałam kilka fajnych dziewczyn, nauczyciele jak na razie spoko a i zadań na razie nie ma ^^ No i małe pytanko do was :) Częstotliwość rozdziałów wam odpowiada czy może zmniejszyć na jeden rozdział w tygodniu? :D Bo wiecie nie chce byście miały zaległości, a na nauce trzeba się skupić Kochane, więc proszę dajcie znać, czy pon i czwartki zostają czy może dajemy raz w tygodniu :) Dziękuję za wszystkie komentarze pod szóstką <333 :*  Całuję i do zobaczenia w czwartek :* 

środa, 2 września 2015

Szósty: Nie czaruj Conte

Zawsze i wszędzie Agatka pierwsza będzie! ^^ Z dedykacją dla tej pani oraz jej zwariowanego towarzysza :D ;)  Udana z was parka nie powiem ^^ Miłej lektury ;* 

Dni mijały a ona nadal pomieszkiwała u swojego kuzyna. Wojtek ciągle dbał, aby czuła się w jego lokum niczym w domu i tak rzeczywiście było. Magda natomiast w zamian odwdzięczała się siatkarzowi przygotowywaniem pysznych śniadań, obiadów czy też kolacji. Dwójce jak najbardziej odpowiadał ten układ. Włodarczyk nie raz poruszała temat znalezienia własnego mieszkania w mieście Mistrzów Polski w siatkówce, ale brunet za każdym razem groził jej, że jeśli to zrobi wyjawi pewnemu, obłędnie niebieskookiemu szatynowi tajemnice jakim uczuciem go darzy. Fotografka za każdym razem rzucała się na niego, będąc w stanie go udusić. Winiarski był jej pierwszą i ostatnią siatkarską miłością. Uwielbiała tego człowieka za charakter, wolę walki czy też jak większość Polek za te cholernie piękne oczy i jej kuzyn nie miał prawda komukolwiek o tym mówić. Inaczej była w stanie go zamordować, poćwiartkować jego ciało i spalić w piecu. A najlepsze było to, że także złapała dobre kontakty z jego żoną. Dagmara była przesympatyczną osobą, z którą mogłaby rozmawiać godzinami. Wojtek zawsze siłą odciągał ją od szatynki, tłumacząc że muszą już iść. Magda przez chwilę chodziła, wtedy naburmuszona, ale po  kilku minutach jej przechodziło. Pani Winiarska mogła być spokojna o przyjaźń swojego męża z brunetką. Przecież Magda nie zamierzała odbić jej męża. Najgorsze było to, że po pamiętnym rzuceniu się Wojtka na argentyńskiego przyjmującego kuzyn dziewczyny został zawieszony na dwa mecze, akurat wtedy, kiedy drużyna potrzebowała jego energii i świeżości w grze jaką wnosił na parkiet. Dlatego też bełchatowianie przegrali dwa mecze z rzędu, ale nie łamali się. Jak można było chodzić smutnym, kiedy pani Magdalena każdemu z nich posyłała promienne uśmiechy, motywując i nie raz wygłaszając długie mowy o tym jaką częścią jej życia są. Zawodnicy niemal wzruszali się wtedy do łez, a niektórzy nawet tulili ją za tak ciepłe słowa w swoich ramionach. Ta kobieta wniosła tyle ciepła i miłej atmosfery do zespołu, że nikt nawet nie myślał co będzie, kiedy nadejdzie koniec jej pracy. Sama pani fotograf była zadowolona z przeprowadzki do Bełchatowa. Kilka dni temu odwiedziła swój dom i miała otwartą drogę na to by spełniać swoje marzenia. Rodzice jak zawsze pozostawiali jej wolną wolę wyboru celu swojego życia. Nigdy nie naciskali, że ma być w przyszłości jakaś znaną wszystkim modelką czy wybitną pisarką. Znali ją od dziecka i to oni narodzili w jej pasję do tego jakże pięknego sportu jakim była siatkówka.  

Dziewczyna z uśmiechem na ustach przeglądała ostatnio zrobione zdjęcia, wybierając te najlepsze fotografie, które miała dostarczyć pocztą elektroniczną prezesowi klubu. Upiła po raz kolejny łyk swojego ukochanego napoju i przesunęła palcem po nawierzchni laptopa. Zagryzła delikatnie dolną wargę, gdy na ekranie jej komputer wyświetliła się sylwetka Argentyńczyka, który rozciągał się ze słuchawkami na uszach, uśmiechając się pod nosem. Te jego błyszczące oczy były ewidentnie skierowane w stronę obiektywu jej Nikona. Jej oczom nie umknęła nieco uniesiona koszulka, odsłaniająca jego umięśniony brzuch. Dziewczynie nagle zrobiło się duszno. Pośpiesznie wstała z łóżka i uchyliła okno, wdrapując się na jego parapet. Dlaczego zwykłe zdjęcie tego dupka tak na nią zadziało? Przecież od ponad tygodnia starała się chować gdzie popadnie, gdy tylko słyszała jego kroki rozchodzące się po korytarzu. Bała się konfrontacji z nim po pamiętnym treningu, a raczej po incydencie po nim. Jednak po dłuższym czasie zaczęło jej brakować tego cwanego uśmieszku, tych pięknych, czekoladowych oczu czy też jego szeptu przy jej uchu. Włodarczyk! Cholera! Czy ty właśnie myślisz o tym niepełnosprawnym mózgowo Conte? Pokręciła stanowczo głową i odwróciła wzrok w stronę okna, zatapiając go w nocnej panoramie Bełchatowa. Na ustach zagościł nikły uśmiech. Uwielbiała wpatrywać się godzinami w widoki za oknem, szczególnie w nocy, ale teraz musiała skończyć swoją robotę. Zeskoczyła z parapetu i usadowiła się po raz kolejny na miękkim materacu, rozkładając laptop na kolanach. Przejrzała jeszcze kilkadziesiąt zdjęć, popijając gorącą czekoladę z jej ulubionego kubka i postawiła go na szafce obok łóżka, rozciągając się leniwie. W tym własnie momencie do jej czterech ścian wpadł uśmiechnięty od ucha do ucha Włodi. Spojrzała na niego jak na idiotę, a ten oświadczył jej, że wychodzi z Kłosem i Wroną na piwo. Przewróciła jedynie oczami, po czym pokiwała głową i wróciła do zaznaczania najlepszych zdjęć. Kliknęła jeszcze kilka razy po czym uradowana odłożyła laptopa do szuflady i wstała, rozprostowując kości. Jęknęła cicho, kiedy po mieszkaniu siatkarza rozeszła się znienawidzona przez nią melodyjka. Leniwie zwlokła się po schodach, klnąc pod nosem za używającego wciąż dzwonka gościa. 

-Kurde wystarczy raz nacisnąć dzwonek a nie wnerwiać ludzi ile wlezie!-wykrzyknęła zirytowana, otwierając drzwi. -O cholera!-wymsknęło jej się, gdy uniosła głowę. 

-Też się cieszę, że cię widzę.-odpowiedział jej szerokim uśmiechem.

-Conte daj żyć! -jęknęła, gdy przekroczył próg domu.

-Uwierz mi twoje życie przy moim boku byłoby o wiele bardziej ekscytujące.-wyszczerzył się do niej.- Przyszedłem porozmawiać o mojej propozycji.Zastanowiłaś się już?-uniusł pytająco brwi. 

-Kurwa! Nie wystarczyło ci, że cię spoliczkowałam i kazałam wypadać! To chyba oczywista odpowiedź.-odparła wściekła. 

Argentyńczyk jednak bez żadnych skrupułów podszedł do niej i wpił się żarłocznie w jej kuszące wargi. Dziewczyna poczuła jak przyjemne ciepło rozlewa się po jej organizmie, a nogi robią się niczym z waty. Nie opierała się. Po prostu korzystała z chwili, żyła nią. Conte pieścił swoim językiem jej podniebienie, a ona zarzuciła ręce na jego szyję, przyciągając go jeszcze bliżej.Kiedy jego smukłe palce powędrowały pod materiał jej koszulki jej plecy odpowiedziały przyjemnym dreszczykiem podniecenia. Nagle siatkarz oderwał się od jej warg, opierając swoje czoło o jej i patrząc jej głęboko w ciemne tęczówki. Jego oddech wciąż była znacznie przyśpieszony, a jej serce niemalże domagało się opuszczenia jej piersi i wyskoczenia na ten świat. 

-Wiem, że tego chcesz. Zgódź się. To tylko kilka godzin spędzonych przy moim boku. Głównie nocy u mnie, żeby Wojtek niczego nie zauważył. Nikt się o tym nie dowie. Nie oszukuj sama siebie. Przecież widzę jak reagujesz na moją bliskość.- słowa z jego ust wypływały niczym woda ze źródła. 

-Naprawdę nie możesz sobie znaleźć innej kobiety? Przecież masz ich po pęczki. Dlaczego nie chcesz mi dać spokoju? 

-Sam nie wiem. Coś cholernie ciągnie mnie w twoja stronę i nie daje mi normalnie żyć, kiedy nie zasmakuję choćby twoich ust. Magda no! Wiem, że czujesz to samo. Po co się męczyć?- wyszeptał tuż przy płatku jej ucha. 

Nie odpowiedziała. Nie zdążyła, gdyż jego wargi zaczęły pieścić jej szyję. Doskonale wiedział jak ją podejść. Wiedział, że prędzej czy później mu ulegnie. Jego myśli nawet nie zaprzątało słowo " nie" padające z jej ust. Musiała wypowiedzieć tylko to pozytywne. Odchyliła głowę do tyłu, jęcząc cicho, gdy jego język drażnił jej skórę. Pragnęła go, ale z jednej strony wiedziała, że jeśli się zgodzi to będzie największy błąd w jej życiu. A te jego usta wcale jej nie pomagały w podjęciu decyzji. Wypuściła tkwiące w jej pucach powietrze ze świstem i odwróciła delikatnie głowę. Chciała znać tej przyjemności i poczuć jego ciało obok swojego. Skinęła delikatnie głową, a na jego usta momentalnie wpełzł uśmiech. Momentalnie uniósł ją na rękach i udał się we wskazanym jej kierunku. Była pewna, że Wojtek wróci dużo później, dlatego bez żadnych obaw poddała się Argentyńczykowi. Siatkarz rzucił ją na miękki materac jej łóżka, po chwili przygniatając ją swoim ciężarem. Wpił się zachłannie w jej wargi, jednocześnie wsuwając dłonie pod jej koszulkę. Jego dotyk sprawiał, że jej ciało płonęło niczym żywy ogień. Jak on cholernie na nią dział! Po dłuższej chwili T-shirt zajmował miejsce na podłodze, a przyjmujący błądził swoimi wargami po drobnym ciele brunetki. Ona także zrzuciła z niego ubranie, muskając dłońmi jego wyrzeźbiony tors. Jego ciche pomruki doprowadzały ją do szaleństwa i jeszcze większej ochoty sprawienia mu przyjemności. Nim zauważyła jego dłonie majstrowały przy zapięciu jej stanika w białe groszki. Widok jej nieco zawstydzonej miny był dla niego czymś nowym. Każda laska, którą rozbierał była pewna siebie, kokieteryjna. Magdalena była nieco nieśmiała, niepewna swojej urody. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem, przenosząc usta na brodawki jej piersi. Brunetka krzyknęła głośno, gdy jego język zatoczył koło wokół nich. 

-Mówiłem, że nie będziesz żałowała. Skąd u ciebie taka nieśmiałość? Przecież jesteś piękna.-wyszeptał tuż nad jej ustami, skradając z nich gorący pocałunek. 

-Pewnie mówisz to każdej lasce.

-Nie prawda. Otrzymują to od mnie naprawdę piękne kobiety, a ty jesteś pierwszą jaka usłyszała te słowa z moich ust.-ucałował jej pępek, czując jak się wygina. 

-Nie czaruj Conte. Tylko działaj.-rzuciła, unosząc swoje biodra. 

Facundo pokręcił jedynie głową i pozbył się zakrywających jej nogi dżinsów. To samo uczyniła ona z jego spodniami. Chwilę później poczuła go w sobie, wydając z siebie jęk rozkoszy. Każdy jego ruch sprawiał, że wiła się pod nim niczym wąż. Ten chłopak doprowadzał ją do tak nieznanego jej nigdy stanu. Nie była dziewczyną, która zaliczyła kilkadziesiąt facetów. Ona wolała tych odpowiednich. A cóż mogła zrobić, gdy Conte zwyczajnie ją uwodził. Jej krzyki i jęki pieściły jego narząd słuchowy oraz wypełniały jej pokój. Za pewne jutro dostanie niezły ochrzan od starszych sąsiadów. Ale pierniczyć to! Teraz liczyła się ona i on oraz przyjemność jaką z siebie nawzajem czerpali. 

                                                      ~*~
No i jest rozdział, więc jest zabawa ^^ Conte stanowczy i osiągnął swój cel :P Wojtuś niestety i tym razem kuzynki nie ochronił przed kolegą z klubu, ale do trzech razy sztuka :D W końcu może mu się kiedyś uda ;) Zaskoczony ktoś obrotem spraw czy większość z was się spodziewała ulegnięcia Facundo pani Włodarczyk? Zachęcam do udzielenia swoich opinii i dziękuję jak zawsze za komentarze pod piątką :* Jesteście kochane <33 Całuję i do zobaczenia :* 

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Piąty: Utrzyj mu nosa mała.

Niechętnie opuszcza samochód Włodarczyka i zatrzaskuje za sobą drzwi, narzucając na ramię niezawodną, pojemną, czarną torebkę. Nie ma najmniejszej ochoty oglądać twarzy Argentyńczyka, ale wie, że nie spotkanie go będzie graniczyło z cudem. Brunet posyła jej delikatny uśmiech, obejmując ją ramieniem i przy jej boku podąża w stronę wejścia do budynku. Chwilę później Wojtek znika za drzwiami szatni, a Magda przekracza próg hali. Opada na jedno z krzesełek i z podziwem lustruje obraz obiektu, który w dniu meczu wypełnia się po same brzegi, zagłuszając myśli zebranych w nim ludzi okrzykami kibiców bełchatowskiej twierdzy. Mimowolnie uśmiecha się pod nosem, wykonując kilka zdjęć swoim nowym sprzętem otrzymanym od prezesa klubu. Nim zauważa a na sali zjawa się uśmiechający ciepło się w jej stronę Falasca. Po chwili zauważa jego sylwetkę znajdującą się niedaleko drzwi i wita go szerokim uśmiechem, jak zawsze rozpoczynając pogawędkę. Odkłada czarnego Nikona na krzesło i z chęcią pomaga trenerowi rozłożyć siatkę, wcześniej stawiając słupki. Po kilkunastu minutach drzwi sali otwierają się, a w ich progu pojawia się smukła sylwetka znienawidzonego przez nią przyjmującego. Czuje na sobie jego przeszywający wzrok, a szczególnie jak pali nim jej pośladki wciśnięte w materiał obcisłych dżinsów. Zamyślona nie zauważa nawet machającej jej przed oczami dłoni Argentyńczyka. W końcu jednak wyrywa się z letargu i spogląda pytająco na Miguela. Ten ze śmiechem oświadcza jej, że już skończyli i proponuje powrót na jej wcześniejsze miejsce. Zmieszana dziewczyna przeprasza trenera i szybkim krokiem wraca na krzesełko, na którym ułożony jest jej największy skarb. Przewraca go delikatnie w dłoniach, wpatrując się w rozgrzewającego się siatkarza. Dlaczego on do cholery nie może jej dać spokoju? Zniszczył jej sprzęt, zaciągnął do łóżka, wykorzystując jej stan trzeźwości i jeszcze pragnie by była jego zaspokojeniem potrzeb seksualnych. To się w głowie nie mieści! Ten cholery dupek nie ma ani grosz wstydu! Nie cierpi takich pewnych siebie bufonów! Ale spokojnie. Już ona zadba o to by się nieźle potrudził, a później nie dostał nic w zamian. Jej usta na samą myśl o doskonałej zabawie kosztem przyjmującego ułożyły się w cwany uśmieszek. W końcu podniosła swoje cztery litery z siedzenia i podeszła bliżej barierek, wykonując kilka zdjęć rozgrzewającym się zawodnikom. Winiarski z uśmiechem pozował do kilku zdjęć, a na jednej z fotografii udało jej się nawet uchwycić skrzywienie Wlazłego na twarzy, gdy Michał pacnął go w głowę. Roześmiana dalej czatowała z aparatem w dłoniach, myśląc nad kolejnymi ujęciami. Tym razem padło na roześmianą parę środkowych, goniących się po całym boisku, którą do porządku starał się przywołać Falasca. Parsknęła śmiechem na widok rozwścieczonego Andrzeja pędzącego za Karolem, który po chwili przeskakiwał przez barierki, o mało co nie uderzając nogą w twarz Magdaleny. Brunetka jednak w odpowiednim czasie się schyliła i uszła cało. Do jeszcze większego szaleństwa brakowało Winiarskiego, który zapuścił muzykę z głośników znajdujących się na sali i zaczął głośno śpiewać, a właściwie wyć :

-Cześć Zośka, kocham cię jak nikt
 Za tobą w ogień poszedłbym
 Ty wiesz, że masz największy biust
 I jedne z najpiękniejszych ust...
Kochać kobiety
Choć to bardzo trudna rzecz
Kochać i wady i zalety

Choć wad nie powinnyście mieć...
Kochać kobiety
Choć to bardzo trudna rzecz
Kochać za rosół i kotlety
I za zajebisty seks...

Cała hala zalała się falą śmiechów zawodników oraz brunetki wraz ze sztabem. Jak tu nie kochać Skrzatów?! No jak?! Włodarczyk ciągle chichocząc kręciła biodrami, wykonując przy tym swoją pracę. Nim się obejrzała a wyśmienitym humorze, który był zasługą chłopaków opuszczała budynek Energii, nucąc pod nosem jeden z hitów Ich troje. Wojtek śmiał się cicho pod nosem z jej umiejętności wokalnych, wrzucając torbę treningową na tylne siedzenie. Zatrzasnął za sobą drzwi i odwrócił się w stronę kuzynki, która to samo chciała uczynić ze swoją. Jego ciemne tęczówki natrafiły na sylwetkę Facundo, która podążała w kierunku zaparkowanego obok samochodu Uriarte auta. Niczego nieświadomy brunet, wygwizdując pod nosem przemierzał dzielącą go odległość, gdy Włodi tymczasem zerwał się z miejsca i pobiegł w jego kierunku. Nie miał pojęcia co się z nim dzieję, ale czuł jak jego krew zaczyna buzować. Chwycił go za ramię i odwrócił w swoją stronę, wymierzając w jego twarz uderzenie pięścią. Zdezoriętowany Conte przyłożył ręce do lepkiej cieczy wydobywającej się z jego nosa, klnąc siarczyście na kolegę z zespołu. 

-Kurwa, Włodarczyk! Pojechało cię?!-krzyknął wściekły, sycząc z bólu. 

-Zasługujesz na coś zdecydowanie więcej, ale szkoda siły marnować na takiego dupka.-warknął w jego stronę młodszy siatkarz. 

-Wojtek! Cholera! Co ty wyprawiasz?! - pomiędzy Skrzatami stanęła brunetka.-Boże! Co ty mu zrobiłeś?! Zwariowałeś?!-wrzeszczała przestraszona. 

-Nauczyłem, że ciebie nie wolno krzywdzić.-odparł Wojtek. 

-Facundo przepraszam.-nie wierzyła, że to mówi.-Lepiej już zniknij jemu z oczów. 

-Ty go jeszcze przepraszasz?!-prychnął kuzyn dziewczyny.-Ja bym mu jeszcze z raz przypierdolił! On cię wykorzystał! 

Magda niemalże siłą odciągnęła rozwścieczonego Włodarczyka od Argentyńczyka, gdy ten po raz kolejny zbliżył się do niego na niebezpieczną odległość. Jakimś cudem udało jej się doholować go do samochodu, by usiąść za kierownicą. Brunet spojrzał na nią pytająco, gdy ta ułożyła dłonie na kierownicy i zamierzała opuścić parking. Dziewczyna uświadomiła mu tylko, że w takim stanie stwarza zagrożenie dla niej i jego oraz innych uczestników ruchu drogowego, na co siatkarz milczał. Po kilkunastu minutach opuściła Audi kuzyna i pośpiesznie ruszyła w kierunku wejścia do domu. Przekręciła kluczyk w zamku i przekroczyła próg, czując przyjemne ciepło uderzające w jej twarz. Pozbyła się okrycia zewnętrznego i zmęczona opadła na kanapę w salonie, rozprostowując swoje ciało. Wojtek natomiast zagościł w kuchni, przygotowując dla siebie i jego towarzyszki gorącą czekoladę. Wiedział przecież, że tylko tym może odkupić swoje winy u Magdy. Brunetka obdarzyła go spojrzeniem, po czym zmrużyła oczy, przekrzywiając uroczo głowę na bok. Wojtek mimowolnie uśmiechnął się pod nosem. 

-Czego chcesz?- zapytała, uporczywie wpatrując się w bruneta. 

-A czy ja zawsze muszę czegoś chcieć? -wystawił jej język. 

-No nie, ale coś mi intuicja podpowiada.

-No dobra! Przepraszam za moje zachowanie pod halą, ale puściły mi nerwy. Cholera! On cię wykorzystał do zabawienia się! 

-Wojtek, przestań! Nie wracajmy do tego! Przecież wiesz, że czasu nie da się cofnąć, ale da się natomiast zapobiec kolejnemu razu. 

-Masz rację. Utrzyj mu nosa mała.-obdarzył ja subtelnym uśmiechem.

-Mam taki plan.-zaśmiała się.-Kocham cię kuzynie! Wiem, że za mną skoczyłbyś w ogień.-objęła go mocno.

-Ja ciebie też kuzynko.-musnął ustami jej czoło.

Przyciągnął ją bliżej siebie, zamykając w swoich ramionach. Magda z uśmiechem trwała tak dłuższą chwilę, napawając się bliskością kuzyna. Wojtek był jej naprawdę bliski. To jemu w większej części wygadywała się ze swoich tajemnic, miłości. Nie zbyt obdarzała zaufaniem matkę, która pewnego razu, widząc jak córka nie odważy się wyznać chłopakowi uczucia sama to zrobiła.  

                                                      ~*~
Wiem, że krótki, ale najciekawszą akcję ( mam nadzieję, że taka jest) zostawiam na raz następny ^^ Jak myślicie Conte należało się oberwać od Włodarczyka? Jak dla mnie ewidentnie na to zasłużył, a że Włodi to najlepszy kuzyn na świecie ostrzegł kolegę, by do naszej Magdy się nie zbliżał :) Ciekawe czy posłucha Włodarczyka? Coś mi się wydaję, że na poważnie sobie tego nie brał :P No i jest nieco humorku jak zawsze ;3 Winiarski i jego niezastąpione wokale + Karol i Andrzej ^^  Tak, więc mam nadzieję, że miło zakończyliście ze mną wakacje ;) A teraz czas spiąć dupę i zabrać się do nauki! Trzymajcie kciuki by dobrze mi poszło w liceum i bym się nie zgubiła podczas rozpoczęcia! :D Kaśkablogera potrafi wszystko XD Jeśli chcecie mieć ze mną stały kontakt zachęcam do dodania mnie na snapchacie ;3  Mój nick to : kachaaa2 ( tylko bym wiedziała, że to wy, w sensie czytelniczki napiszcie wcześniej na emailu swoją nazwę czy też na gg , bym nie dodała jakiegoś obcego :D)  A tak prezentuję się mój numer gg: 39313378 :) Całuję i zapraszam w czwartek ( jeśli nie bd dużo nauki :D) ;* 

czwartek, 27 sierpnia 2015

Czwarty: Złotko, ja się Ciebie nie boję.

Z subtelnym uśmiechem pozwala unieść się powiekom, jednocześnie wybudzając się z krainy Morfeusza. Momentalnie wyskakuje z łóżka i pełna pozytywnej energii oraz w wyśmienitym humorze przekracza próg kuchni. Na lodówce zauważa żółtą karteczkę z kilkoma słowami od młodszego kuzyna. Pochłania jej treść w kilkanaście sekund, by uśmiechnąć się po chwili na wspomnienie osób środkowych bełchatowskiego klubu. Dzisiaj Skrzaty mają wolny dzień od treningów, dlatego też Magda może sobie do woli leniuchować. Zagląda do lodówki, mrucząc zadowolona. Jak Wojtek ją doskonale zna! Naleśniki na śniadanie! Uwielbia to!  Przepis na doskonałe rozpoczęcie dnia Magdaleny Włodarczyk! Uradowana chwyta talerzyk ze swoim śniadaniem, okręcając się wokół własnej osi. Chichocze cicho i podsmaża sobie pyszności, jakie za chwilę wypełnią jej żołądek. Szczęśliwa zasiada do stołu, wbijając widelec w pierwszą sztukę słodkości. Przymyka powieki i w pełni rozkoszuje się smakiem Nutteli nadziewającej naleśnik. Nim zauważa a naczynie świeci pustkami. Korzystając ze swojego doskonałego samopoczucia zmywa po sobie i zagłębia się we wnętrzu łazienki. Poranny, odświeżający prysznic, nawilżenie ciała balsamem, zmienienie odzienia, wykonanie makijażu i wreszcie ma czas dla siebie. Usadawia swój tyłek na kanapie w salonie, włączając pilotem odbiornik. Powieszona na ścianie plazma wyświetla jej obraz powtórki z niedawnego meczu bełchatowian, na co reaguje szerokim uśmiechem. Jej napawanie się przystojnym Winiarskim przerywa irytująca melodyjka rozbrzmiewająca po całym mieszkaniu. Brunetka krzywi się nieco, ale pośpiesznie opuszcza miękką sofę i rusza w kierunku drzwi. Bez zawahania przekręca kluczyk w zamku i zamaszystym ruchem pociąga klamkę. Wraz z powiewem dość zimnego powietrza do mieszkania Włodarczyka wpada także zapach obłędnych, intensywnych perfum. Magda przymyka lekko powieki, napawając się wonią stojącego przed nią chłopaka. Chwilę później stanowcze chrząknięcie wyrywa ją z letargu. Niepewnie unosi głową i zamiera, gdy jej ciemnym tęczówkom ukazuje się poważna twarz Argentyńczyka. Jej oddech na chwilę ustaje, jakby zapomniała jak dostarczać do płuc tlen. Ma wrażenie, że jej serce także zatrzymuje się, gdy przyjmujący obdarza jej sylwetkę spojrzeniem. Cholera! Przestań! Musisz mu w końcu stawić czoła! Kręci głową, by się ocucić i opiera się o drzwi, wpuszczając do wnętrza domu mroźne, styczniowe powietrze. 

-Co ty tu cholery jasnej robisz?! Skąd wiedziałeś, gdzie jestem?!- atakuje go mocno. 

-Widziałem jak Wojtek zawozi cię do siebie.-odpowiada obojętnie.-Chyba musimy porozmawiać.-oznajmia stanowczo. 

-Nie, wcale nic nie musimy. Ty tego może chcesz, ja nie. Więc łaskawie opuść tą posesję, albo skopię ci twoją argentyńską dupę! 

-Grozisz mi? Ty taka słodziutka, na pozór niewinna?- spogląda na brunetkę z niedowierzaniem, opierając łokieć o drzwi.- Złotko ja się ciebie nie boję.- śmieje się cicho.-Wprost przeciwnie. Przyciągasz mnie swoim złym wydaniem jeszcze bardziej.-zagryza delikatnie płatek jej ucha.

Włodarczyk czuje jak przez jej plecy przebiega przyjemny dreszczyk. Jego muskający jej szyję oddech przyprawia ją o szybszą pracę serca, które stanowczo za bardzo obija się o jej mostek. Momentalnie przykłada ręce na wysokości jego klatki piersiowej i odpycha go od siebie. Conte uśmiecha się cwanie, przekraczając próg mieszkania i rozsiadając się wygodnie na jednym ze stojących w kącie foteli. Zirytowana dziewczyna formuje dłonie w pięści, mrożąc go groźnym wzrokiem. Zdecydowanie jest zbyt pewny siebie. 

-To jak powiesz mi czego zwiałaś z mojego mieszkania? 

-A jak myślisz? Byłam pijana, ty także. Wykorzystałeś mój stan i dopisałeś mnie do swojej listy, ale to był twój jedyny raz, kiedy mnie dotknąłeś.

-Problem w tym, że ja chce czegoś więcej niż dotykanie twojego kuszącego ciała czy też smakowanie twoich nieziemskich ust. A przede wszystkim nie chce by skończyło się na jednym razie.-nim zauważa a jego sylwetka zatrzymuje się za nią, a jego dłonie niebezpiecznie suną po jej plecach. 

-Conte, odpuść sobie. Nie jestem pierwszą lepszą.-warczysz.-Masz miliony pięknych Polek. Mnie zostaw w spokoju.

-Kiedy tylko ty mnie kręcisz.-mruczy do jej ucha, całując jej szyję. 

-Facundo.-jęczysz.

-Mam dla ciebie pewną propozycję.

-Nie chce cię słuchać. Lepiej by było jakbyś przyznał się, że chwaliłeś się przed Kłosem. 

-To chyba normalne, że chce by ktoś zazdrościł mi spędzenia nocy z taką laską jak ty.

-Opuść proszę to mieszkanie.

-Zawrzyjmy układ... Ty i ja... Wyłącznie kontakt fizyczny...A dokładniej ty zadowolisz mnie, a ja zadowolę ciebie.

-Jesteś szurnięty! Wynocha!-odwracasz się gwałtownie w jego stronę i wytykasz palcem w środek jego klatki piersiowej. 

Argentyńczyk niechętnie kieruje się w stronę drzwi. Gdy zaciska już dłoń na klamce odwraca się w stronę dziewczyny, posyłając jej delikatny uśmiech. Nie przypuszczał, że ich rozmowa skończy się właśnie tak. Magda to naprawdę ostra i stanowcza babka, na którą ani trochę nie wygląda. Włodarczyk ruszyła do drzwi z zamiarem przekręcenia za siatkarzem kluczyka w zamku, ale tego co on planował zrobić całkowicie się nie spodziewała. Jego sylwetka odwróciła się w jej stronę, a on momentalnie ujął jej twarz w swoje smukłe dłonie, łącząc jej usta ze swoimi w namiętnym pocałunku. Brunetka poczuła jak po jej ciele rozlewa się przyjemne ciepło, a nogi uginają się pod ciężarem pocałunku. Musiała przyznać, że całował naprawdę niebiańsko. Otrzeźwiała i chwilę później oderwała się od niego, wymierzając mu siarczysty policzek. 

Zniknął za drzwiami mieszkania swojego klubowego kolegi i wolnym krokiem ruszył w drogę powrotną. Sam nie wiedział co go właściwie tutaj poniosło. Na jego ustach momentalnie zagościł cwany uśmieszek, na samo wspomnienie sytuacji z przed kilku minut. Czuł wewnętrzną satysfakcję, że udało mu się w końcu wpić w jej wargi. Chciał znowu poczuć ich truskawkowy posmak na swoich ustach. Najbardziej w świecie marzył jednak poczuć pod swoimi dłońmi jej nagie, drobne ciało. Nigdy w życiu nie zdarzyło mu się tyle myśleć o zaliczonej przez niego dziewczynie, a tym bardziej chcieć spędzić obok niej kolejną szaloną, pełną uniesień noc. Coś dziwnego ciągnęło go w stronę Włodarczyk. Nie miał pojęcia, co to było, ale to chyba ta siła wyższa go tutaj zaprowadziła. Wiedział, że musi przystać na jego propozycję. Przecież nawet nie pomyślał o odrzuceniu jego układu. W końcu był zbyt pewnym siebie dupkiem, który pragnął systematycznie zaspokajać swoje potrzeby. A po za tym, był także doskonałym argentyńskim siatkarzem, za którym uganiały się miliony fanek. Doskonale zdawał sobie sprawę ze swojego uroku osobistego i korzystał z tego maksymalnie jak tylko się dało. Nim zauważył a jego stopy zatrzymały się u progu niewielkiego bloku. W kilka minut pokonał schody prowadzące na drugie piętro i przekroczył próg swojego lokum. Pozbył się odzienia zewnętrznego i zagłębił się w wnętrzu połączonego z kuchnią salonu. Nieco zziębnięty potarł dłonie, po czym przygotował sobie kubek gorącej czekolady i zasiadł na sofie w salonie z laptopem na kolanach. 

                                                 ***
Magda tymczasem krzątała się po kuchni, wywijając pośladkami do wypełniającej wnętrze mieszkania muzyki, której źródłem był jej laptop. Po raz ostatni przyprawiła nuggetsy i ułożyła na stole dwa talerze kątem oka, zerkając na zegarek. Pokręciła jedynie głową i już miała wyjąć z kieszeni dżinsów swojego Galaxy S6, gdy drzwi zatrzasnęły się z głośnym hukiem. Zaciekawiona wychyliła głową z kuchni i z splecionymi na piersiach dłońmi, spoglądała na rozbierającego się przyjmującego. Wojtek posłał jej jedynie krzywy uśmieszek i musnął jej policzek swoimi wargami, zasiadając do stołu. Dziewczyna westchnęła głośno i nałożyła na talerze posiłek, życząc kuzynowi smacznego. Podczas spożywania obiadu siatkarz opowiadał jej o śmiesznych wymianach zdań pomiędzy Kłosem a Wroną, wspominając też o tym, że Conte ostatnio chwalił się nową zdobyczą przed Karolem. Brunetka słysząc słowa z padające z ust jej towarzysza zakrztusiła się kawałkiem kurczaka, pokaszlując lekko. Zmartwiony chłopak od razu pojawił się obok niej z szklanką wody i uderzył ją dość solidnie w plecy. Dziewczyna pokiwała jedynie głową w ramach podziękowania i wróciła do jedzenia. 

-Wszystko w porządku?  Czego nic nie jesz? Od kilku minut dłubiesz widelcem w talerzu.-przerwał panującą pomiędzy nimi ciszę. 

-Tak, tak. Po prostu straciłam apetyt.-wzruszyła ramionami. 

-Chodzi o Conte? Skrzywdził cię? -uniósł pytająco brwi. 

-Nie, nie po prostu się źle czuję.-skłamała, unikając jego wzroku. 

-Megi! Cholera jasna! To ty byłaś tą jego "zdobyczą"! Prawda?! -poderwał się z miejsca.- Magda no! Dlaczego mi nic nie powiedziałaś? Przecież on lata tu i tam, chwaląc się jak to cudowną noc spędził z pewną brunetką. Dlaczego od razu o tym nie pomyślałem! Jak ten bydlak mógł ci coś takiego zrobić! Zabije gnoja! Może się dupczyć z kim chce, ale na pewno nie pozwolę by cię skrzywdził! 

-Włodarczyk do jasnej cholery! Opanuj się! Tak, to prawda! To wtedy z Conte zniknęłam z tego cholernego klubu, ale on mnie do tego nie zmuszał. Sama tego chciałam. Byłam lekko pijana, on także i stało się! Możemy już do tego nie wracać?! 

-Jeśli tego chcesz, ale obiecuję, że nie udzie mu to na sucho. Wykorzystał twój stan. 

-Wcale nie. Ja też nie jestem bez winny. Prowokowałam go. To twój kolega z klubu. Nie zrób niczego głupiego, bo będziesz miał przechlapane u Miguela. 

                                                            ~*~
I oto w wasze ręce leci czwóreczka ;3 Moim zdaniem wyszła naprawdę dobra, choć to tylko moje zdanie, a jak zauważyłam dość często się z nim nie zgadzacie :D Ktoś spodziewał się takiej propozycji padającej od Conte? ^^ Mi się wydaję, że żadna z was, ale zobaczymy w komentarzach :P Magda w końcu przyznała się Wojtkowi, a on nie skakał z radości, gdy otrzymał potwierdzenie swoich podejrzeń :P Jak myślicie? Magda przystanie na propozycję siatkarza czy może po raz kolejny dostanie w pysk? :D Na razie dość szybko wykurzyła go z mieszkania ^^ Uwierzcie mi, że z każdym rozdziałem akcja będzie się coraz bardziej rozkręcać ;3 Trochę szybko, ale planuję jakieś 15 rozdziałów. Mam nadzieję, że się w tej ilości zmieszczę i nie rozpiszę jak to zawsze ze mną bywa :D Dziękuję z całego serduszka za wasze ochocze udzielanie opinii w komentarzach oraz za ponad 2.000 wyświetleń na początku tej historii ;* Niesamowite jesteście <333 Zdecydowałam, że rozdziały będą pojawiać się w poniedziałki i czwartki ;) Mam nadzieję, że podczas roku szkolnego uda mi się utrzymać tą częstotliwość :) Jeśli nie to będzie raz w tygodniu lub w weekend :D Całuję i do zobaczenia :* 

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Trzeci: Tylko nie mów, że mnie zapisałeś do dietetyka!?

Niechętnie uniosła powieki i przeniosła ciężar swojego ciała na łokcie, rozglądając się po pomieszczeniu. Przestraszyła się, kiedy nie rozpoznała w nim swojego pokoju. Gdzie ona do cholery była?! Dopiero, gdy jej wzrok spoczął na pogrążonej we śnie twarzy przyjmującego przytoczyła w głowie wspomnienia z wczorajszej nocy. Owszem, wypiła naprawdę sporo, ale doskonale pamiętała przebieg wydarzeń. Przeczesała palcami włosy, próbując pomyśleć nad tym co teraz zrobić. Po chwili wyślizgnęła się z łóżka i pozbierała porozrzucaną po sypialni siatkarza bieliznę, a z mieszczącego się w kącie fotela sprzątnęła sukienkę. Pośpiesznie przyodziała się w swoje rzeczy i na palcach opuściła pomieszczenie, by następnie narzucić na siebie kurtkę i zamknąć za sobą drzwi mieszkania Conte. Schody pokonała w ekstremalnym tempie jak na tak wysokie szpilki i zamówiła taksówkę, odczytując z tabliczki nazwę ulicy. Po chwili siedziała już w swoim pokoju, rozmyślając nad tym co strzeliło jej do głowy, by spędzić z Argentyńczykiem upojną noc. Przecież poprzedniego dnia zniszczył jej lustrzankę, a ona tak po prostu po jednym pocałunku dała mu się zaciągnąć do łóżka. Idiotka! Zirytowana swoją postawą wobec Facundo przemierzała wzdłuż swoje tymczasowe lokum. Jednak gdy przypominała sobie jego aksamitne wargi przylegające do jej pełnych ust, jego palący jej ciało dotyk, powodujący dreszczyk rozchodzący się po jej plecach, a do tego te piękne tęczówki wpatrujące się w nią z pożądaniem...Cholera! Włodarczyk! Czy ty właśnie o nim myślisz?! Przestań! Ten pacan wyzwał cię od szmat, a później wykorzystał twój stan trzeźwości. Musiała jednak przyznać, że przystojny i seksowny to on był. Natychmiast pokręciła głową by odgonić od siebie to stwierdzenie i usiadła na rogu łóżka, po raz kolejny nerwowo przeczesując włosy. Z torebki wyjęła swój telefon, który był całkowicie wyładowany. Dopiero teraz przypomniała sobie, że bez słowa zniknęła z klubu i Wojtek mógł się o nią martwić. Pośpiesznie podłączyła go do zasilania po czym włączyła i badała wzrokiem wyświetlacz Samsunga, na którym widniało 20 nieodebranych połączeń od Włodarczyka i 4 od nieznajomych numerów. By uspokoić kuzyna od razu postanowiła do niego zadzwonić. Rozwścieczony Włodarczyk wrzeszczał do słuchawki niczym szalony, nie mogąc uwierzyć, że nie poinformowała go o swoim zniknięciu. Chyba by się ze wstydu spaliła...

-Magduś a ja mam dla ciebie świetną wiadomość.-oznajmił wesoło. 

-Tylko nie mów, że mnie zapisałeś do dietetyka!?-zapytała poważnie. 

-Spokojnie, nic z tych rzeczy.-zaśmiał się.-Otóż Miguel, a właściwie Piechocki szuka fotografa klubowego. No i otóż to wspomniałem im o tobie i...

-Ty chyba powariowałeś! Włodarczyk! Czy ciebie czasami ktoś cegłą w łeb nie przypierdolił?! 

-Ej, ej! Nie klnij mi tu! Spokojnie. Wystarczy, że pokażesz im swoje dzieła, bo chyba ci Facu płyty pamięci nie zepsuł, prawda? I jak im się spodoba to cię przyjmą.

-No nie, ale kuźwa Wojtek...

-No co?! Przecież kochasz to robić. Wiem, wiem masz rozwalony sprzęt, ale Skra da ci swój. Do tego codziennie będziesz miała widoki na tego twojego Winiarskiego wypinającego się w różne strony i ...

-Zamilcz kapciu! 

-Haha. No przecież wiesz, że mogę mu o tym powiedzieć...

-Prędzej cię miotłą pyzole i zabiję na miejscu. Do kiedy mam czas? 

-Zrób to jak najszybciej. Możesz jeszcze dzisiaj, a wtedy nie będziesz musiała wracać i przyjeżdżać do Bełchatowa znowu. Jakby co proponuje mieszkanie u mnie. 

Westchnęła głośno po czym podziękowała kuzynowi za piśnięcie o niej słówkiem zarządowi i zakończyła połączenie. By wyrzucić ze swoich myśli widok kuszącego przyjmującego wzięła odświeżający prysznic, po czym przebrała się i zadzwoniła po Włodarczyka. Chwilę później przemierzała korytarz budynku, w poszukiwaniu gabinetu prezesa. Musiała radzić sobie sama, gdyż Wojtek udał się na trening. Po kilkunastu minutach w końcu natrafiła na odpowiednie drzwi i przekroczyła próg gabinetu. Starszy mężczyzna powitał ją ciepłym uśmiechem i wskazał dłonią na fotel naprzeciw siebie. Zajęła posłusznie miejsce, po czym przeprowadziła krótką rozmowę i podała kartę, by Konrad mógł zobaczyć efekty jej pracy. Oczarowany mężczyzna z zachwytem przyznał jej to stanowisko po czym uścisnął dłoń i proponował zacząć od jutrzejszego treningu. Zadowolona z siebie Magda udała się powolnym krokiem w stronę hali. Bała się konfrontacji z Conte, ale nie miała zamiaru rezygnować z przyjemności śledzenia trenujących zawodników. Przywitała się skinieniem głowy z trenerem po czym wciągnęła się z nim w rozmowę, którą co chwila przerywał, zwracając uwagi na błędy danego zawodnika. Pogratulował jej pracy w klubie i przeprosił, gdyż obowiązki były ważniejsze. Przysiadła na jednym z krzeseł znajdujących się niedaleko band reklamowych i podziwiała grających mecz siatkarzy. Do jej uszu dotarł kawałek rozmowy pomiędzy Argentyńczykiem a Kłosem:

-Stary co tak zniknąłeś? A do tego Wojtek nigdzie nie mógł znaleźć Magdy. 

-Wiesz spędziło się upojną noc.-poruszył znacząco brwiami.

-Tylko mi nie mów, że...?-Karol spojrzał na niego zdziwiony, a Conte pokiwał jedynie głową.-Jak ty to robisz? Przecież ona była niczym wkurwiony Chopin!

-Ma się swoje sposoby.-uśmiechnął się cwanie.- A uwierz mi ona to dzika kocica w łóżku. Te jej piersi czy wcięcie w tali, a usta, które smakują truskawkami...-rozmarzył się przyjmujący. 

Czuła jak jej ciało ogarnia złość. Jak ona mogła być taka naiwna? Chciał ją tylko zaliczyć, dodać do swojej listy i pochwalić się przed kolegami. Zachowała się jak szmata i tak też się czuła. Zirytowana pośpiesznie opuściła salę, trzaskając głośno drzwiami. W kącikach jej oczu zaczęły gromadzić się łzy. Zagryzła dolną wargę, starając się powstrzymać płacz. Co ona jednak mogła zrobić? Przecież była zwykłą naiwną, głupią idiotką. A Facundo zwykłym chamem, dupkiem i Bóg wie kim. Nigdy w życiu nie pozwoli mu się do siebie zbliżyć. Szybkim krokiem przemierzała budynek, po czym opuściła Energię i ruszyła przed siebie. Przetarła mokre od łez policzki, próbując się uspokoić. Jednak jej ciało wciąż drżało, a myśli o zachowaniu się Argentyńczyka wobec jej nie dawały jej spokoju. Przemierzała zaśnieżone ulice Bełchatowa, całkowicie lekceważąc ciekawskie spojrzenie ludzi. W końcu około dziewiątej wróciła do hotelu by spakować swoje rzeczy i przenieść się do domu Wojtka. Kuzyn odebrał ją punktualnie, po czym zawiózł do siebie, oznajmiając aby się rozgościła. Magda posłała mu promienny uśmiech, nieco lepiej czując się już po sytuacji z treningu i postanowiła przygotować coś do jedzenia. Po kilku minutach z talerzykiem pełnym kanapek zasiadła na kanapie w salonie i włączyła TV. Włodarczyk zaraz po prysznicu do niej dołączył.

-Wyłącz to badziewie!-jęczał, gdy jego kuzynka wciągnęła się w fabułę romansu. 

-Ty jesteś większym, ale jestem skazana tylko na ciebie.-wystawiła mu język, czego po chwili pożałowała. 

Siatkarz ze swoim zawadiackim uśmiechem rzucił się na brunetkę, atakując jej brzuch swoimi dłońmi. Dziewczyna piszczała, krzyczała, śmiałą się, ale właściciel mieszkania wcale nie przestawał. W końcu jakimś cudem udało jej się uderzył go w głowę, na co on jęknął głośno i dał jej spokój. Zgarnął ze stolika pilot i przełączył na komedię transmitowaną przez Polsat. Po kilku minutach oboje zginali się ze śmiechu, śledząc wydarzenia głównych bohaterów. Uwielbiała tego gościa. Przy nim mogła zapomnieć o obecnej sytuacji i po prostu korzystać z chwili, żyć nią. Wtuliła się z uśmiechem w tors bruneta, aż w końcu zasnęła. 

                                             ~*~ 
I'm very crazy :D W jeden dzień dwa rozdziały nabazgrałam ^^ Chyba tak jeszcze nie miałam :3 I rymowanko fajne wyszło :D No to jak zawsze Wojtuś dba o humorek, a Facu o dobry poziom złości dziewczyny :P Facet to świnia, chciałoby się zanucić :D Hmm... Może wykorzystamy tą piosenkę w kolejnym odcinku losów Magdy i Facundo? ;) Kto za daje w komentarzu like (y) :D Ciekawe jakim teraz sposobem Argentyńczyk wybrnie z tego co powiedział do Karolka :P Ten odcinek nawet mi się podoba i proszę nie czepiać się o długość bo jak wspomniałam chyba ( a może nie, jeśli nie to przepraszam) rozdziały tutaj nie będą wybitnie długie, gdyż wygodniej i szybciej oraz przyjemniej mi się piszę w takich rozmiarach tekstu ^^ Gratulację dla naszych Orzełków za tak genialne dwa mecze w ich wykonaniu ;3 Ale się kuźwa cieszę jak Artur wybiega na boisko <3 Ten  chłopak jest fenomenalny *.* Szkoda mi tylko, że Wojtek prawdopodobnie zostanie w kraju :( Wzięłabym obu jakby było można <3   Całuję i do następnego ;*
PS: Kiedy wy to czytacie jak podróżuję sobie do lekarza ^^ Tak więc mam nadzieję, że zadbacie o mój smile, gdy wrócę i przeczytam wasze opinię ;3 ( może w drodze jak będę miała neta :D )