Posty pojawiać się będą w poniedziałki i czwartki :)
Do zobaczenia :*

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Piąty: Utrzyj mu nosa mała.

Niechętnie opuszcza samochód Włodarczyka i zatrzaskuje za sobą drzwi, narzucając na ramię niezawodną, pojemną, czarną torebkę. Nie ma najmniejszej ochoty oglądać twarzy Argentyńczyka, ale wie, że nie spotkanie go będzie graniczyło z cudem. Brunet posyła jej delikatny uśmiech, obejmując ją ramieniem i przy jej boku podąża w stronę wejścia do budynku. Chwilę później Wojtek znika za drzwiami szatni, a Magda przekracza próg hali. Opada na jedno z krzesełek i z podziwem lustruje obraz obiektu, który w dniu meczu wypełnia się po same brzegi, zagłuszając myśli zebranych w nim ludzi okrzykami kibiców bełchatowskiej twierdzy. Mimowolnie uśmiecha się pod nosem, wykonując kilka zdjęć swoim nowym sprzętem otrzymanym od prezesa klubu. Nim zauważa a na sali zjawa się uśmiechający ciepło się w jej stronę Falasca. Po chwili zauważa jego sylwetkę znajdującą się niedaleko drzwi i wita go szerokim uśmiechem, jak zawsze rozpoczynając pogawędkę. Odkłada czarnego Nikona na krzesło i z chęcią pomaga trenerowi rozłożyć siatkę, wcześniej stawiając słupki. Po kilkunastu minutach drzwi sali otwierają się, a w ich progu pojawia się smukła sylwetka znienawidzonego przez nią przyjmującego. Czuje na sobie jego przeszywający wzrok, a szczególnie jak pali nim jej pośladki wciśnięte w materiał obcisłych dżinsów. Zamyślona nie zauważa nawet machającej jej przed oczami dłoni Argentyńczyka. W końcu jednak wyrywa się z letargu i spogląda pytająco na Miguela. Ten ze śmiechem oświadcza jej, że już skończyli i proponuje powrót na jej wcześniejsze miejsce. Zmieszana dziewczyna przeprasza trenera i szybkim krokiem wraca na krzesełko, na którym ułożony jest jej największy skarb. Przewraca go delikatnie w dłoniach, wpatrując się w rozgrzewającego się siatkarza. Dlaczego on do cholery nie może jej dać spokoju? Zniszczył jej sprzęt, zaciągnął do łóżka, wykorzystując jej stan trzeźwości i jeszcze pragnie by była jego zaspokojeniem potrzeb seksualnych. To się w głowie nie mieści! Ten cholery dupek nie ma ani grosz wstydu! Nie cierpi takich pewnych siebie bufonów! Ale spokojnie. Już ona zadba o to by się nieźle potrudził, a później nie dostał nic w zamian. Jej usta na samą myśl o doskonałej zabawie kosztem przyjmującego ułożyły się w cwany uśmieszek. W końcu podniosła swoje cztery litery z siedzenia i podeszła bliżej barierek, wykonując kilka zdjęć rozgrzewającym się zawodnikom. Winiarski z uśmiechem pozował do kilku zdjęć, a na jednej z fotografii udało jej się nawet uchwycić skrzywienie Wlazłego na twarzy, gdy Michał pacnął go w głowę. Roześmiana dalej czatowała z aparatem w dłoniach, myśląc nad kolejnymi ujęciami. Tym razem padło na roześmianą parę środkowych, goniących się po całym boisku, którą do porządku starał się przywołać Falasca. Parsknęła śmiechem na widok rozwścieczonego Andrzeja pędzącego za Karolem, który po chwili przeskakiwał przez barierki, o mało co nie uderzając nogą w twarz Magdaleny. Brunetka jednak w odpowiednim czasie się schyliła i uszła cało. Do jeszcze większego szaleństwa brakowało Winiarskiego, który zapuścił muzykę z głośników znajdujących się na sali i zaczął głośno śpiewać, a właściwie wyć :

-Cześć Zośka, kocham cię jak nikt
 Za tobą w ogień poszedłbym
 Ty wiesz, że masz największy biust
 I jedne z najpiękniejszych ust...
Kochać kobiety
Choć to bardzo trudna rzecz
Kochać i wady i zalety

Choć wad nie powinnyście mieć...
Kochać kobiety
Choć to bardzo trudna rzecz
Kochać za rosół i kotlety
I za zajebisty seks...

Cała hala zalała się falą śmiechów zawodników oraz brunetki wraz ze sztabem. Jak tu nie kochać Skrzatów?! No jak?! Włodarczyk ciągle chichocząc kręciła biodrami, wykonując przy tym swoją pracę. Nim się obejrzała a wyśmienitym humorze, który był zasługą chłopaków opuszczała budynek Energii, nucąc pod nosem jeden z hitów Ich troje. Wojtek śmiał się cicho pod nosem z jej umiejętności wokalnych, wrzucając torbę treningową na tylne siedzenie. Zatrzasnął za sobą drzwi i odwrócił się w stronę kuzynki, która to samo chciała uczynić ze swoją. Jego ciemne tęczówki natrafiły na sylwetkę Facundo, która podążała w kierunku zaparkowanego obok samochodu Uriarte auta. Niczego nieświadomy brunet, wygwizdując pod nosem przemierzał dzielącą go odległość, gdy Włodi tymczasem zerwał się z miejsca i pobiegł w jego kierunku. Nie miał pojęcia co się z nim dzieję, ale czuł jak jego krew zaczyna buzować. Chwycił go za ramię i odwrócił w swoją stronę, wymierzając w jego twarz uderzenie pięścią. Zdezoriętowany Conte przyłożył ręce do lepkiej cieczy wydobywającej się z jego nosa, klnąc siarczyście na kolegę z zespołu. 

-Kurwa, Włodarczyk! Pojechało cię?!-krzyknął wściekły, sycząc z bólu. 

-Zasługujesz na coś zdecydowanie więcej, ale szkoda siły marnować na takiego dupka.-warknął w jego stronę młodszy siatkarz. 

-Wojtek! Cholera! Co ty wyprawiasz?! - pomiędzy Skrzatami stanęła brunetka.-Boże! Co ty mu zrobiłeś?! Zwariowałeś?!-wrzeszczała przestraszona. 

-Nauczyłem, że ciebie nie wolno krzywdzić.-odparł Wojtek. 

-Facundo przepraszam.-nie wierzyła, że to mówi.-Lepiej już zniknij jemu z oczów. 

-Ty go jeszcze przepraszasz?!-prychnął kuzyn dziewczyny.-Ja bym mu jeszcze z raz przypierdolił! On cię wykorzystał! 

Magda niemalże siłą odciągnęła rozwścieczonego Włodarczyka od Argentyńczyka, gdy ten po raz kolejny zbliżył się do niego na niebezpieczną odległość. Jakimś cudem udało jej się doholować go do samochodu, by usiąść za kierownicą. Brunet spojrzał na nią pytająco, gdy ta ułożyła dłonie na kierownicy i zamierzała opuścić parking. Dziewczyna uświadomiła mu tylko, że w takim stanie stwarza zagrożenie dla niej i jego oraz innych uczestników ruchu drogowego, na co siatkarz milczał. Po kilkunastu minutach opuściła Audi kuzyna i pośpiesznie ruszyła w kierunku wejścia do domu. Przekręciła kluczyk w zamku i przekroczyła próg, czując przyjemne ciepło uderzające w jej twarz. Pozbyła się okrycia zewnętrznego i zmęczona opadła na kanapę w salonie, rozprostowując swoje ciało. Wojtek natomiast zagościł w kuchni, przygotowując dla siebie i jego towarzyszki gorącą czekoladę. Wiedział przecież, że tylko tym może odkupić swoje winy u Magdy. Brunetka obdarzyła go spojrzeniem, po czym zmrużyła oczy, przekrzywiając uroczo głowę na bok. Wojtek mimowolnie uśmiechnął się pod nosem. 

-Czego chcesz?- zapytała, uporczywie wpatrując się w bruneta. 

-A czy ja zawsze muszę czegoś chcieć? -wystawił jej język. 

-No nie, ale coś mi intuicja podpowiada.

-No dobra! Przepraszam za moje zachowanie pod halą, ale puściły mi nerwy. Cholera! On cię wykorzystał do zabawienia się! 

-Wojtek, przestań! Nie wracajmy do tego! Przecież wiesz, że czasu nie da się cofnąć, ale da się natomiast zapobiec kolejnemu razu. 

-Masz rację. Utrzyj mu nosa mała.-obdarzył ja subtelnym uśmiechem.

-Mam taki plan.-zaśmiała się.-Kocham cię kuzynie! Wiem, że za mną skoczyłbyś w ogień.-objęła go mocno.

-Ja ciebie też kuzynko.-musnął ustami jej czoło.

Przyciągnął ją bliżej siebie, zamykając w swoich ramionach. Magda z uśmiechem trwała tak dłuższą chwilę, napawając się bliskością kuzyna. Wojtek był jej naprawdę bliski. To jemu w większej części wygadywała się ze swoich tajemnic, miłości. Nie zbyt obdarzała zaufaniem matkę, która pewnego razu, widząc jak córka nie odważy się wyznać chłopakowi uczucia sama to zrobiła.  

                                                      ~*~
Wiem, że krótki, ale najciekawszą akcję ( mam nadzieję, że taka jest) zostawiam na raz następny ^^ Jak myślicie Conte należało się oberwać od Włodarczyka? Jak dla mnie ewidentnie na to zasłużył, a że Włodi to najlepszy kuzyn na świecie ostrzegł kolegę, by do naszej Magdy się nie zbliżał :) Ciekawe czy posłucha Włodarczyka? Coś mi się wydaję, że na poważnie sobie tego nie brał :P No i jest nieco humorku jak zawsze ;3 Winiarski i jego niezastąpione wokale + Karol i Andrzej ^^  Tak, więc mam nadzieję, że miło zakończyliście ze mną wakacje ;) A teraz czas spiąć dupę i zabrać się do nauki! Trzymajcie kciuki by dobrze mi poszło w liceum i bym się nie zgubiła podczas rozpoczęcia! :D Kaśkablogera potrafi wszystko XD Jeśli chcecie mieć ze mną stały kontakt zachęcam do dodania mnie na snapchacie ;3  Mój nick to : kachaaa2 ( tylko bym wiedziała, że to wy, w sensie czytelniczki napiszcie wcześniej na emailu swoją nazwę czy też na gg , bym nie dodała jakiegoś obcego :D)  A tak prezentuję się mój numer gg: 39313378 :) Całuję i zapraszam w czwartek ( jeśli nie bd dużo nauki :D) ;* 

czwartek, 27 sierpnia 2015

Czwarty: Złotko, ja się Ciebie nie boję.

Z subtelnym uśmiechem pozwala unieść się powiekom, jednocześnie wybudzając się z krainy Morfeusza. Momentalnie wyskakuje z łóżka i pełna pozytywnej energii oraz w wyśmienitym humorze przekracza próg kuchni. Na lodówce zauważa żółtą karteczkę z kilkoma słowami od młodszego kuzyna. Pochłania jej treść w kilkanaście sekund, by uśmiechnąć się po chwili na wspomnienie osób środkowych bełchatowskiego klubu. Dzisiaj Skrzaty mają wolny dzień od treningów, dlatego też Magda może sobie do woli leniuchować. Zagląda do lodówki, mrucząc zadowolona. Jak Wojtek ją doskonale zna! Naleśniki na śniadanie! Uwielbia to!  Przepis na doskonałe rozpoczęcie dnia Magdaleny Włodarczyk! Uradowana chwyta talerzyk ze swoim śniadaniem, okręcając się wokół własnej osi. Chichocze cicho i podsmaża sobie pyszności, jakie za chwilę wypełnią jej żołądek. Szczęśliwa zasiada do stołu, wbijając widelec w pierwszą sztukę słodkości. Przymyka powieki i w pełni rozkoszuje się smakiem Nutteli nadziewającej naleśnik. Nim zauważa a naczynie świeci pustkami. Korzystając ze swojego doskonałego samopoczucia zmywa po sobie i zagłębia się we wnętrzu łazienki. Poranny, odświeżający prysznic, nawilżenie ciała balsamem, zmienienie odzienia, wykonanie makijażu i wreszcie ma czas dla siebie. Usadawia swój tyłek na kanapie w salonie, włączając pilotem odbiornik. Powieszona na ścianie plazma wyświetla jej obraz powtórki z niedawnego meczu bełchatowian, na co reaguje szerokim uśmiechem. Jej napawanie się przystojnym Winiarskim przerywa irytująca melodyjka rozbrzmiewająca po całym mieszkaniu. Brunetka krzywi się nieco, ale pośpiesznie opuszcza miękką sofę i rusza w kierunku drzwi. Bez zawahania przekręca kluczyk w zamku i zamaszystym ruchem pociąga klamkę. Wraz z powiewem dość zimnego powietrza do mieszkania Włodarczyka wpada także zapach obłędnych, intensywnych perfum. Magda przymyka lekko powieki, napawając się wonią stojącego przed nią chłopaka. Chwilę później stanowcze chrząknięcie wyrywa ją z letargu. Niepewnie unosi głową i zamiera, gdy jej ciemnym tęczówkom ukazuje się poważna twarz Argentyńczyka. Jej oddech na chwilę ustaje, jakby zapomniała jak dostarczać do płuc tlen. Ma wrażenie, że jej serce także zatrzymuje się, gdy przyjmujący obdarza jej sylwetkę spojrzeniem. Cholera! Przestań! Musisz mu w końcu stawić czoła! Kręci głową, by się ocucić i opiera się o drzwi, wpuszczając do wnętrza domu mroźne, styczniowe powietrze. 

-Co ty tu cholery jasnej robisz?! Skąd wiedziałeś, gdzie jestem?!- atakuje go mocno. 

-Widziałem jak Wojtek zawozi cię do siebie.-odpowiada obojętnie.-Chyba musimy porozmawiać.-oznajmia stanowczo. 

-Nie, wcale nic nie musimy. Ty tego może chcesz, ja nie. Więc łaskawie opuść tą posesję, albo skopię ci twoją argentyńską dupę! 

-Grozisz mi? Ty taka słodziutka, na pozór niewinna?- spogląda na brunetkę z niedowierzaniem, opierając łokieć o drzwi.- Złotko ja się ciebie nie boję.- śmieje się cicho.-Wprost przeciwnie. Przyciągasz mnie swoim złym wydaniem jeszcze bardziej.-zagryza delikatnie płatek jej ucha.

Włodarczyk czuje jak przez jej plecy przebiega przyjemny dreszczyk. Jego muskający jej szyję oddech przyprawia ją o szybszą pracę serca, które stanowczo za bardzo obija się o jej mostek. Momentalnie przykłada ręce na wysokości jego klatki piersiowej i odpycha go od siebie. Conte uśmiecha się cwanie, przekraczając próg mieszkania i rozsiadając się wygodnie na jednym ze stojących w kącie foteli. Zirytowana dziewczyna formuje dłonie w pięści, mrożąc go groźnym wzrokiem. Zdecydowanie jest zbyt pewny siebie. 

-To jak powiesz mi czego zwiałaś z mojego mieszkania? 

-A jak myślisz? Byłam pijana, ty także. Wykorzystałeś mój stan i dopisałeś mnie do swojej listy, ale to był twój jedyny raz, kiedy mnie dotknąłeś.

-Problem w tym, że ja chce czegoś więcej niż dotykanie twojego kuszącego ciała czy też smakowanie twoich nieziemskich ust. A przede wszystkim nie chce by skończyło się na jednym razie.-nim zauważa a jego sylwetka zatrzymuje się za nią, a jego dłonie niebezpiecznie suną po jej plecach. 

-Conte, odpuść sobie. Nie jestem pierwszą lepszą.-warczysz.-Masz miliony pięknych Polek. Mnie zostaw w spokoju.

-Kiedy tylko ty mnie kręcisz.-mruczy do jej ucha, całując jej szyję. 

-Facundo.-jęczysz.

-Mam dla ciebie pewną propozycję.

-Nie chce cię słuchać. Lepiej by było jakbyś przyznał się, że chwaliłeś się przed Kłosem. 

-To chyba normalne, że chce by ktoś zazdrościł mi spędzenia nocy z taką laską jak ty.

-Opuść proszę to mieszkanie.

-Zawrzyjmy układ... Ty i ja... Wyłącznie kontakt fizyczny...A dokładniej ty zadowolisz mnie, a ja zadowolę ciebie.

-Jesteś szurnięty! Wynocha!-odwracasz się gwałtownie w jego stronę i wytykasz palcem w środek jego klatki piersiowej. 

Argentyńczyk niechętnie kieruje się w stronę drzwi. Gdy zaciska już dłoń na klamce odwraca się w stronę dziewczyny, posyłając jej delikatny uśmiech. Nie przypuszczał, że ich rozmowa skończy się właśnie tak. Magda to naprawdę ostra i stanowcza babka, na którą ani trochę nie wygląda. Włodarczyk ruszyła do drzwi z zamiarem przekręcenia za siatkarzem kluczyka w zamku, ale tego co on planował zrobić całkowicie się nie spodziewała. Jego sylwetka odwróciła się w jej stronę, a on momentalnie ujął jej twarz w swoje smukłe dłonie, łącząc jej usta ze swoimi w namiętnym pocałunku. Brunetka poczuła jak po jej ciele rozlewa się przyjemne ciepło, a nogi uginają się pod ciężarem pocałunku. Musiała przyznać, że całował naprawdę niebiańsko. Otrzeźwiała i chwilę później oderwała się od niego, wymierzając mu siarczysty policzek. 

Zniknął za drzwiami mieszkania swojego klubowego kolegi i wolnym krokiem ruszył w drogę powrotną. Sam nie wiedział co go właściwie tutaj poniosło. Na jego ustach momentalnie zagościł cwany uśmieszek, na samo wspomnienie sytuacji z przed kilku minut. Czuł wewnętrzną satysfakcję, że udało mu się w końcu wpić w jej wargi. Chciał znowu poczuć ich truskawkowy posmak na swoich ustach. Najbardziej w świecie marzył jednak poczuć pod swoimi dłońmi jej nagie, drobne ciało. Nigdy w życiu nie zdarzyło mu się tyle myśleć o zaliczonej przez niego dziewczynie, a tym bardziej chcieć spędzić obok niej kolejną szaloną, pełną uniesień noc. Coś dziwnego ciągnęło go w stronę Włodarczyk. Nie miał pojęcia, co to było, ale to chyba ta siła wyższa go tutaj zaprowadziła. Wiedział, że musi przystać na jego propozycję. Przecież nawet nie pomyślał o odrzuceniu jego układu. W końcu był zbyt pewnym siebie dupkiem, który pragnął systematycznie zaspokajać swoje potrzeby. A po za tym, był także doskonałym argentyńskim siatkarzem, za którym uganiały się miliony fanek. Doskonale zdawał sobie sprawę ze swojego uroku osobistego i korzystał z tego maksymalnie jak tylko się dało. Nim zauważył a jego stopy zatrzymały się u progu niewielkiego bloku. W kilka minut pokonał schody prowadzące na drugie piętro i przekroczył próg swojego lokum. Pozbył się odzienia zewnętrznego i zagłębił się w wnętrzu połączonego z kuchnią salonu. Nieco zziębnięty potarł dłonie, po czym przygotował sobie kubek gorącej czekolady i zasiadł na sofie w salonie z laptopem na kolanach. 

                                                 ***
Magda tymczasem krzątała się po kuchni, wywijając pośladkami do wypełniającej wnętrze mieszkania muzyki, której źródłem był jej laptop. Po raz ostatni przyprawiła nuggetsy i ułożyła na stole dwa talerze kątem oka, zerkając na zegarek. Pokręciła jedynie głową i już miała wyjąć z kieszeni dżinsów swojego Galaxy S6, gdy drzwi zatrzasnęły się z głośnym hukiem. Zaciekawiona wychyliła głową z kuchni i z splecionymi na piersiach dłońmi, spoglądała na rozbierającego się przyjmującego. Wojtek posłał jej jedynie krzywy uśmieszek i musnął jej policzek swoimi wargami, zasiadając do stołu. Dziewczyna westchnęła głośno i nałożyła na talerze posiłek, życząc kuzynowi smacznego. Podczas spożywania obiadu siatkarz opowiadał jej o śmiesznych wymianach zdań pomiędzy Kłosem a Wroną, wspominając też o tym, że Conte ostatnio chwalił się nową zdobyczą przed Karolem. Brunetka słysząc słowa z padające z ust jej towarzysza zakrztusiła się kawałkiem kurczaka, pokaszlując lekko. Zmartwiony chłopak od razu pojawił się obok niej z szklanką wody i uderzył ją dość solidnie w plecy. Dziewczyna pokiwała jedynie głową w ramach podziękowania i wróciła do jedzenia. 

-Wszystko w porządku?  Czego nic nie jesz? Od kilku minut dłubiesz widelcem w talerzu.-przerwał panującą pomiędzy nimi ciszę. 

-Tak, tak. Po prostu straciłam apetyt.-wzruszyła ramionami. 

-Chodzi o Conte? Skrzywdził cię? -uniósł pytająco brwi. 

-Nie, nie po prostu się źle czuję.-skłamała, unikając jego wzroku. 

-Megi! Cholera jasna! To ty byłaś tą jego "zdobyczą"! Prawda?! -poderwał się z miejsca.- Magda no! Dlaczego mi nic nie powiedziałaś? Przecież on lata tu i tam, chwaląc się jak to cudowną noc spędził z pewną brunetką. Dlaczego od razu o tym nie pomyślałem! Jak ten bydlak mógł ci coś takiego zrobić! Zabije gnoja! Może się dupczyć z kim chce, ale na pewno nie pozwolę by cię skrzywdził! 

-Włodarczyk do jasnej cholery! Opanuj się! Tak, to prawda! To wtedy z Conte zniknęłam z tego cholernego klubu, ale on mnie do tego nie zmuszał. Sama tego chciałam. Byłam lekko pijana, on także i stało się! Możemy już do tego nie wracać?! 

-Jeśli tego chcesz, ale obiecuję, że nie udzie mu to na sucho. Wykorzystał twój stan. 

-Wcale nie. Ja też nie jestem bez winny. Prowokowałam go. To twój kolega z klubu. Nie zrób niczego głupiego, bo będziesz miał przechlapane u Miguela. 

                                                            ~*~
I oto w wasze ręce leci czwóreczka ;3 Moim zdaniem wyszła naprawdę dobra, choć to tylko moje zdanie, a jak zauważyłam dość często się z nim nie zgadzacie :D Ktoś spodziewał się takiej propozycji padającej od Conte? ^^ Mi się wydaję, że żadna z was, ale zobaczymy w komentarzach :P Magda w końcu przyznała się Wojtkowi, a on nie skakał z radości, gdy otrzymał potwierdzenie swoich podejrzeń :P Jak myślicie? Magda przystanie na propozycję siatkarza czy może po raz kolejny dostanie w pysk? :D Na razie dość szybko wykurzyła go z mieszkania ^^ Uwierzcie mi, że z każdym rozdziałem akcja będzie się coraz bardziej rozkręcać ;3 Trochę szybko, ale planuję jakieś 15 rozdziałów. Mam nadzieję, że się w tej ilości zmieszczę i nie rozpiszę jak to zawsze ze mną bywa :D Dziękuję z całego serduszka za wasze ochocze udzielanie opinii w komentarzach oraz za ponad 2.000 wyświetleń na początku tej historii ;* Niesamowite jesteście <333 Zdecydowałam, że rozdziały będą pojawiać się w poniedziałki i czwartki ;) Mam nadzieję, że podczas roku szkolnego uda mi się utrzymać tą częstotliwość :) Jeśli nie to będzie raz w tygodniu lub w weekend :D Całuję i do zobaczenia :* 

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Trzeci: Tylko nie mów, że mnie zapisałeś do dietetyka!?

Niechętnie uniosła powieki i przeniosła ciężar swojego ciała na łokcie, rozglądając się po pomieszczeniu. Przestraszyła się, kiedy nie rozpoznała w nim swojego pokoju. Gdzie ona do cholery była?! Dopiero, gdy jej wzrok spoczął na pogrążonej we śnie twarzy przyjmującego przytoczyła w głowie wspomnienia z wczorajszej nocy. Owszem, wypiła naprawdę sporo, ale doskonale pamiętała przebieg wydarzeń. Przeczesała palcami włosy, próbując pomyśleć nad tym co teraz zrobić. Po chwili wyślizgnęła się z łóżka i pozbierała porozrzucaną po sypialni siatkarza bieliznę, a z mieszczącego się w kącie fotela sprzątnęła sukienkę. Pośpiesznie przyodziała się w swoje rzeczy i na palcach opuściła pomieszczenie, by następnie narzucić na siebie kurtkę i zamknąć za sobą drzwi mieszkania Conte. Schody pokonała w ekstremalnym tempie jak na tak wysokie szpilki i zamówiła taksówkę, odczytując z tabliczki nazwę ulicy. Po chwili siedziała już w swoim pokoju, rozmyślając nad tym co strzeliło jej do głowy, by spędzić z Argentyńczykiem upojną noc. Przecież poprzedniego dnia zniszczył jej lustrzankę, a ona tak po prostu po jednym pocałunku dała mu się zaciągnąć do łóżka. Idiotka! Zirytowana swoją postawą wobec Facundo przemierzała wzdłuż swoje tymczasowe lokum. Jednak gdy przypominała sobie jego aksamitne wargi przylegające do jej pełnych ust, jego palący jej ciało dotyk, powodujący dreszczyk rozchodzący się po jej plecach, a do tego te piękne tęczówki wpatrujące się w nią z pożądaniem...Cholera! Włodarczyk! Czy ty właśnie o nim myślisz?! Przestań! Ten pacan wyzwał cię od szmat, a później wykorzystał twój stan trzeźwości. Musiała jednak przyznać, że przystojny i seksowny to on był. Natychmiast pokręciła głową by odgonić od siebie to stwierdzenie i usiadła na rogu łóżka, po raz kolejny nerwowo przeczesując włosy. Z torebki wyjęła swój telefon, który był całkowicie wyładowany. Dopiero teraz przypomniała sobie, że bez słowa zniknęła z klubu i Wojtek mógł się o nią martwić. Pośpiesznie podłączyła go do zasilania po czym włączyła i badała wzrokiem wyświetlacz Samsunga, na którym widniało 20 nieodebranych połączeń od Włodarczyka i 4 od nieznajomych numerów. By uspokoić kuzyna od razu postanowiła do niego zadzwonić. Rozwścieczony Włodarczyk wrzeszczał do słuchawki niczym szalony, nie mogąc uwierzyć, że nie poinformowała go o swoim zniknięciu. Chyba by się ze wstydu spaliła...

-Magduś a ja mam dla ciebie świetną wiadomość.-oznajmił wesoło. 

-Tylko nie mów, że mnie zapisałeś do dietetyka!?-zapytała poważnie. 

-Spokojnie, nic z tych rzeczy.-zaśmiał się.-Otóż Miguel, a właściwie Piechocki szuka fotografa klubowego. No i otóż to wspomniałem im o tobie i...

-Ty chyba powariowałeś! Włodarczyk! Czy ciebie czasami ktoś cegłą w łeb nie przypierdolił?! 

-Ej, ej! Nie klnij mi tu! Spokojnie. Wystarczy, że pokażesz im swoje dzieła, bo chyba ci Facu płyty pamięci nie zepsuł, prawda? I jak im się spodoba to cię przyjmą.

-No nie, ale kuźwa Wojtek...

-No co?! Przecież kochasz to robić. Wiem, wiem masz rozwalony sprzęt, ale Skra da ci swój. Do tego codziennie będziesz miała widoki na tego twojego Winiarskiego wypinającego się w różne strony i ...

-Zamilcz kapciu! 

-Haha. No przecież wiesz, że mogę mu o tym powiedzieć...

-Prędzej cię miotłą pyzole i zabiję na miejscu. Do kiedy mam czas? 

-Zrób to jak najszybciej. Możesz jeszcze dzisiaj, a wtedy nie będziesz musiała wracać i przyjeżdżać do Bełchatowa znowu. Jakby co proponuje mieszkanie u mnie. 

Westchnęła głośno po czym podziękowała kuzynowi za piśnięcie o niej słówkiem zarządowi i zakończyła połączenie. By wyrzucić ze swoich myśli widok kuszącego przyjmującego wzięła odświeżający prysznic, po czym przebrała się i zadzwoniła po Włodarczyka. Chwilę później przemierzała korytarz budynku, w poszukiwaniu gabinetu prezesa. Musiała radzić sobie sama, gdyż Wojtek udał się na trening. Po kilkunastu minutach w końcu natrafiła na odpowiednie drzwi i przekroczyła próg gabinetu. Starszy mężczyzna powitał ją ciepłym uśmiechem i wskazał dłonią na fotel naprzeciw siebie. Zajęła posłusznie miejsce, po czym przeprowadziła krótką rozmowę i podała kartę, by Konrad mógł zobaczyć efekty jej pracy. Oczarowany mężczyzna z zachwytem przyznał jej to stanowisko po czym uścisnął dłoń i proponował zacząć od jutrzejszego treningu. Zadowolona z siebie Magda udała się powolnym krokiem w stronę hali. Bała się konfrontacji z Conte, ale nie miała zamiaru rezygnować z przyjemności śledzenia trenujących zawodników. Przywitała się skinieniem głowy z trenerem po czym wciągnęła się z nim w rozmowę, którą co chwila przerywał, zwracając uwagi na błędy danego zawodnika. Pogratulował jej pracy w klubie i przeprosił, gdyż obowiązki były ważniejsze. Przysiadła na jednym z krzeseł znajdujących się niedaleko band reklamowych i podziwiała grających mecz siatkarzy. Do jej uszu dotarł kawałek rozmowy pomiędzy Argentyńczykiem a Kłosem:

-Stary co tak zniknąłeś? A do tego Wojtek nigdzie nie mógł znaleźć Magdy. 

-Wiesz spędziło się upojną noc.-poruszył znacząco brwiami.

-Tylko mi nie mów, że...?-Karol spojrzał na niego zdziwiony, a Conte pokiwał jedynie głową.-Jak ty to robisz? Przecież ona była niczym wkurwiony Chopin!

-Ma się swoje sposoby.-uśmiechnął się cwanie.- A uwierz mi ona to dzika kocica w łóżku. Te jej piersi czy wcięcie w tali, a usta, które smakują truskawkami...-rozmarzył się przyjmujący. 

Czuła jak jej ciało ogarnia złość. Jak ona mogła być taka naiwna? Chciał ją tylko zaliczyć, dodać do swojej listy i pochwalić się przed kolegami. Zachowała się jak szmata i tak też się czuła. Zirytowana pośpiesznie opuściła salę, trzaskając głośno drzwiami. W kącikach jej oczu zaczęły gromadzić się łzy. Zagryzła dolną wargę, starając się powstrzymać płacz. Co ona jednak mogła zrobić? Przecież była zwykłą naiwną, głupią idiotką. A Facundo zwykłym chamem, dupkiem i Bóg wie kim. Nigdy w życiu nie pozwoli mu się do siebie zbliżyć. Szybkim krokiem przemierzała budynek, po czym opuściła Energię i ruszyła przed siebie. Przetarła mokre od łez policzki, próbując się uspokoić. Jednak jej ciało wciąż drżało, a myśli o zachowaniu się Argentyńczyka wobec jej nie dawały jej spokoju. Przemierzała zaśnieżone ulice Bełchatowa, całkowicie lekceważąc ciekawskie spojrzenie ludzi. W końcu około dziewiątej wróciła do hotelu by spakować swoje rzeczy i przenieść się do domu Wojtka. Kuzyn odebrał ją punktualnie, po czym zawiózł do siebie, oznajmiając aby się rozgościła. Magda posłała mu promienny uśmiech, nieco lepiej czując się już po sytuacji z treningu i postanowiła przygotować coś do jedzenia. Po kilku minutach z talerzykiem pełnym kanapek zasiadła na kanapie w salonie i włączyła TV. Włodarczyk zaraz po prysznicu do niej dołączył.

-Wyłącz to badziewie!-jęczał, gdy jego kuzynka wciągnęła się w fabułę romansu. 

-Ty jesteś większym, ale jestem skazana tylko na ciebie.-wystawiła mu język, czego po chwili pożałowała. 

Siatkarz ze swoim zawadiackim uśmiechem rzucił się na brunetkę, atakując jej brzuch swoimi dłońmi. Dziewczyna piszczała, krzyczała, śmiałą się, ale właściciel mieszkania wcale nie przestawał. W końcu jakimś cudem udało jej się uderzył go w głowę, na co on jęknął głośno i dał jej spokój. Zgarnął ze stolika pilot i przełączył na komedię transmitowaną przez Polsat. Po kilku minutach oboje zginali się ze śmiechu, śledząc wydarzenia głównych bohaterów. Uwielbiała tego gościa. Przy nim mogła zapomnieć o obecnej sytuacji i po prostu korzystać z chwili, żyć nią. Wtuliła się z uśmiechem w tors bruneta, aż w końcu zasnęła. 

                                             ~*~ 
I'm very crazy :D W jeden dzień dwa rozdziały nabazgrałam ^^ Chyba tak jeszcze nie miałam :3 I rymowanko fajne wyszło :D No to jak zawsze Wojtuś dba o humorek, a Facu o dobry poziom złości dziewczyny :P Facet to świnia, chciałoby się zanucić :D Hmm... Może wykorzystamy tą piosenkę w kolejnym odcinku losów Magdy i Facundo? ;) Kto za daje w komentarzu like (y) :D Ciekawe jakim teraz sposobem Argentyńczyk wybrnie z tego co powiedział do Karolka :P Ten odcinek nawet mi się podoba i proszę nie czepiać się o długość bo jak wspomniałam chyba ( a może nie, jeśli nie to przepraszam) rozdziały tutaj nie będą wybitnie długie, gdyż wygodniej i szybciej oraz przyjemniej mi się piszę w takich rozmiarach tekstu ^^ Gratulację dla naszych Orzełków za tak genialne dwa mecze w ich wykonaniu ;3 Ale się kuźwa cieszę jak Artur wybiega na boisko <3 Ten  chłopak jest fenomenalny *.* Szkoda mi tylko, że Wojtek prawdopodobnie zostanie w kraju :( Wzięłabym obu jakby było można <3   Całuję i do następnego ;*
PS: Kiedy wy to czytacie jak podróżuję sobie do lekarza ^^ Tak więc mam nadzieję, że zadbacie o mój smile, gdy wrócę i przeczytam wasze opinię ;3 ( może w drodze jak będę miała neta :D ) 


czwartek, 20 sierpnia 2015

Drugi: Wiesz życie potrafi być zaskakujące.

Z dedykacją dla niecierpliwej i szalonej oraz Kochanej SKRzAcik ^^ :* <3 Mam nadzieję, że Ci się spodoba :3 Miłej lektury Kochane :D ;* 

Zawzięcie odrzucała propozycję Wojtka, który nękał ją rozmową telefoniczną już przez jakie dobre 15 minut. Nie miała ochoty bawić się w jednym z tutejszych klubów z bandą ponad dwumetrowców, a tym bardziej jeszcze jej nieznanym. Wiedziała doskonale, że tam będzie także ten bufon, który dzisiejszego wieczoru zniszczył cały jej świat. Gdyby tylko cholera wiedział ile Magdalena musiała sobie odmawiać by po długich latach podstawówki i połowy gimnazjum wreszcie zakupić profesjonalny sprzęt, na którego karcie chciała zapisywać zdjęcie z najważniejszych momentów jej życia. Na szczęście płytka z fotografiami nie ucierpiała, gorzej jednak było z lustrzanką. Z subtelnym uśmiechem na ustach przeglądała zawartość karty pamięci, wsłuchując się także w słowa kuzyna. Zirytowana już nie jednokrotnie próbowała go zbyć złym samopoczuciem, ale on wciąż nie odpuszczał. W końcu dla spokoju uległa mu i zgodziła się niechętnie towarzyszyć Włodarczykowi dzisiejszej nocy. Natychmiast w jej myślach pojawiło się złowrogie spojrzenie bruneta, na co młoda pani fotograf znacząco się skrzywiła, by po chwili wygonić obraz jego twarzy ze swojej głowy. Westchnęła głośno, otwierając walizkę i przyglądając się jej zawartości. Na szczęście na wszelki wypadek zabrała ze sobą dwie sukienki. Odetchnęła z ulgą, wyjmując z bagażu kreację na dzisiejszy wieczór i zatrzasnęła za sobą drzwi łazienki. Zrzuciła z siebie zbędne odzienie i zagłębiła się we wnętrze kabiny prysznicowej. Strumień ciepłej wody przyjemnie ogrzewał jej ciało, powodując że wszystkie jej mięśnie powoli się rozluźniały. Przymknęła powieki i rozkoszowała się tą chwilą, delikatnie wmasowując w swoją skórę żel pod prysznic. Chwilę później owinięta w hotelowy ręcznik stała przed lustrem, doprowadzając swoje włosy do jak najlepszego stanu. Wskoczyła w przygotowaną wcześniej sukienkę i uśmiechnęła się pod nosem, okręcając się wokół własnej osi. Czarna mini sięgająca jej do połowy ud doskonale podkreślała jej smukłe cięcie w tali oraz uwydatniało kobiece atuty, jakie ona zdecydowanie posiadała. Podkreśliła jeszcze swoje rzęsy czarnym tuszem, po czym opuściła łazienkę. Po drodze zgarnęła jeszcze kopertówkę w odcieniu sukienki i narzuciła na siebie kurtkę, zamykając za sobą drzwi pokoju. 

                                             ***
Z subtelnym uśmiechem na ustach przemierzała wnętrze klubu "Miami", próbując nie zgubić z zasięgu swojego wzroku wysokiej sylwetki przyjmującego. Skoro już została tutaj przywieziona postanowiła żyć chwilą i naprawdę świetnie się bawić. Już teraz miała ochotę dołączyć do zebranych tutaj ludzi doskonale bawiących się na parkiecie, ale oczywiście jej genialny kuzyn miał zupełnie inne plany. W końcu po przedzieraniu się przez spory tłum imprezowiczów dotarli do baru, gdzie zgromadzeni siedzieli gracze bełchatowskiego zespołu. Wojtek przywitał się z kolegami szerokim uśmiechem, a Magdalena stała tuż obok bruneta, czując na sobie ciekawskie i zdziwione spojrzenia siatkarzy. Odwróciła wzrok w stronę szalejących w tańcu par, starając się lekceważyć wlepione w nią kilkadziesiąt par oczów. Brązowooki objął ją ramieniem i z tym swoim czarującym uśmiechem przedstawił siatkarzom. Dziewczyna powoli odwróciła głowę ponownie w stronę zawodników i posłała siatkarzom nieśmiały uśmiech. Zagarnęła niedbale opadający na jej twarz kosmyk włosów, chowając go za ucho i speszona spuściła głowę. Usłyszała cichy chichot przy swoim narządzie słuchowym należący do Włodiego, co nieco ją zirytowało. To nie była dla niej komfortowa sytuacja. Miała przed sobą czternastu mierzących średnio dwa metry mężczyzn, których kochała od dzieciństwa, w tym także swojego życiowego idola. Jej przemyślenia przerwała wyciągnięta w jej stronę rękę jednego ze Skrzatów. Niepewnie uniosła głowę i ujrzała przed sobą uśmiechnięta twarz kapitana zespołu. Uścisnęła jego smukłą dłoń i uśmiechnęła się promiennie, spoglądając w roześmiane oczy Wlazłego :

-Miło mi cię Mariuszu poznać.

-Mi ciebie również.-odwzajemnił gest.-Przepraszam za Facundo. On taki na co dzień nie jest. Nie wiem co w niego wstąpiło, ale na pewno nie miał ku tobie złych zamiarów.-pochylił się nad Włodarczyk i wyszeptał jej do ucha, by Argentyńczyk czasami ich nie usłyszał. 

-Ty Mario?! Co się z kuzynką Wojtka na randki umawiasz?! Wszystko powiem Pauli!-tuż obok atakującego i brunetki pojawił się Kłos.-Witam panią. Jestem...

-Nie musisz się przestawiać. Znam was wszystkich od najmłodszych lat.-przerwała środkowemu, posyłając siatkarzom ciepły uśmiech.-Naprawdę jesteście niesamowitą drużyną, którą pokochała od pierwszego meczu. Jest mi niezmiernie miło was wszystkich poznać osobiście.

-Dziękujemy więc za wiernego kibica i zapraszamy do zabawy w naszym gronie.-odezwał się Mariusz.-Karol uspokój się! Ja tylko zdradziłem Magdzie pewien sekret.-puścił oczko w kierunku dziewczyny.

Nim zauważyła a jej tyłek spoczywał na wysokim krześle umieszczonym przy blacie baru, a ona ze śmiechem popijała ciecz z kolorowej szklanki, przyglądając się roześmiana dwójce środkowych. Kłos jak zawsze nie umiał usiedzieć choć przez minutę cicho, a Andrzej mu w tym wtórował. Kiedy opróżniła naczynie z alkoholowego napoju zeskoczyła z krzesła i zostawiła swoich towarzyszów samych, ruszając tanecznym krokiem w stronę parkietu. Kołysała kusząco biodrami, przywołując na swoją osobę pewne spojrzenie ciemnych tęczówek. Całkowicie poddała się chwili i z przymkniętymi powiekami poruszała się do wydobywających się z klubowych głośników rytmom. Na jej ustach na stałe zagościł delikatny uśmiech, a gdy przed jej drobnym ciałem pojawiła się sylwetka Mariusza powiększył się on znacznie. Kiwnięciem głowy zgodziła się na taniec z kapitanem Skry i chwilę później niczym szalona wirowała na parkiecie z najlepszym zawodnikiem minionych Mistrzostw Świata. Ze śmiechem podziękowała Wlazłemu za wariację na parkiecie i spragniona ruszyła w kierunku baru. Po drugim już jej drinku ponownie powróciła do tańczenia, ale tym razem świetnie bawiła się z Kłosem. Kilka minut później poddała się prośbie Andrzeja, który nie najlepiej sprawował się w tańcu, ale za to nie raz wywołał u niej głośny śmiech. Doskonale bawiła się w towarzystwie tych przerośniętych gości i nie miała ani na chwilę zamiaru schodzić z parkietu, a nawet jej do tego nie dopuszczano. Kolejny taniec zaliczyła z posiadającym obłędne oczy Winiarskim, który rewelacyjnie radził sobie z obrotami czy innymi trikami. 

-Nie sądziłam, że kiedykolwiek zatańczę ze swoim idolem.-przerwała panującą pomiędzy nimi ciszę. 

-Wiesz życie potrafi być zaskakujące.-puścił jej oczko Winiarski.-Dziękuję za zaszczyt bycia twoim idolem.-posłał jej przepiękny uśmiech. 

Poczuła jak jej nogi robią się niczym z waty. Michał chyba to zauważył bo zaśmiał się cicho i okręcił brunetkę wokół własnej osi. Magda natomiast posłała mu szeroki uśmiech i rozkoszowała jego genialnymi ruchami. Ten człowiek naprawdę świetnie poruszał się na parkiecie. Przetańczyła z Michałem jeszcze dobre trzy piosenki, by trafić w ramiona bełchatowskiego rozgrywającego. Nicolas ze śmiechem podskakiwał z nią do skocznej piosenki. Nim się obejrzała trwała w ramionach francuskiego przyjmującego, później nadeszła kolej na zastępce Uriarte, następnie rozhulanego Muzaja oraz dwóch libero. No i na deser oczywiście zaliczyła swojego roześmianego i napełnionego procentami kuzyna. W najlepsze śmiała się z chłopakami, wsłuchując się w wymianę zdań pomiędzy Wroną a Kłosem. Ci ludzie byli nie do pobicia. Czuła jak jej brzuch zaraz eksploduje z nadmiaru śmiechu. W końcu jednak przestała chichotać i upiła kolejny łyk alkoholowego trunku, zerkając ukradkiem w stronę zajętego rozmową z Nicolasem Facundo. Odstawiła puste naczynie na stolik i tanecznym krokiem powróciła na parkiet, wywijając ciałem do polskiego hitu disco (klik). Chwilę później dołączyli do niej dwaj środkowi na przemian, obracając ją wokół siebie. Skrzaty ze śmiechem obserwowali ich szaleństwa, by po chwili całą gromadą dołączyć do zabawy. 
Nim się zorientowała a mężczyzna odpowiadający za muzykę zmienił rytmy na zdecydowanie wolniejsze. Chciała wrócić do stolika, gdzie Winiarski zabawiał towarzystwo żartami, gdy na jej drodze stanęła wysoka sylwetka. Zadarła głowę i napotkała się na twarz Argentyńczyka, którego zdążyła znienawidzić przez jeden dzień. Wydawało jej się, że jest naprawdę sympatycznym człowiekiem, kiedy śledziła jego zmagania w telewizji. Widocznie było to tylko zmylające. Wzięła głęboki oddech i już miała go wyminąć, kiedy on zagrodził jej po raz kolejny drogę. Obdarzyła go jedynie gromiącym spojrzeniem, ale on nie zareagował. Chwycił jej nadgarstki w swoje dłonie, oplatając je palcami. 

-Posłuchaj wiem, że głupio wyszło, ale ja naprawdę nie chciałem tego powiedzieć. Wcale tak o tobie nie myślę. Nie znam cię prawie w cale. Przepraszam.-przerwał panującą pomiędzy nimi ciszę. 

-Co boisz się, że ci opinię w telewizji popsuję?-prychnęła. -Mam gdzieś twoje przeprosiny.Siatkówka to twoja pasja i nie potrafisz bez niej żyć, więc wyobraź sobie co ja czuję, gdy moja lustrzanka, na którą oszczędzałam latami leży w pokoju cała roztrzaskana.

-Przestań pleść głupoty. Doskonale cię rozumiem. Odkupie ci sprzęt. O to się nie martw. 

-Pieprz się Conte.-rzuciła w jego stronę i wyrwała się. 

Przyjmujący jednak nie odpuścił i po raz kolejny zatrzymał jej sylwetkę podążającą w stronę stoliku, który okupywali siatkarze. Magdalena spojrzała na niego pytająco, a on wyciągnął w jej stronę dłoń. Skoro ją przeprosił, to chyba naprawdę żałuje tego co zrobił. Może mu da szanse? Może nie jest takim idiotą, na którego się w jej świadomości wykreował po pierwszym, jakże nieprzyjemnym spotkaniu. W końcu pozwoliła mu zaprowadzić się na parkiet, a on uśmiechnął się cwanie pod nosem. Brunet objął ją w pasie, a ona uwiesiła dłonie na jego szyi, kołysząc się delikatnie w rytm wolnej melodii. Przymknęła powieki i poddała się chwili. 

Tymczasem przy stoliku bełchatowskich siatkarzy humor dopisywał wszystkim. Karol ciągle wykłócał się z Andrzejem w jaki sposób kogut zapładnia kurę, a Michał jedynie coś do ich słów dopowiadał. Śmiech tych wielkoludów rozbrzmiewał po wnętrzu lokalu, będąc zagłuszonym jedynie przez wydobywające się z głośników decybele klubowej muzyki. Mariusz w pewnym momencie zauważył, że przy stoliku brakuje argentyńskiego przyjmującego. Odwrócił wzrok w kierunku parkietu i uśmiechnął się pod nosem, kręcąc z niedowierzaniem głową. Jego ciemne tęczówki zatrzymały się na kołyszącej się, wtulonej w siebie parze, w której bez problemu rozpoznał kuzynkę Wojtka oraz Facundo. Jakim to cudem Włodarczyk dopuściła do siebie kolegę Wlazłego? Właśnie nad odpowiedzą na to pytanie zastanawiał się sam kapitan zespołu. W końcu odwrócił głowę i dźgnął lekko w żebra swojego przyjaciela, kiwając głową w stronę parkietu. Winiarski popijający właśnie drinka ze zdziwienia pozwolił cieczy opuścić jego gardło i wylądować jej na swoich dżinsach, plamiąc je znacznie. Siatkarze parsknęli głośnym śmiechem, przyglądając się z niedowierzaniem Michałowi. Mariusz niemalże zginał się ze śmiechu, obserwując jak Winiar w pośpiechu wyciera swoje mokre spodnie, klnąc siarczyście pod nosem. 

-Jakim cudem ona nie strąciła mu tego łba siekierą? -zaśmiał się wesoło Karol. 

-Wiesz, ja mam ochotę z chęcią zrobić to tobie.-wyszczerzył się Wrona. 

-Odezwała się kura zapłodniona przez koguta.-rzucił Kłos. 

-Odezwał się wiatropylny!-Andrzej podkreślił ostatnie słowo.

-No przepraszam bardzo, ale byłem wtedy pijany no!

-To nie usprawiedliwia twojej głupoty.

Kolejna fala śmiechu rozniosła się po wnętrzu lokalu. 
Tymczasem Magdalena wciąż trwała w tańcu z argentyńskim przyjmującym. Zdążyła chyba już nawet ochłonąć po wczorajszym zdarzeniu i pozwoliła mu na kolejny taniec. Tym razem obracał ją zwinnie wokół własnej osi, uśmiechając się delikatnie w jej kierunku. W pewnym momencie poczuła jak wodził palcem po jej odkrytym udzie, kierując się ku górze. Włodarczyk poczuła przemierzający jej plecy dreszczyk i zagryzając dolną wargę uniosła wzrok na twarz siatkarza. Musiał przyznać, że w takim wydaniu prezentowała się naprawdę seksownie. W końcu nie wytrzymał i poddał się jej urokowi, układając swoje usta na jej kuszących cholernie wargach. Musnął je subtelnie, by po chwili zachłannie wpić się w jej wargi i poczuć smak jej ust. Czuła jak jej kolana robią się niczym z waty. Gdyby nie obejmującą ją ręka Argentyńczyka za pewne straciła by czucie i upadła na parkiet. Przymknęła powieki i poddała się chwili, rozkoszując się jego aksamitnymi wargami miażdżącymi jej usta. Jego język pieścił jej podniebienie, a ona wydała z siebie cichy jęk. Kto by pomyślał, że będzie wymieniać płyny ustrojowe ze znienawidzonym od wczoraj bufonem? Ale w końcu ją przeprosił. Poczuła, że zaczyna brakować jej tchu i oderwała się od przyjmującego. Jeden jego dotyk wystarczył by wywołać u niej niesamowite pożądanie. Spuściła wzrok i doskonale wiedziała, że jej twarz przyozdabiają teraz  rumieńce o odcieniu buraka. Boże! Włodarczyk! Jaka ty jesteś głupia! Dała  mu się pocałować po zwykłym muśnięciu jego palcem jej uda. Chciała się zostawić go samego, kiedy Facundo pochylił się nad nią, a ona znowu poczuła ten znajomy dreszczyk, gdy jego ciepły oddech muskał skórę jej szyi. 

-Wiem, że tego chcesz.-wyszeptał cholernie pociągającym głosem do jej ucha. 

Miał rację. Nawet nie zauważyła, kiedy jego dłoń znalazła się na jej pośladku, ściskając go lekko. Jęknęła cicho, przytykając ręką swoje usta, aby brunet tego nie usłyszał. Do jego ucha jednak doskonale dotarł ten dźwięk, co sprawiło, że jego ciemne tęczówki zabłysły w niebezpieczny sposób. Miał na nią cholerną ochotę tu i teraz. Nim się zorientowała, a chwycił jej doń i pociągnął ją w kierunku wyjścia. Chwilę później oboje siedzieli w taksówce, pogrążeni w całkowitej ciszy. Facundo wodził dłonią po udzie dziewczyny, uśmiechając się cwanie, a ona odwróciła wzrok w stronę okna, by ukryć przed nim jak bardzo to na nią działa. Gdy tylko przekroczyli próg jego mieszkania rzucił się na nią, przygniatając jej drobne ciało do ściany. Łapczywie wpił się w jej wargi, czerpiąc z nich ile tylko mógł. Jego dłonie zaczęły wędrować po plecach dziewczyny, powodując jej ciche pomruki. Magda wplotła palce w jego ciemne włosy i przyciągnęła go jeszcze bliżej, przegryzając delikatnie jego dolną wargę. Siatkarz jęknął przeciągle, chwytając jej pośladki w swoje dłonie i ściskając je mocno. Włodarczyk poczuła jeszcze większe pożądanie niż dotychczas i oplotła jego pas swoimi nogami. Conte doskonale wiedział gdzie ma się teraz udać i już po chwili otwierał drzwi sypialni łokciem, by zamknąć je solidnym kopniakiem. Rzucił drobne ciało dziewczyny na materac jego posłania i chwilę później zawisł nad nią, muskając jej nos swoim oddechem. Poczuła jak jej serce przyśpiesza znacznie swoją pracę oraz trudności w złapaniu powietrza. Uniosła nieco wyżej głowę i spojrzała głęboko w jego oczy. Jego czekoladowe tęczówki zabłysły w niesamowity sposób, sprawiając że dziewczyna w nich zatonęła na dobre kilak minut. W końcu z letargu wybudziły ją dłonie przyjmującego sięgające zamka jej sukienki. Miała pojęcia jakim cudem pozwalała mu na tak wiele już na drugim spotkaniu, ale teraz ją to nie interesowało. Liczył się tylko on i jego palący jej ciało dotyk oraz jego aksamitne wargi, wpijające się w jej nabrzmiałe usta. Być może była to sprawa sporej ilości procentów zawartych w jej żyłach, ale nie miała teraz ochoty o tym myśleć. A Facundo doskonale jej w tym pomagał, zrzucając materiał kreacji na podłogę. Przez chwilę wpatrywał się w jej kuszące ciało, aż w końcu przyssał się do zagłębienia jej szyi, powodując wydobywające się z jej gardła jęki. Zniecierpliwiona ułożyła dłonie na jego koszuli, czując pod nimi jego napięte mięśnie. Powoli rozpięła pierwszy guzik, później kolejny, aż w końcu zdarła z jego odzienie i mogła podziwiać jego umięśniony tors. On tymczasem zjeżdżał coraz niżej, naznaczając swoimi ustami drogę na jej ciele rozpoczynając od szyi. Teraz pieścił swoim językiem jej ponętny biust, który po pozbyciu się stanika podział w całej okazałości. Chwilę później przeniósł się na brzuch, a kiedy poczuła jego język na pępku jęknęła cicho. Cholera! Co on z nią robił?!  Muskała delikatnie każdy milimetr jego torsu, czując że jej towarzysz uśmiecha się pod nosem. W końcu zniecierpliwiona chwyciła za pasek jego dżinsów i odpięła go, pozwalając siatkarzowi zsunąć spodnie. Chwilę później po jego sypialni słychać było jedynie jej stłumione przez pocałunki jęki oraz ich przyśpieszone oddechy. Każdy jego ruch sprawiał, że wiła się pod nim niczym wąż, czując rozchodzący się po jej ciele dreszcz podniecenia. Jeszcze żaden facet nie doprowadził jej do takiego stanu. Nie mogła złapać oddechu, ani uspokoić kołaczącego w jej piersi serca. A jego przeszywający wzrok wcale w tym jej nie pomagał. 

                                                   ~*~
No to mamy już dwójeczkę! ^^ Magda dość szybko zapomniała o incydencie z poprzedniego wieczora i nieźle się zabawiła kolejnej nocy :D Szczęściara poznała Skrzatów, w tym swojego idola osobiście ;3 Jak ja jej zazdroszczę! :P Karolek i Andrzejek jak zawsze zabawiają towarzystwo a i Winiar nieco je rozbawił swoją niezdarnością ^^ Co tu dużo mówić. Wiem, że pewnie macie mnie teraz za idiotkę, że Włodarczyk tak szybko chyba wybaczyła Conte, ale nie chce marnować czasu i rozwijać akcję od samego początku ;) Po za tym to opowiadanie chyba nie będzie wybitnie długie :P Dziękuję z całego serduszka za komentarze pod jedynką ;* Komentujecie, komentuje, bo to daje powera ;3 Całuję i do następnego ( nie mam pojęcia kiedy) :* 
PS: Wiem, że tutaj się rozpisałam, ale postaram się by wszystkie rozdziały były w miarę krótkie i treściwe ;) 




poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Pierwszy: Czy ciebie ktoś kiedykolwiek palnął raz w łeb?!

Wypoczęta otworzyła swoje wielkie, ciemne, brązowe oczy, rozciągając się leniwie. Natychmiast podniosła się do pozycji siedzącej i zerknęła okiem na wiszący na ścianie wielki zegar. Jego wskazówki wybiły właśnie dziewiątą rano, o której zwykle się budziła. Podniosła się niechętnie z łóżka, zaścieliła go niebieską narzutą i zniknęła za drzwiami łazienki. Długie, ciemne i sięgające do jej piersi włosy związała niedbale w wysokiego koka, a następnie nachyliła się nad umywalką i zimnym strumieniem wody przemyła twarz wraz z oczami. Szybko pozbyła się swojej piżamy i wskoczyła do kabiny prysznicowej. Odkręciła korek z gorącą wodą, a następnie zabrała się za wmasowywanie w swoje drobne ciało czekoladowego żelu pod prysznic. Z uśmiechem na ustach nuciła pod nosem energiczną piosenkę, która przez nałogowe słuchanie jej przyjaciółki i jej wpadła w ucho. Po chwili spłukała z siebie pianę strumieniem gorącej wody i owinięta białym, hotelowym ręcznikiem wróciła do swojego lokum. Przykucnęła przy swojej czarnej, wielkiej walizce, przewracając jej zawartość. Po niedługim namyśle wyciągnęła z niej swoją ulubioną, błękitną bluzę z Adidasa oraz białe rurki.Po chwili już stała przed lustrem, wykonując swój codzienny makijaż. Uśmiechnęła się pod nosem, na myśl co czeka ją dzisiejszego dnia. Gdy miała już opuszczać swój pokój po jego wnętrzu rozniosła się charakterystyczne melodia. Magda pośpiesznie sięgnęła do kieszeni spodni i wyjęła z nich swojego niezawodnego Samsunga. Nacisnęła zieloną słuchawkę i już po chwili uśmiechała się pod nosem, słysząc radosny głos Wojtka w słuchawce:

-Witaj moja piękna kuzynko. Mam nadzieję, że cię nie obudziłem. Mam dla ciebie pewną propozycję. 

-Hej Wojtek! Nie, już jestem na nogach od jakiś 30 minut. W takim razie zamieniam się w słuch.-oparła się o ścianę, czekając na jego odpowiedź. 

-Co powiesz na wspólne śniadanko w twoim hotelu, a później porwę cię na trening dla Skrzatów? - była pewna, że mówiąc to uśmiechał się pod nosem. 

-Jasne, ale nie chce wam przeszkadzać. 

-Czy ciebie ktoś kiedykolwiek palnął raz w łeb?! Jeśli nie to ja to chętnie zrobię! Kuźwa! Meg! Ogarnij się! Nie będziesz nikomu przeszkadzać.


-No już się tak nie wydzieraj do tej słuchawki, bo słuch przez ciebie stracę idioto.-parsknęła śmiechem.-I nie mów do mnie Meg! 


-Widzimy się za pięć minut na dole. Pa słonko! 


Roześmiana schowała urządzenie do kieszeni i zamknęła za sobą drzwi. Kilka minut później przekraczała już próg pomieszczenia zwanego restauracją. Jej kąciki ust powędrowały ku górze, gdy tylko dostrzegła znacznie wyróżniającą się wzrostem sylwetkę przyjmującego. Szybkim krokiem ruszyła w kierunku stolika mieszącego się obok okna i przywitała się z kuzynem całusem w policzek, po czym zajęła swoje miejsce i spoglądała pytająco na bruneta. Jego czekoladowe tęczówki wypełnione blaskiem milionów gwiazd przyglądały jej się z ciekawością, a promienny uśmiech zawodnika tutejszego klubu świadczył tylko o jednym. Znowu na siłę chce ją zachęcić do zdrowego odżywiania. Owszem, czasem lubiła sobie pobiegać wieczorem czy wczesnym rankiem, ale zajadanie się sałatkami czy innymi dietetycznymi duperelami to nie jej bajka. Nie cierpiała tego robić. Chciała mu po raz kolejny palnąć kazanie o tym, że naleśniki to jej bóstwo, kiedy przy ich stoliku pojawiła się młoda blondynka o zgrabnej figurze, mrugająca zalotnie rzęsami 120 na minute do jej towarzysza. Postawiła przed nimi talerze pełne... oczywiście czego?! Sałatki! I nadal trwała przy stoliku uśmiechając się niczym laleczka Barbie. W żyłach Magdy krew krążyła znacznie szybciej niż przed zjawieniem się dziewczyny. Irytowała ją jej obecność, gdyż zwyczajnie rzadko widywała się ze swoim młodszym kuzynem. Włodarczyk jakby czytał jej w myślach i chrząknął głośno, tym samym spieszając młodą kelnerkę, która zostawiła ich samych. Brunetka zaśmiała się pod nosem i zabrała za spożywanie posiłku. Chcąc nie chcąc musiała coś zjeść, gdyż jej żołądek po długiej przerwie przypomniał o swoim istnieniu. Pogrążeni w luźnej rozmowie pochłaniali śniadanie, nie raz zanosząc się głośnym śmiechem, którym przyciągali na siebie spojrzenia. Lekceważyli jednak obecność innych zebranych w lokalu i dalej śmiali się w najlepsze ze swoich głupich wydarzeń z ostatniego czasu. 


                                                   ***
Nim zauważyła a zatrzymali się przed wejściem prowadzącym na halę. Wojtek jak na dżentelmena przystało przepuścił ją w drzwiach, a ona przekroczyła próg Energii, czując jak w jej twarz uderza fala przyjemnego, ciepłego powietrza. Po dość długim spacerze, którym celem było dotarcie do siedziby siatkarzy w Bełchatowie dość porządnie zmarzli. Magda chwyciła dłoń siatkarza i podążała tuż za nim, starając się zapamiętać drogę prowadzącą do drugiego domu Skrzatów. Brunet w końcu się zatrzymał i eksponując swoje śnieżnobiałe uzębienie oświadczył jej, że podziwiają właśnie, sławną, wszystkim mieszkańcom znaną i uwielbianą Energie. Zachichotała cicho i ponagliła Wojtka, aby pośpiesznie poszedł się przebrać i dołączył do sporej, zebranej już grupy kolegów. Ona natomiast niezauważalnie powędrowała na trybuny i usadowiła swój tyłek na plastikowym krzesełku, wpatrując się w sylwetki rozgrzewających się zawodników. Mimowolnie na jej usta wkradł się uśmiech, kiedy jej oczy odnalazły na parkiecie rozciągającego się Winiarskiego. Zawsze marzyła by zobaczyć swojego idola od dzieciństwa na własne oczy i teraz miała ku temu okazję. A może uda jej się nawet z nim zamienić kilka zdań. Kto wie! Z uśmiechem wymalowanym na ustach przyglądała się zaprzyjaźnionym środkowym i nie raz chichotała pod nosem, gdy docierały do niej ich wymiany słowne. O dziwo żaden z zebranych tutaj nie zauważył jej obecności. Po dłuższej chwili na salę wbiegł roześmiany Włodarczyk, puszczając w jej stronę oczko. Z zainteresowaniem śledziła jak siatkarze posłusznie wykonują polecenia Miguela rozmawiając przy tym i nie raz wybuchając śmiechem. W końcu czy z twoim kuzynem da się siedzieć choć minutę w ciszy, spokoju i powadze? Odpowiedź zdecydowanie brzmi-nie. A jak do tego jeszcze dołożysz Andrzeja, Karola i na pozór wyglądającego spokojnie Mariusza to już naprawdę nie ma treningu w ciszy. Po rozgrzewce w parach podzieleni na dwa składy bełchatowianie stanęli po dwóch stronach siatki i rozpoczęli mecz. Musiała przyznać, że Wlazły błyszczał w ataku, a Conte świetnie sobie radził w polu serwisowym. Wojtek natomiast naprawdę świetnie spisywał się w przyjęciu i wprowadzał pozytywną atmosferę na boisku.  

                                                 ***
Pełna nadziei i pozytywnie nastawiona przemierzała korytarz, starając się sama trafić na obiekt siatkarski. Siedziba PGE Skry Bełchatów była naprawdę sporych rozmiarów budynkiem i istniała duża możliwość zgubienia się w nim. Ona na szczęście w pamięci otworzyła drogę pokonaną z kuzynem i bez problemu odnalazła trybuny. Dzięki Wojtkowi jej miejsce znajdowało się niedaleko band reklamowych, gdzie miała doskonały zasięg do wykonania kilku zdjęć. Kochała fotografować i robiła to w każdej możliwym momencie, by uwieczniać na fotkach najważniejsze wydarzenia ze swojego życia, a to niewątpliwie takim było. Jedno z jej marzeń właśnie się spełniło. Zawsze marzyła o tym by znaleźć się w wypełnionej po brzegi żółto-czarnymi barwami Energii i zdzierać gardło, kibicując drużynie swojego kuzyna, którą od pierwszego meczu pokochała całym sercem. Podziwiała Wojtka jak i jego kolegów za odwagę do zrezygnowania z tak wielu rzeczy, by teraz sprawiać radość tysiącom ludzi, którzy gromadzą się w tym jakże magicznym miejscu i spędzają tu godzinny podziwiając urok tego pięknego, magicznego, pełnego walki sportu. Ona także uległa urokowi tej dyscypliny i zakochała się w niej po uszy.A to uczucie, kiedy stała tak niewiele oddalona od swojego idola sprawiało, że z jej ust nie schodził ten piękny, śnieżnobiały uśmiech, jakim raczyła każdego przechodzącego obok niej kibica czy też zawodnika. Po dłuższej chwili do band podbiegł brunet. Natychmiast zerwała się z miejsca i zjawiła obok niego, zamykając go w silnym uścisku. Zdziwiony Włodarczyk zaśmiał się pod nosem i przytulił ją jeszcze bardziej. 

-Dziękuję Wojtek, że mnie tu zabrałeś.-wyszeptała do jego ucha. 

-Nie ma sprawy, maleńka.-odpowiedział, ukazując rządek swoich śnieżnobiałych perełek. 

-Nie mów tak do mnie!-warknęła, na co on zachichotał.-To jest niesamowite! 

-Wiem, bo to Energia. Miejsce jedyne w swym rodzaju.-posłał jej delikatny uśmiech.-Muszę lecieć. Widzimy się po meczu.-puścił jej oczko. 

-Powodzenia.-musnęła ustami jego policzek i wzrokiem odprowadziła jego sylwetkę oddalająca się w kierunku parkietu. 

Uśmiechnęła się sama do siebie i opadła na swoje miejsce, wpatrując się niczym zaczarowana w kibiców zgromadzonych po drugiej stronie przyodzianych w klubowe barwy i wydzierających się niemiłosiernie. Chwilę później wszyscy zerwali się z miejsc i odśpiewali hymn tutejszego zespołu, w tym także Magdalena. Brunetka błądziła wzrokiem pomiędzy bełchatowskimi siatkarzami, próbując zgadnąć jaką szóstkę przedstawi dzisiaj Miguel Falasca. Zadowolona z siebie, że sporo graczy odgadła wpatrywała się w pomarańczowe pole, odszukując na nim Włodarczyka. Pomachała mu z uśmiechem, co on odwzajemnił po czym skupiony zatrzymał wzrok na przeciwniku. Gwizdek sędziego rozpoczął spotkanie od zagrywki Aleksandra Śliwki, którą w punkt przyjął zawodnik z dwunastką na koszulce. Genialne rozegranie do Mariusza i pierwszy punkt zdobywają bełchatowianie. Uradowana dziewczyna zacisnęła dłoń w pięść, po czym wydała ze swojego gardła okrzyk radości. Jakby odcięta od całego świata śledziła wzrokiem piłkę wędrującą od rąk do rąk, by po chwili kibice jednego z klubów przybijali sobie piątki. Pierwszą partię zdecydowanie wygrali gospodarze. Pełna pozytywnego nastawienia, że także zdobędą na swoje konto drugą partię opuściła swoje miejsce i podeszła do barierek, by ze śmiechem przybić żółwika z przyjmującym. Od początku drugiej partii zawzięcie fotografowała oba zespoły, także śledząc ich walkę na boisku. Zdecydowanie najczęstszym obiektem jej zdjęć padał Michał, który był zdecydowanym kandydatem na najlepszego zawodnika tego spotkania. Nie raz swoim naprawdę profesjonalnym sprzętem, w który zainwestowała po długich latach oszczędzania uchwyciła także Włodiego. Nawet nie zauważyła, kiedy wprost na nią kierował się rozpędzony Conte, chcący uratować źle przyjętą przez jego kolegę z trzynastką na koszulce zagrywkę. Spanikowana nie wiedziała co robić. Jej ciało opanował strach uniemożliwiający jej jakikolwiek ruch. Stała niczym sparaliżowana, czekając na najgorsze. 
Przyjmujący natomiast biegł ile sił w nogach, by utrzymać piłkę w grze. Sięgnął nadgarstkiem na spadającą żółto-niebieską Mikasę, ale nie zdołał już jej podbić. Zirytowany uniósł wzrok i obdarzył drobną brunetkę groźnym spojrzeniem, szepcząc pod nosem niecenzuralne słowa pod jej adresem. Włodarczyk zacisnęła pięści i także uniosła głowę, napotykając na swojej drodze jego ciemne tęczówki wypełnione wściekłością. Zgromiła go wzrokiem, po czym warknęła dość głośno:

-Kuźwa! Rozwaliłeś mi aparat! Czy ty wiesz ile ja na niego oszczędzałam?!

-Nie interesuje mnie to! Przez ciebie nie obroniłem tej piłki! Po za tym takie szmaty jak ty mają kasę na taki sprzęt w kilka godzin.-uśmiechnął się tryumfująco, dostrzegając jak jej irytacja wzrasta. 

-Kurwa! Przegiąłeś!Ze mną się nie zadziera!

Kiedy zaczęli się do siebie niebezpiecznie zbliżać przy boku przyjmującego pojawił się kapitan bełchatowskiej Skry. Mariusz chwycił swojego kolegę za ramiona i odciągnął od bandy, obdarzając Magdalenę przepraszającym spojrzeniem. Wściekła brunetka podniosła spoczywający na podłodze roztrzaskany aparat i opadła na swoje miejsce. Gdy spiker ogłosił zwycięstwo gospodarzy uradowana udała się w stronę Włodarczyka. Rzuciła mu się na szyję, gratulując wygranej nad warszawskim zespołem. On natomiast zamknął ją w żelaznym uścisku, przepraszając za swojego kolegę. 

                                                        ~*~
No i oto mamy za sobą także jedynkę ^^ Ja tam jestem z niej nawet zadowolona, ale ta końcówka tak badziewnie opisana. Widać Magda i Facundo za sobą nie przepadają :D Chciałam by nie było tak jak zawsze u mnie, że od razu spotkanie na kawkę czy coś w tym stylu i poznają się :P Teraz od pierwszego spotkania się nie lubią i nie przypadli sobie do gustu ^^ Ciekawe czy z czasem ich podejście się zmieni ? :D Jak myślicie? ;) Wybaczcie mi, że opisy jeszcze nie są rewelacyjne, ale ja po dość długim czasie wracam do narracji trzecioosobowej i wcale to nie takie łatwe jak się wydaję :D Czasami z przyzwyczajenia piszę w drugiej i połowę zadania muszę poprawiać -,- Maskara -,- No, ale czasem się może przyzwyczaję ;3 Puki co mam chęci do pisania jak i wenę, więc dwójka powinna pojawić się tak za kilka dni, może w piątek ;) Zobaczymy :D 
Każdy kto chce być poinformowany o nowościach zostawia kontakt do siebie w zakładce "Informowani" ;) Całuję i do następnego ;* 
PS: Dziękuję za tak liczne komentarze pod prologiem i proszę o więcej ;* 

sobota, 15 sierpnia 2015

Prolog.

Z dedykacją dla szalonej Eli :D ;*

Zmęczona opuszcza swojego srebrnego Nissana, ciągnąc za sobą czarną, dużą walizkę. Z uśmiechem przekracza próg budynku, kierując się w stronę delikatnie uśmiechniętej blondynki, znajdującej się za biurkiem. Pani Sandra sprawdza numer pokoju na płaskim monitorze i wręcza brunetce kluczyk do pokoju. Magda dziękuje skinięciem głowy i znika za potężnymi drzwiami windy. Nuci pod nosem słowa ostatnio słuchanej piosenki, lekko przekręcając głowę na boki. Drzwi windy otwierają się, a ona coraz bardziej zagłębia się w długi, wypełniony jasnymi barwami korytarz. Kiedy na dębowych drzwiach dostrzega numer 201 zatrzymuje się i przekręca kluczyk w zamku, lekko popychając drzwi do środka. Stoi w progu, z otwartą buzią przyglądając się swojemu tymczasowemu lokum, które załatwił jej kuzyn. Wojtek zawsze miał spore możliwości finansowe, ale nie sądziła, że stać go na takie wygody. Ściany pomalowane na jasny beżowy kolor, z wzorami kwiatów, dwa wygodne fotele w kąciku i plazmowy telewizor oraz meble zrobione z ciemnego drewna. Teraz żałowała, że aż tyle pieniędzy wydał na pokój, w którym miała spędzić tylko 3 dni. Odłożyła walizkę obok szafy i ze śmiechem rzuciła się na wygodne łóżko, które już po chwili nie było tak elegancko pościelone jak wcześniej. Te kilka dni zapowiadało się świetnie. Wreszcie udało jej się znaleźć chwilę na udanie się do Bełchatowa. Zawsze, gdy odwiedzała tutaj Włodarczyka zachwycała się tym miastem. Wszystko tu było takie piękne. Mili ludzie, śliczne budynki i zabytki, a do tego to miejsce należało do jednego z niewielu, których kochało siatkówkę. Dowodem na to była po brzegi zawsze wypełniona hala Energia. Nigdy nie widziała tego na żywo, a tak bardzo chciała. Już jutro przekona się o atmosferze panującej na meczu Skry. Wreszcie jej się udało tu dotrzeć! Gdy tylko planowała tutaj wyjazd zawsze coś jej przeszkadzało. Choroba matki lub ojca, jakieś obowiązki. W duchu już dziękowała Wojtkowi za jego genialny pomysł. Potrzęsła głową, by odgonić natłok myśli. Powoli zsunęła nogi z materaca i skierowała się w stronę swojego bagażu. Dość szybko wydobyła z niego ciepłe ubrania na zmianę i zniknęła za drzwiami łazienki. Pośpiesznie pozbyła się swoich ciuchów, wskakując do kabiny. Odkręciła kurek z gorącą wodą i delikatnie zaczęła wmasowywać w swoją skórę jabłkowy żel pod prysznic. Jego zapach przyjemnie drażnił jej nozdrza, powodując na jej ustach delikatny uśmiech. Miała zamiar dłużej skorzystać z przyjemności gorącego natrysku, ale musiało to coś przerwać. Tym razem była to głośna muzyka z jej i'Phone. Pośpiesznie chwyciła za biały ręcznik, owijając nim mokre ciało i wypadła z łazienki niczym strzała. Nie wiedziała za bardzo gdzie jest telefon, więc chwyciła za torebkę i wytrzepała jej zawartość. Odetchnęła z ulgą, kiedy jej oczom ukazał się biały telefon. Szybko nacisnęła zielony przycisk, słysząc w słuchawce roześmiany głos Wojtka :

-Co tak długo Magdalenko? Jesteś czymś zajęta? Może jakimś facetem co? 


-Nie za wiele pytań jak na raz?-zapytała ze śmiechem.- Mówiłam ci już, żebyś tak do mnie nie mówił! Brałam prysznic dla twojej wiadomości.


-No, ale ja cię traktuję jak młodszą siostrę.-za pewne teraz na jego twarzy zagościł uśmiech.

-Z tego co wiem, to chyba ja jestem starsza, a nie ty. Możesz przejść do rzeczy, bo mi zimno?- spytała zniecierpliwiona.


-Masz ochotę na spacer? Miguel odwołał nam trening, z powodu jakieś ważnej sprawy, więc mi się nudzi. 


-Jasne. Podejdź pod hotel i poczekaj na mnie na dole, okay? 


Kiedy usłyszała jego potwierdzenie zakończyła połączenie i ponownie udała się do łazienki. Wytarła swoje ciało, nałożyła na nie balsam i wskoczyła w przygotowany wcześniej zestaw. Z uśmiechem na ustach zbiegła po schodach, rzucając w stronę pani recepcjonistki "dowiedzenia". Gdy tylko opuściła hotel "Plaza", jej oczom ukazała się roześmiana twarz Włodarczyka. Z piskiem rzuciła się mu na szyję, na co on zaśmiał się tylko pod nosem, upominając ją :


-Ej bo moja dziewczyna będzie zazdrosna.


W końcu oderwała się od swojego kuzyna i przy jego boku ruszyła uliczkami Bełchatowa, opowiadając mu o tym co się wcześniej u niej działo. Wojtek jak zawsze nie mógł wytrzymać bez żartów O jej osobie, co też nie raz pożałował. Z powodu przeszywającego jej ciała zimna ruszyła truchtem, a tuż po chwili dołączył do niej Włodarczyk. Uśmiechnięci od ucha do ucha przemierzali zasypane śniegiem ulice, śpiewając głośno świąteczne piosenki. Uwielbiała spędzać czas ze swoim kuzynem. Zawsze umiał ją rozśmieszyć, pocieszyć i zezłościć. Był jednak świetnym towarzyszem do śpiewania. Ze śmiechem nagrywała jego umiejętności wokalne, co chwile dorzucając od siebie jakiś komentarz. Tak świetnie czuła się w jego obecności. Ciemne niebo, lśniący w świetle latarni biały śnieg, mroźne powietrze, ozdobione lampkami latarnie . Atmosfera była niesamowita. Aż w tym momencie żałowała, że nie ma przy niej ukochanego, którego nie miała. Ostatni jej chłopak miał na imię Mirek. Ich związek zakończył się szybciej niż zaczął. Kwiatkowski okazał się zwykłym kobieciarzem, z którym brunetka nie chciała mieć nic wspólnego. Po długiej drodze dotarli wreszcie do jej ulubionego miejsca. Magda z szerokim uśmiechem podeszła do oświetlonej różnokolorowymi lampkami  fontanny , przyglądając jej się z zachwytem. Od dziecka przychodziła tu, gdy pokłóciła się z rodzicami czy zrobiła coś złego, jak tylko przebywała u Wojtka. Tu spędzała godziny, wpatrując się w piękny widok fontanny. To miejsce zawsze było magiczne. Tutaj po raz pierwszy się całowała. Może w tym roku również będzie miała z stąd miłe wspomnienia? Kto wie? Na pewno ten wyjazd sporo zmieni w jej życiu, o czym ona teraz nie miała pojęcia.  


                                                      Od Autorki:


 Przed wami prolog nowej historii :)  Nie zbyt długi jak to prolog, ale moim zadaniem nawet okay wyszedł ;) Tym razem Facundo Conte będzie głównym bohaterem, a znaczącą rolę odegra Magda Włodarczyk i Skra ;) Mam nadzieję,że ta historia także przypadnie wam do gustu ;3 Nie wiem kiedy jedynka bo jeszcze nieskończona, ale teraz rozdziały  dodawać różnie jak tylko złapie mnie ochota na pisanie i chęć dodania czegoś nowego ;) Nie chce się ograniczać ^^ Całuję i do zobaczenia ;*


niedziela, 9 sierpnia 2015

Powitanie.

Witam was serdecznie na kolejnym blogu  5 już z kolei siatkarskim :D :* Tym razem poruszę na nim historię nieco inną niż dotychczas ;) Mam nadzieję, że chętnie będziecie obserwować losy Facundo & Magdy nie mniejszym zaangażowaniem niż wydarzenia na blogu Niko, Anastazji i Wojka ;3 Dziękuję wam po raz kolejny za wsparcie i obecność na poprzednim blogu i zapraszam tą historię ;) 
Widzimy się w sobotę 18 sierpnia na : Połączeni kruchością serca...
Dzień później natomiast tutaj dane wam będzie przeczytać Prolog ;) 
Tak, więc całuję i do zobaczenia ;*