Z dedykacją dla nowej koleżanki z klasy oraz fanki siatkówki Kamili ;* Dziękuję za miłe słowa i życzę miłej lektury ;* :D
Ze snu wybudził go świszczący nieprzyjemnie na dworze wiatr, który pod swoim ciężarem sprawiał, że korony drzew uginały się niebezpiecznie. Niechętnie opuścił swoje łóżko, uprzednio muskając swoimi wargami aksamitne usta brunetki. Magdalena mruknęła tylko coś pod nosem i przewróciła się na drugi bok, przyciągając kołdrę bliżej siebie. Mimowolnie na jego usta wpędzał subtelny uśmiech, z którym zatrzasnął za sobą drzwi sypialni. Nieco jeszcze zaspany paradował po swoich czterech ścianach przyodziany jedynie w kraciaste bokserki, aż w końcu wkroczył do kuchni. W ekspresowym tempie przyrządził sobie kofeinowy napój, który miał naładować go energią po nieco szaleńczej nocy. Opadł wraz z parującym kubkiem na jedno z krzeseł przy kuchennym stole i umiejscowił swój wzrok w widokach za oknem, podziwiając budzący się do życia Bełchatów. Mimowolnie uśmiechnął się pod nosem, wracając wspomnieniami do obrazów z przed kilku godzin. Ta dziewczyna stała mu się bliższa niż jakakolwiek inna. Powoli nieświadomie zaczął uwielbiać, kiedy na jej ustach gościł promienny uśmiech, gdy jej oczy tak niesamowicie błyszczały...Zupełnie tak jakby zaczął się w niej zakochiwać! Ale stop! Przecież Facundo Conte nie potrafi kochać! On potrafi się tylko zabawiać kosztem innych! Ile to panienek wylądowało w jego łóżku by zaspokoić jego potrzeby, aby później zostać odprawioną ze świstkiem. Sam już przestał liczyć. Był zwykłym dupkiem, egoistą, który chciał tylko zadbać o to by danej nocy zabawić się z jakąś blondynką, brunetką, szatynką a może rudą. W pewnym stopniu nienawidził się za to, ale nie potrafił też tego zmienić. Taki styl życia jak najbardziej mu odpowiadał. Nie chciał wiązać się z kimś na stałe, gdyż nie wybaczył by sobie, że zranił tak delikatną osóbkę jaką była kobieta. Przecież ciągle gdzieś wyjeżdżał, zwiedzał świat, jego najmniejsze zakamarki. Pokręcił głową by odgonić te myśli i upił spory łyk gorącego napoju, wciąż wpatrując się w coraz bardziej zaludnione miasto. Chwilę później odstawił pusty kubek do zlewu, kątem oka badając godzinę wskazywaną przez ścienny zegar. Cyferblat wskazywał piętnaście minut po ósmej. Miał jeszcze sporo czasu do porannego treningu, dlatego też postanowił wskoczyć pod prysznic. Strumień ciepłej wody przyjemnie rozgrzewał jego ciało, pozbywając się śladów po wczorajszej nocy. Z przywiązanym na biodrach ręcznikiem opuścił łazienkę i przygotował sobie owsiankę, którą pochłonął w szybkim tempie. Włożył miskę do zlewu i oparł sylwetkę o kuchenny blat, przymykając powieki. Z tej chwili wyrwała go rozbrzmiewająca po salonie melodia. Momentalnie poderwał się z miejsca i rzucił na kanapę, na której to spoczywał jego telefon. Nacisnął zieloną słuchawkę i przyłożył telefon do ucha, wsłuchując się w nieznany mu męski głos:
Ze snu wybudził go świszczący nieprzyjemnie na dworze wiatr, który pod swoim ciężarem sprawiał, że korony drzew uginały się niebezpiecznie. Niechętnie opuścił swoje łóżko, uprzednio muskając swoimi wargami aksamitne usta brunetki. Magdalena mruknęła tylko coś pod nosem i przewróciła się na drugi bok, przyciągając kołdrę bliżej siebie. Mimowolnie na jego usta wpędzał subtelny uśmiech, z którym zatrzasnął za sobą drzwi sypialni. Nieco jeszcze zaspany paradował po swoich czterech ścianach przyodziany jedynie w kraciaste bokserki, aż w końcu wkroczył do kuchni. W ekspresowym tempie przyrządził sobie kofeinowy napój, który miał naładować go energią po nieco szaleńczej nocy. Opadł wraz z parującym kubkiem na jedno z krzeseł przy kuchennym stole i umiejscowił swój wzrok w widokach za oknem, podziwiając budzący się do życia Bełchatów. Mimowolnie uśmiechnął się pod nosem, wracając wspomnieniami do obrazów z przed kilku godzin. Ta dziewczyna stała mu się bliższa niż jakakolwiek inna. Powoli nieświadomie zaczął uwielbiać, kiedy na jej ustach gościł promienny uśmiech, gdy jej oczy tak niesamowicie błyszczały...Zupełnie tak jakby zaczął się w niej zakochiwać! Ale stop! Przecież Facundo Conte nie potrafi kochać! On potrafi się tylko zabawiać kosztem innych! Ile to panienek wylądowało w jego łóżku by zaspokoić jego potrzeby, aby później zostać odprawioną ze świstkiem. Sam już przestał liczyć. Był zwykłym dupkiem, egoistą, który chciał tylko zadbać o to by danej nocy zabawić się z jakąś blondynką, brunetką, szatynką a może rudą. W pewnym stopniu nienawidził się za to, ale nie potrafił też tego zmienić. Taki styl życia jak najbardziej mu odpowiadał. Nie chciał wiązać się z kimś na stałe, gdyż nie wybaczył by sobie, że zranił tak delikatną osóbkę jaką była kobieta. Przecież ciągle gdzieś wyjeżdżał, zwiedzał świat, jego najmniejsze zakamarki. Pokręcił głową by odgonić te myśli i upił spory łyk gorącego napoju, wciąż wpatrując się w coraz bardziej zaludnione miasto. Chwilę później odstawił pusty kubek do zlewu, kątem oka badając godzinę wskazywaną przez ścienny zegar. Cyferblat wskazywał piętnaście minut po ósmej. Miał jeszcze sporo czasu do porannego treningu, dlatego też postanowił wskoczyć pod prysznic. Strumień ciepłej wody przyjemnie rozgrzewał jego ciało, pozbywając się śladów po wczorajszej nocy. Z przywiązanym na biodrach ręcznikiem opuścił łazienkę i przygotował sobie owsiankę, którą pochłonął w szybkim tempie. Włożył miskę do zlewu i oparł sylwetkę o kuchenny blat, przymykając powieki. Z tej chwili wyrwała go rozbrzmiewająca po salonie melodia. Momentalnie poderwał się z miejsca i rzucił na kanapę, na której to spoczywał jego telefon. Nacisnął zieloną słuchawkę i przyłożył telefon do ucha, wsłuchując się w nieznany mu męski głos:
-Dzień dobry. Czy mogę rozmawiać z panem Facundo Conte?
-Przy telefonie. O co chodzi? -zmarszczył brwi Argentyńczyk.
-Nazywam się Adrian Makowski. Chciałbym panu zaproponować sesję. Pańskim zadaniem byłoby za pozować do kilku zdjęć bez koszulki z piękną kobietą przy boku. Oczywiście partnerkę może pan sobie dobrać sam. - z zainteresowaniem wsłuchiwał się w słowa rozmówcy.
-Nie wiem czy to dobry pomysł. Na obecną chwilę nikogo nie mam.-odparł siatkarz, przeczesując palcami czarne włosy.
***
Przekroczyła próg kuchni, po czym oparła się o balustradę drzwi, przyglądając się z zainteresowaniem wyposażonemu w okulary z ciemnymi oprawkami Argentyńczykowi, który pochłonięty był przeglądaniem mediów społecznościowych na swoim laptopie. Stała tak przez dłuższą chwilę, badając wzrokiem jego skupioną twarz, aż w końcu jej wzrok zatrzymał się na jego kuszących wargach, które naprawdę często w ostatnim czasie lądowały na jej ustach. Zagryzła delikatnie dolną wargę, na palcach zagłębiając się we wnętrzu pomieszczenia i otwarła drzwi lodówki. Conte niczym wyrwany z transu podskoczył na krześle, a Magda zachichotała cicho pod nosem. Siatkarz momentalnie pojawił się tuż obok niej, splatając swoje dłonie na jej płaskim brzuchu ukrytym pod materiałem bluzy. Jego oddech drażnił zagłębienie jej szyi, wywołując na jej plecach przebiegający je przyjemny dreszczyk. Zamarła, kiedy jego dłonie gładziły jej opięte w dżinsach biodra. Przymknęła powieki i mruknęła zadowolona, gdy jego wargi przyssały się do jej szyi. Chwilę później Conte posadził ją na kuchennym stole, miażdżąc jej usta swoimi. Ich pocałunki starały się coraz bardziej zachłanne. Jego dłonie wędrowały po jej ciele rozpoczynając od górnego odcinku kręgosłupa po biodra. W końcu Włodarczyk odepchnęła od siebie przyjmującego, palcem wskazując na wyznaczający godzinę dziewiątą zegar. Facundo westchnął głośno, gdyż już za pół godziny miał rozpocząć trening. Dziewczyna natomiast zeskoczyła z wyposażenia kuchennego i udała się w stronę drzwi. Narzuciła na siebie kurtkę i przytrzasnęła za sobą drzwi.
W szampańskim nastroju opuściła samochód Wojtka, zwijając się ze śmiechu. Ten zawsze potrafi zadbać o poziom jej zabawy. Szybkim krokiem wraz z kuzynem przy boku zmierzała w stronę wejścia do budynku. Zawsze, gdy tylko przekraczała próg siedziby bełchatowskiego klubu od razu na jej usta wstępował promienny uśmiech. To miejsce posiadało tak pozytywną energię, że nawet w najgorsze dni sprawiało, że choć na chwile na twarzy dziewczyny gościł uśmiech. A perspektywa wyobrażenia sobie wypełnionej po brzegi Energii powodowała ciarki na ciele. Tak rozmyślając nawet nie zauważyła, kiedy jej nogi zatrzymały się tuż przed wejściem na obiekt. Chwilę później spacerowała już po hali, pomagając Miguelowi w rozkładaniu siatki czy przygotowaniu piłek. Po kilkunastu minutach na parkiecie roiło się od rozgrzewających się zawodników. W tle rozbrzmiewała muzyka z playlisty Michała, a sam przyjmujący śpiewał na całe gardło, wywołując tym śmiech innych graczy. Ona natomiast krążyła wokół boiska, uwieczniając najciekawsze i najpiękniejsze momenty. W pewnym momencie para środkowych zaczęła gonić się po całym boisku. Zainteresowana Włodarczyk stanęła w miejscu i zawiesiła na szyi aparat, przyglądając się tej sytuacji. W pewnym momencie Wrona przygniótł rozwiązaną sznurówkę i zakończył swój maraton uderzeniem w boisko swoją cudną, kracząca twarzą. Po sali rozniosła się fala śmiechu. Andrzej wstał na nogi i już miał chwycić w swoje dłonie Mikasę, gdy Kłos nagle zsunął z niego spodenki, pozwalając bokserkom z napisem " Bierz mnie! Towar jeszcze gorący!" ujrzeć światło dzienne. Pani fotograf na czele z zawodnikami oraz członkami sztabu parsknęła głośnym śmiechem, ledwo co utrzymując się na nogach.
-To nie przedszkole! Kłos i Wrona natychmiast 20 okrążeń!- jako pierwszy opanował się Falasca.
-Ale co ja takiego zrobiłem?! To on naruszył moją intymność! To jest nie fair! Pomylone to wszystko jak jasna cholera! - oburzył się Kraczący.
-Mówiłeś coś Andrzej?- obdarzył go groźnym spojrzeniem trener, na co zawodnik pokręcił głową.-Tak myślałem. A teraz do roboty!
Z chichotem pod nosem obserwowała jak środkowi toczą wojnę na spojrzenia, co jakiś czas się popychając. Wysłuchała roześmiana trenera, który stwierdził, że czasem czuje się jak przedszkolanka pilnująca dzieci, po czym spojrzała na niego rozbawiona. Naprawdę czasem ci przerośnięci faceci zachowywali się jak 6-latki z mózgiem wielkości orzeszka. To musiała mu przyznać.
***
Z torbą na ramieniu podążała w stronę auta Wojtka, który został nieco dłużej by porozmawiać z Falascą. Ułożyła ją na tylnym siedzeniu, po czym zatrzasnęła drzwi i pisnęła cicho, gdy po swojej prawej stronie dostrzegła wysoką sylwetkę. Szatyn opierał się nonszalancko o Audi Włodarczyka, mierząc ją wzrokiem. Czuła jakby jego spojrzenie paliło. Dlaczego na choćby jedno spojrzenie tych czekoladowych oczu reagowała tak dziwnie? Czyżby poczuła do Argentyńczyka coś więcej niż ich łączyło? Natychmiast pokręciła głową, unosząc wzrok na jego twarz. Promienie słońca oświetlały ją, powodując że prezentowała się naprawdę świetnie, a tęczówki błyszczały w doskonale jej znany sposób. Pochylił się nad nią nieznacznie i musnął subtelnie jej rozchylone wargi. Jego aksamitne usta tak cholernie ją kusiły, ale wiedziała, że musi uważać.
-Zwariowałeś!? Jeszcze nas ktoś zobaczy!-skarciła go.
-Posłuchaj. Dzisiaj rano otrzymałem telefon od jednej z gazet. Zaproponowali mi abym wziął udział w profesjonalnej sesji zdjęciowej, ale nie sam. Dlatego też pomyślałem o tobie. Czy nie chciałabyś mi towarzyszyć na planie? W sensie jako modelka. -wreszcie to z siebie wyrzucił.
-Czy tobie ktoś czasami nie dosypał jakiegoś proszku?! Porypało cię Conte! Mało masz ładnych dziewczyn w Bełchatowie!? -uniosła się.
-No, ale tylko ty jesteś tak śliczną i doskonale się do tego nadasz.-posłał jej szeroki uśmiech.
-Nie! Nie ma mowy!- upierała się przy swoim.
-Proszę! Mag no! -spojrzał na nią tymi cholernymi tęczówkami.
Pomocy! Ratunku! Nie mogła mu ulec. Przecież nie będzie się oglądać za kilka dni na okładce gazety. A co najważniejsze Wojtek by chyba zabił kolegę z klubu, gdyby się tylko natknął na dany szmatławiec. Rodzice od razu wykonali by telefon, pytająco o to kim jest seksowny mężczyzna pozujący z nią do zdjęcie i zaczęłyby się fantazje mamusi. No po prostu nie mogła się zgodzić!
***
Z dwoma kubkami gorącej czekolady zasiadła na kanapie, wręczając jeden z nich swojemu gościowi. Upiła łyk parującego napoju i odłożyła naczynie na stolik, podciągając kolana pod brodę. Spojrzała na swojego towarzysza i westchnęła głośno, przywołując tym jego uwagę. Winiarski także obdarzył ją przenikliwym spojrzeniem błękitnych tęczówek, które lśniły niczym najjaśniejsze gwiazdy na niebie. Oplótł w dłoniach kubek z zawartością słodkiej cieczy i uniósł pytająco brwi, oczekując na jakiekolwiek słowa padające z ust brunetki.
-Pomiędzy tobą a Facundo coś jest, prawda?-postanowił przerwać tą ciszę.
-Masz rację.-skinęła głową.-Nie masz pojęcia co ten idiota mi zaproponował.
-Od tego tu jestem by się dowiedzieć.-puścił jej oczko.-No mów.-ponaglał ją.
-Otóż chce bym wystąpiła z nim w profesjonalnej sesji zdjęciowej. Powiedz mi czy ty z chłopakami dosypaliście mu czegoś? No bo ja nie wiem skąd u niego taki pomysł.
-Wow. Tego szczerze mówiąc się nie spodziewałem.-zaśmiał się przyjmujący.-No, ale w czym problem.
-No jak to w czym?! Cholera nie chce w tym brać udziału, ale wiem, że prędzej czy później mu ulegnę.
-Magda, powiedz mi proszę całą prawdę. Co pomiędzy wami jest? -obdarzył ją pytającym spojrzeniem.
~*~
Przepraszam za jego jakoś, ale pisany był na żywioł, gdyż zapasy mi się skończyły :P Powinnam już dawno spać, ale poświęciłam się dla was ;) Mam nadzieję, że to docenicie :D O piątej pobudka, ale może jakoś się podniosę xD Któraś z was pytała mnie czy nie mogłabym dodawać rozdziału także w weekend, otóż ja piszę je w weekend właśnie, by spokojnie móc dodać w poniedziałek i czwartek to niestety, ale nie ma takiej opcji. Przykro mi, ale to już nie gimnazjum i chce się skupić na nauce na poważnie :) Tu chodzi o moją przyszłość. Wybaczcie, ale naprawdę nie dam rady. W tygodniu nie mam nawet chwili aby chodziarz troszkę napisać :( A jak dla mnie pon i czwartki to dobra częstotliwość :) Przepraszam was Kochane za zaległości na waszych blogach, ale postaram się je nadrobić w ten weekend :) Całuję i do poniedziałku! :*
First ;)
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, ze dopiero teraz ale cierpie na brak czasu ;(
UsuńRozdzial jak zawsze genialny.. Nie wiem czemu ale nie lubie takiego Conte.. Inaczej go postrzegam i to chyba dlatego <3
Weny :*
świetny
OdpowiedzUsuńDziękuję i pozdrawiam ;*
UsuńSupper
OdpowiedzUsuńDziękuję i pozdrawiam ;*
UsuńMi by się podobała taka propozycja a ta jeszcze narzeka?! :D haha
OdpowiedzUsuńNo wariatka ^^
Ma prawo się wahać :P
UsuńDziękuję i pozdrawiam ;*
Uuu... robi się gorąco ^^ Sesja zdjęciowa? Moim zdaniem suuuper pomysł, fajnie by było, gdyby Magda się zgodziła... :)
OdpowiedzUsuńWiniar jaki spostrzegawczy ^^ Ciekawa jestem, jak zareaguje na wieści od Mag...
Dwa rozdziały w tygodniu to moim zdaniem duuuużo, więc dla mnie może tak zostać ;)
Weny i buziaki :* :*
Zobaczymy co zrobi ;)
UsuńWiniarski zawsze inteligentny, świadczą o tym jego oczy *.*
Okay, dziękuję i pozdrawiam ;*
No taki przyjemny poranek, to nawet gorączka nie przeszkodzi mi się rozczulić ^^ Ależ ten Conte ma pomysły, ciekawe czy Magda Mu ulegnie ;D
OdpowiedzUsuńFajnie, że w Winiarskim znalazła wsparcie i rozumienie...tu się rodzi prawdziwa przyjaźń ;)
Hahahaha jak zwykle Kłos i Wrona wygrali rozdział xD
Pozdrawiam ;**
Biedna :( Wracaj do zdrówka ;3 ;*
UsuńBędę mu ciężko się sprzeciwić, skoro wie jak wykorzystywać swój urok osobisty :P
A która by nie chciała mieć za przyjaciela Winiara? *.*
Dawaj pozytywnie pierdzielnięci ( by nie powiedzieć brzydko :D) xD <333
Dziękuję i pozdrawiam ;*
chcę więcej :)
OdpowiedzUsuńPrzy okazji zapraszam do siebie :)
belchatowskie-lovestory.blogspot.com
Poczekaj na poniedziałek :D
UsuńPozdrawiam ;*
Wspaniały jak zwykle zresztą :) mi się podoba ta propozycja. Czekam na więcej. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńDziękuję i pozdrawiam ;*
Usuń"Conte się nie odmawia" ✌😂😀
OdpowiedzUsuńWspółczuję Magdzie, bo na jej miejscu też miałabym pewnie rozstrój nerwowy i zastanawiałabym się co zrobić 😉
Czekam na więcej i tak jak Hachiko.zapraszam na belchatowskie-lovestory.blogspot.com :*
Dokładnie jak ona :)
UsuńWpadnę, wpadnę dziewczyny, tylko dajcie mi trochę czasu :)
Pozdrawiam i dziękuję :*