Posty pojawiać się będą w poniedziałki i czwartki :)
Do zobaczenia :*

sobota, 3 października 2015

EPILOG: Nie mogę uwierzyć jak mogłam się zakochać w takim skurwysynie jak ty!

Brunetka o dziwo wypoczęta pozwala się unieść swoim powiekom, by po chwili przysłonić je dłońmi przed wdzierającymi się przez niedosuniętą roletę promykami słońca. Kilka sekund później jej oczy przyzwyczajają się już do panującego w pomieszczeniu świata, z czego ona korzysta i podchodzi do drzwi balkonowych, chwytając za klamkę i pociągając ją zamaszystym ruchem. Do jej lokum wpada orzeźwiające, letnie powietrze, które muska końcówki jej ciemnych włosów, rozwiewając je w różne strony. Dziewczyna przekracza próg balkonu i opiera się o jego barierkę, podziwiając z subtelnym uśmiechem krajobraz budzącego się do życia Bełchatowa. Miasto powoli zaczyna wypełniać się ludźmi o czym świadczą coraz większe ilości mknących po ulicy samochodów czy spore grupki przechodniów, którzy poddają się w wir codzienności, starając się dotrzeć punktualnie do siedziby swojej pracy. Tym razem nie dotyczy to Magdy. Po chwili beztroski do jej głowy powracają wspomnienia wczorajszego wieczoru. Jej ciało opanowuje dreszcz, a w kącikach oczu zaczyna gromadzić się słona ciecz. Brunetka zaciska wargi do granic możliwości, aby powstrzymać się przed zbliżającym się nie ubłagalnie napadem płaczu. Chwilę później podparta o ścianę spoczywa na posadzce balkonu, łkając cicho. W końcu zbiera w sobie siły i podnosi się, po czym opuszcza balkon i pojawia się ponownie w środku. Uśmiecha się nikle na widok karteczki spoczywającej na jej nocnej szafce i podąża w stronę kuchni. Tam według wskazówek kuzyna zagląda do lodówki, gdzie znajduje obiecaną porcję naleśników. Monotonnie przygotowuje sobie także kawę i zasiada przy kuchennym stole w ciszy i smutku, pochłaniając śniadanie. Po posiłku bierze zimny, orzeźwiający i pobudzający prysznic po czym zasiada z albumem na kolanach w wygodnej sofie z kubkiem zimnej coli. Przegląda zainteresowana fotografie, co chwila uśmiechając się pod nosem czy też wykrzywiając usta w grymas bólu. Przejeżdża palcem po jednym ze zdjęć przedstawiających jej matkę z kilkumiesięczna dziewczyną wpatrzoną w jej rodzicielkę. Po jej policzku spływa pojedyncza łza, która plami fotkę. Dziewczyna pośpiesznie ściera ją kciukiem i po czym wsadza zdjęcie za folię, wracając do dalszego podziwiania dziejów rodziny Włodarczyk. 

                                                               ***

-Cholera, Magda! -do salonu wtarga zirytowany Winiarski. 

Brunetka momentalnie odrywa wzrok od odkurzanego właśnie dywanu, wpatrując się z niezrozumieniem w twarz przyjmującego. Michał bez namysłu pozbawia maszynę źródła zasilania, wyciągając wtyczkę z gniazdka. Magda z niezrozumieniem marszczy brwi, obdarzając wzrokiem jego sylwetkę. 

-Kobieto! Zamęczysz się! Ja wiem, że jest ci trudno, ale picowanie mieszkania Wojtka do błysku to już lekka przesada.-stwierdza siatkarz.- W tej chwili odłóż ten oto sprzęt.-wskazuje palcem na odkurzacz.-Siadaj, a ja zaraz coś ugotuję. Włodi wypadł z Kłosem i Wroną na kręgle.-informuje ją przyjaciel. 

Kiwa jedynie głową i posłusznie pozbywa się środków czystości, odkładając je na swoje miejsce. Bez słowa wtula się w ramiona szatyna, który usadowił się na kanapie w celu odpoczęcia po treningu. Michał gładzi dłonią jej plecy, szepcząc jej do ucha uspokajające słowa. Doskonale zdaje sobie sprawę w jakiej jest sytuacji i ma zamiar ją wspierać. Gdy czuje się już ciut lepiej obdarza go całusem w policzek i zrywa się z miejsca, wpadając do kuchni. Z szafki wyjmuje opakowanie makaronu, wymachując nim przed twarzą przyjaciela. Michał ze śmiechem przystaje na jej propozycję dotyczącą Spaghetti i deklaruje się przygotować sos. Trzydzieści minut później w trójkę, gdyż Wojtek powrócił do swojego mieszkania zachwycającą się przygotowanym rewelacyjnie przez dwójkę przyjaciół obiadem. 
Nim zauważa a leży wtulona w bok Argentyńczyka, który mimo jej sprzeciwów w końcu wtargnął do jej czterech ścian. Nie mogła się mu już dłużej sprzeciwiać. Prędzej czy później i tak doszłoby do tego spotkania. Po pamiętnej awanturze Magda traktowała Conte z dystansem. Może po za wczorajszym pocałunkiem, który był impulsem, ulegnięciem jego cholernie seksownemu spojrzeniu. Wpatrywali się w liczy w nic nieznaczący punkt przed sobą, nie próbując nawet przerwać niezręcznej ciszy. W końcu dziewczyna poderwała się delikatnie i zmieniła pozycję na siedzącą, przyciągając pod brodę swoje kolana i obejmując je ramionami. Nim spostrzegła twarz siatkarza zawisła nad jej, a on nieświadomie doprowadzał ją do szału swoim ciepłym oddechem, którym muskał jej twarz. Starała się unikać jego spojrzenia, ale kiedy uniósł delikatnie jej podbródek i wpił się żarłocznie w jej wargi poddała się. Z nie mniejszym zaangażowaniem oddawała pocałunku, pozwalając siatkarzowi gładzić aksamitnym dotykiem jej plecy skryte pod cienkim  materiałem koszulki.  Chwilę później przylegał już doskonale do jej ciała, ciągle drażniąc swoim językiem jej podniebienie. Jego dłonie były wszędzie. Była tak cholernie spragniona jego bliskości, że nawet nie pomyślała jak na ich widok zareaguje jej kuzyn, który przecież w każdej chwili mógł wpaść do jej pokoju, sprawdzając jak się czuję. Jego usta przeniosły się na jej szyję, naznaczając ją mokrymi śladami. Niemal krzyknęła, kiedy Argentyńczyk złapał jej skórę w zęby i pociągnął dość mocno. Nie chciała myśleć o skutkach tej chwili przyjemności. Marzyła jedynie o odcięciu się od problemów towarzyszących jej od wczorajszego wieczoru. Zniecierpliwiony Facundo sięgnął po końcowy materiał ubrania zdobiącego jej tułów, po czym podwinął go do góry, a dziewczyna posłusznie uniosła ręce w tym samym kierunku, ułatwiając pozbycie się okrycia ciała siatkarzowi. Jego usta momentalnie przyssały się do jej płaskiego brzucha, by po chwili obdarzyć gorącymi pocałunkami jej wystające z stanika ponętne piersi. Chwilę później w pełni delektował się jej kobiecością, zachwycając się jej jękami rozkoszy. W końcu pozbył się jej spodenek, przejeżdżając palcem po części ciała skrywanej pod koronkowym materiałem bielizny. Magda ze świstem wypuściła z płuc powietrze, unosząc delikatnie głowę, aby spojrzeć na przyjmującego. Facu obdarzył ją cwaniackim uśmieszkiem, po czym zagłębił dwa palce pod materiał majtek i zsunął go powoli. Teraz mógł w pełni podziwiać piękną Magdalenę Włodarczyk. Chwilę później złączeni w jedność napawali się swoją bliskością, dając upust zgromadzonym we wnętrzu siebie emocjom. Wojtek zapewne opuścił już swoje mieszkanie, bo słysząc ich krzyki i jęki zachwytu przybiegł by tu niczym rozwścieczony dzik. Conte ciągle obdarowywał nabrzmiałe wargi dziewczyny namiętnymi, pełnymi pożądania pocałunkami, zagłuszając jej stłumione jęki. W końcu spełnieni, zmęczeni, ale zadowoleni zasnęli wtuleni w siebie. 

                                                     ***
Smutna i zapłakana obserwuje jak zakopują trumnę z ciałem rodzicielki. Gdy dają o sobie znać trąbki już całkowicie poddaje się emocjom tkwiącym w niej od początku całej ceremonii. Towarzyszący jej Winiarski bez słowa zamyka ją w swych ramionach, pozwalając jej się wypłakać. Wie, że największego sensu nie ma jej uspokajanie. W końcu jest na pogrzebie własnej matki. Przecież to osoba, z którą każdy z nas ma najwięcej wspomnień, która przygotowuje nas do trudów życia, która troszczy się o nas i stara chronić przed złem tego świata, aby później opuścić go i oddać się w wieczny odpoczynek. Zapłakana opuszcza cmentarz, ciągle tuląc się do przyjmującego i dziękując za składane jej kondolencje. 

-Dziękuję Ci Michał za to, że ze mną tutaj przyjechałeś.-obdarza go nikłym uśmiechem.-Jest mi naprawdę ciężko, a ty cierpliwie mnie wspierasz i nic za to nie wymagasz. Jesteś niesamowitym przyjacielem, wiesz?-spogląda na niego z błyskiem w oczach. 

-Dziękuję za tyle ciepłym słów.-obdarza ją subtelnym uśmiechem.-To co? Może wstąpimy teraz na jakąś kawę? -proponuję szatyn. 

Dziewczyna ochoczo przytakuje głową, po czym zapina pas i umiejscawia swój wzrok w migającym za oknem samochodu krajobrazie. W drodze wykonuje telefon do swojego kuzyna, który obiecuje stawić się w wyznaczonym przez nią miejscu. Chwilę później w towarzystwie przyjmujących pochłania gorący napój, starając się rozluźnić po wydarzeniach ostatnich kilku dni. Najgorsze jednak ma już za sobą. Teraz jedynie pozostaje przewieź do Bełchatowa rzeczy jej ojca, który przyjął propozycję wprowadzenia się do sporego mieszkania Wojtka. Czuje, że powoli wraca do siebie. Michał umila dwójce kuzynostwa towarzystwo kilkoma żartami, które powalają na łopatki dziewczynę jak i siatkarza. Z szerokim uśmiechem na ustach kłaniają się przed Winiarskim, któremu nigdy nie brakuje weny twórczej. W swoim towarzystwie opuszczają lokal po czym postanawiają wyruszyć w drogę powrotną. 

                                                     ***
LISTOPAD 2015

Z uśmiechem opuszcza swój drugi dom, zwany Energią i w podskokach udaje się w stronę najbliższego supermarketu. Wszystko wróciło do normy. Nowy sezon ze sporymi ambicjami w dobre wyniki własnie się rozpoczął, a chłopcy pełni energii wbiegli na parkiety, zwycięsko wychodząc ze spotkania z Effektorem Kielce. Magda była niezwykle dumna z postawy swoich kolegów, a szczególnie Michała, który w meczu zdobył ponad 20 punktów atakiem. Musiała to jakoś uczcić. Skupiona na obmyślaniu przebiegu dzisiejszego wieczoru przekroczyła próg budynku i przemierzała pełne różnorakich produktów regały, wkładając do koszyka tylko te jej potrzebne. Po skończonych zakupach postanowiła się przejść i wysłała Włodarczykowi SMS'a aby się nie martwił. Po blisko godzinie napawania się krajobrazem miasta pogrążonym w polskiej, złotej jesieni dotarła do progu mieszkania kuzyna. Wojtek z uśmiechem przyjął obładowaną po brzegi brunetkę, ochrzaniając ją za dźwiganie takich ciężarów po czym pomógł jej przyrządzić kilka przekąsek na dzisiejsze spotkanie siatkarzy w jego lokum. Punktualnie o 21 zawodnicy PGE Skry Bełchatów zawitali do mieszkania kuzyna dziewczyny. Roześmiana brunetka przywitała każdego z nich całusem w policzek, po czym w ich skromnym towarzystwie zasiadła na kanapie i sięgnęła po jedno z piw wystawionych na stole, stukając puszką o każdą z puszek siatkarzy. Dopiero po tym rytuale upiła spory łyk trunku, a po nim kolejne. Po dość długiej rozmowie dotyczącej ogólnie wspomnień z minionego sezonu polskiej ligi zostało odpalone karaoke. Pewny siebie i nieco upity Janusz jako pierwszy ochotnik stanął na środku salonu i zaczął niemiłosiernie wyć polską wersję kanikuł:

-Był wiosenny,ciepły dzień dyskoteki szał,
 wzrok mój stan oczarowania właśnie miał.
 Twe niebieskie oczy w me zagłębiały się
 ja mówiłem ciągle nie.

Skra wraz Magdą zwijała się ze śmiechu, nagrywając prezentowane przez kolegę umiejętności wokalne. Chwilę później w ślady Marcina poszła wesoła brunetka, która pojawiła się obok rozgrywającego i wraz z nim fałszowała, kołysząc przy tym zgrabnie biodrami: 

-...Zaufaj mi,ja chce spełnić Twoje sny,
 w których co noc dręczę Cię,
 Czy się zgodzą drogi dwie,
 w twej pamięci ciągle trwam 
 teraz szanse Tobie dam,
 bo naprawdę kochasz mnie i ja potrzebuję Cię!

-Janusz już dawno w Bełchatowie nie mieszka! Winiar wypierdolił go na znak, teraz chodzi po rowach! I love you Marcin! Ty masz gałęzie na starcie! Kochasz siatkówkę i umiesz wejść na Gubałówkę!-zawył podpity Mariusz. 

Włodarczyk parsknęła śmiechem wraz z stojącym obok niej Marcinem, klepiąc go ze współczuciem po plecach. Podziękowała za wspólny występ muśnięciem jego policzka, co też także otrzymała od siatkarza i powędrowała na swoje miejsce. Chwilę później została jednak porwana do tańca z Winiarskim, u którego także została ukazana zawartość procentowa. Zwinnie okręcał ją wokół własnej osi, uśmiechając się nieziemsko, aby po chwili zacząć śpiewać wraz z Skalarem :

-...Szibi dibi zabawa trwa a bohaterem jestem ja
 Szibi dibi zabawa trwa tańczysz ty i tańcze ja
 Szibi dibi zabawa trwa aż do białego dnia...


                                               ***
Niewyspana, ale stojąca na nogach udała się na trening ku Energii. Coraz częściej stawiała na długie spacery niż przejażdżki z kuzynem samochodem. Uwielbiała podziwiać piękno pór roku. I tym razem przemierzała z uśmiechem bełchatowski park, wykonując kilka zdjęć. Piętnaście minut później siedziała już na sali, zachwycając się kondycją siatkarzy. Tym razem towarzyszył jej kontuzjowany Kłos, który nieco już ją irytował swoją gadatliwością. W końcu jednak się przymknął i dał jej w spokoju oddać się pracy. Nim zauważyła a trening się zakończył. Stanowczo i z szerokim uśmiechem odmówiła Wojtkowi podwiezienia, ruszając wolnym krokiem w stronę wyjścia z obiektu sportowego. Zmierzając w kierunku chodnika pod budynkiem hali dostrzegła złączoną w pocałunku parę. Na pierwszą chwilę machnęła tylko ręką i ruszyła dalej, ale po chwili zdała sobie sprawę, że tym ponad dwumetrowcem wpychającym język do gardła niskiej blondynki jest Conte. Poczuła dziwne ukłucie w sercu. Dlaczego nie wyjawiła mu prawdy? Dlaczego nie wyznała mu swoich uczuć? Miał pełne praw znaleźć sobie partnerkę, ale wcześniej mógł ją uprzedzić, że kogoś ma. O czym ona w ogóle myślała! Obowiązywał ich układ! Zwykłe zadawanie sobie nawzajem przyjemności! A nie wierność sobie. Przecież nie tworzyli związku. Jednak Argentyńczyk zachował się nie fair w stosunku do Magdy. Wykorzystał ją, a kiedy mu się znudziła zwodził, że nie ma czasu. A tymczasem spędzał go w towarzystwie tej lali. Wściekła zacisnęła dłonie w pięści i pewnym krokiem ruszyła w stronę migdalącej się dwójki. 

-Jesteś zwykłym dupkiem! Wiedziałam, że ta sytuacja z początku roku to nie przypadek! Wykorzystywałeś mnie a później, gdy ci się  znudziłam pognałeś do innej! Boże! Jaka ja byłam głupia! Nienawidzę cię Conte! Od dzisiaj dla mnie nie istniejesz! -wykrzykiwała w jego stronę.

Odwróciła się na pięcie i już miała uciec, gdy jego dłoń powędrowała na jej ramie. Siatkarz odwrócił ją z całej siły ku sobie i spojrzał głęboko w niej oczy, mówiąc :

-To nie tak! Magda jesteś dla mnie kimś bardzo ważnym, ale...

-Ale co?! Znalazłeś sobie dziunie, podnieciła cię i chciałeś ją wypróbować w łóżku?! Nie mogę uwierzyć jak mogłam się zakochać w takim skurwysynie jak ty! -wymierzyła mu siarczysty policzek i uciekła. 

Zdezorientowany i zaskoczony Conte stał na środku parkingu, wpatrując się wciąż w oddalającą się sylwetkę dziewczyny. Nie mógł uwierzyć w słowa jakie padły z jej ust. Ona go kochała! Kochała cwaniaczka jakim był Facudno Conte! Nie zależało jej na pieprzeniu, ona się z nim kochała! Oddawała całą siebie podczas każdej spędzonej wspólnie nocy. Jak mógł spierdolić coś takiego?! Skrzywdził kuzynkę swojego kolegi. Zranił ją. Ale skąd mógł wiedzieć, że Magda go kocha? Przecież doskonale się z tym ukrywała. Z letargu wyrwał go mocny cios niejakiej Sandry. Złapał się za policzek i spojrzał na nią obojętnie. Wszystko przestało mieć sens. Chyba własnie odkrył, że Magdalena Włodarczyk nie była mu obojętna. On... Nie mógł się do tego przyznać, ale on się zakochał. 

Zirytowana zatrzasnęła za sobą drzwi z głośnym hukiem. Miała szczęście, że w domu nieobecny był Wojtek. Zniknęła za drzwiami łazienki i zrzuciła z siebie zbędne ubrania, po czym wypełniła wannę ciepłą wodą, dodała do niej konwaliowy płyn do kąpieli i z paczką żyletek zagłębiła się we wnętrzu wanny. Wyciągnęła jedno ostrze, obracając je w dłoni po czym przejechała po nadgarstku. Poczuła silny ból fizyczny, ale ukojenie psychiczne. Po jej policzku spłynęło kilka łez. Miała dość oglądania twarzy przyjmującego. Zadała kolejny cios, potem kolejny, kolejny... Z każdym przejechaniem po nadgarstku czuła niewyobrażalną ulgę. Aż w końcu ogarnęła ją ciemność, a jej drobne ciało bezwładnie spoczywało w wannie, okrążone ciemną, lepką cieczą roznoszącą się po wodzie. 

                                                  ***
Zaniepokojony Wojtek po raz kolejny nacisnął zieloną słuchawkę ,próbując skontaktować się ze swoją kuzynką. Nadal odpowiadała mu jedynie poczta głosowa. W końcu postanowił zapakować się w samochód i wrócić do mieszkania. Chwilę później pozbywał się butów, a następnie zagłębił we wnętrzu salonu i rozglądał wokół, nawołując Magdę. Miał złe przeczucia. Odpowiadała mu tylko głucha cisza. W końcu zauważył palące się w łazience światło. Zapukał cicho, ale nie otrzymał odpowiedzi. 

-Meg, jesteś tam?-zapytał spokojnie. 

Do jego uszu nie dotarł melodyjny i ciepły głos brunetki, dlatego też wziął rozbieg i wyważył drzwi. To co ujrzał przeszło jego najmniejsze oczekiwania. We wannie leżało bezwładne ciało dziewczyny pogrążone we krwi. Włodarczyk opadł na kolana i wybuchł głośnym płaczem. Boże! Nigdy w życiu nie wiedział czegoś okropniejszego! Dlaczego ona to zrobiła?! Przecież wszystko układało się doskonale. Przyzwyczaiła się do nieobecności matki, miała świetne kontakty z ojcem i Wojtkiem oraz wydawała się spełniona w pracy. Jaki miała ku temu powód? W tym momencie pomyślał o Conte. Momentalnie wyjął z kieszeni telefon i wybrał numer kolegi. 

-Facundo! Przyjeżdżaj tu natychmiast!-wydarł się do słuchawki i nie czekając na odpowiedź zakończył połączenie. 

Poderwał się z posadzki i podszedł do pogrążonej we śnie, już wiecznym brunetki. Pogłaskał ją po włosach, składając na jej czole subtelny pocałunek. Kochał ją jak własną siostrę. Jego ciało zaatakowało drżenie. Jego wargi chciały coś powiedzieć, ale po chwili się zamykały. Do mieszkania Wojtka wpadł Argentyńczyk. Włodarczyk zawołał go do siebie, a ten bez pukania wpadł do pomieszczenia. Na widok stanu Magdy zemdlał. Włodi starał się go jakoś ocucić, ale nie pozostawało nic jak wezwanie pogotowia. W końcu musiał to zrobić. Starszy przyjmujący po dłuższym czasie odzyskał przytomność. 

-Co ty jej zrobiłeś?! Co się pomiędzy wami wydarzyło!? Kurwa! Facundo! Ona nie żyje! Już nigdy więcej nie będzie nam dane z nią porozmawiać, przytulić się! Rozumiesz?! -wydzierał się Włodarczyk. 

-Pokłóciliśmy się. Magda widziała jak całuje się z Sandrą. Chciałem jej to wytłumaczyć, ale nie dała mi dojść do słowa. Nie sądziłem, że może zrobić coś tak strasznego. Wojtek dopiero teraz zdałem sobie sprawę z tego, że ją kochałem.-mówił załamany Facundo. 

Ich rozmowę przerwało dotarcie karetki. Jakimś cudem w mieszkaniu pojawił się także Winiarski. On także nie był zachwycony wydarzeniem, które miało miejsce kilka godzin temu. Magda nie żyła właśnie od kilku godzin. Conte tuż przed zabraniem pani fotograf ucałował ją po raz ostatni w usta i pożegnał się z nią. Smutni siatkarze zasiedli na kanapie i zaczęli płakać. To było przerażające! Dramat jaki się tutaj rozegrał był niemożliwy! Przecież ta dziewczyna nie zasługiwała na taką śmierć! 

Facundo krążył po mieszkaniu, nie mogąc sobie znaleźć miejsca. Zaniepokojony Uriarte spojrzał na niego z uniesionymi brwiami, a z ust przyjmującego wypłynął potok słów. Rozgrywający otworzył ze zdziwienia usta, by po chwili uronić także kilka łez. Ich płacz przerwał dzwonek do drzwi. Nicolas odebrał od stojącego w progu Wojtka list i poddał go przyjacielowi. Zaciekawiony Argentyńczyk rozerwał kopertę i z kartką papieru ozdobionego łzami dziewczyny zasiadł na materacu łóżka, pogrążając się w czytaniu. 

                                                     Drogi Facundo! 

  Za pewne czytasz to po mojej śmierci. Chciałam Ci przekazać w tym liście wszystko to czego nie miałam odwagi powiedzieć Ci w żywe oczy. Jak już wiesz kocham Cię i to się nigdy nie zmieni. Dlatego też nie ma mnie już na tym świecie. Nie mogłam przeboleć, że dla Ciebie to co było między nami to tylko zwykły układ. Dla mnie to nie był zwykły seks. Ja się z Tobą kochałam. Zawsze oddawałam Ci całą siebie. Chciałam abyś był zadowolony, szczęśliwy. Nie mogłam patrzeć jak uwodzisz inne kobiety, gdy ja byłam obok gotowa oddać ci wszystko, abyś tylko zamykał mnie codziennie w swoich ramionach, całkował na dzień dobry i dobranoc, robił śniadania, obdarzał tym niesamowitym uśmiechem, całował z pasją i namiętnością... Kocham Cię! Szkoda tylko, że już nigdy nie będzie nam dane być razem. Bądź szczęśliwy z inną, tą blondynką. Nie będziesz musiał zajmować się naszym Adasiem. Tak, byłam w ciąży.  Pamiętaj, że zawsze po mimo wszystko będę Cię kochać i życzyć Ci szczęścia z drugiego świata, jeśli nie trafię do piekła. Jesteś najcudowniejszym bólem jak i szczęściem jakie mnie w życiu spotkało. Ucałuj od mnie Wojtka. Oddaje Ci w spadku swoje serce, które już zawsze będzie należeć do Ciebie. 
                                                                                                          
                                                                                                    Zawsze kochająca Cię 
Magda


                                            KONIEC 

Dziękuję wam Kochane za obecność tutaj! ;* Gdyby nie wy i wasza motywacja zwarta w komentarzach nie siedziałabym tutaj teraz o tej godzinie i nie piała teraz tych podziękowań :) Jesteście niesamowite, co nie raz już udowodniłyście! ;* <333 Cóż przepraszam, że taka krótka była ta historia, ale kartka z pomysłami się zagubiła, a ja pisałam tylko te co pamiętam + trochę spontanicznych myśli ^^ Jednak dla mnie ten blog jest udany i kończę go spełniona :) Teraz robię sobie nieco wolnego i powracam może za tydzień ;) Zaglądajcie tutaj a dowiecie się pierwsze o nowym blogu ;3 Nadal nie wiem jeszcze czy wystartować z Jochenem, na którego od początku do końca mam wszystko zaplanowane czy może rozpocząć historię "na żywca", że tak powiem o Arturze :P Pomyślę jeszcze i jak zadecyduję dam wam tutaj znać :) Całuję wszystkie i każdą z osobna i do zobaczenia na nowym blogu :* 

Szczególnie dziękuję Die Te za odwiedzenie tego bloga po mimo niechęci do Facu oraz rozmowy na gg oraz Agacie za motywacje i pogadanki na gg :* 

17 komentarzy:

  1. Nie wierzę że to koniec! :'(
    Ja myślałam, że będę razem, a ona nie żyje :'( :'(
    Blog był cudowny. Masz wielki talent!
    Wierzę, że następny też będzie ciekawy jak poprzednie.
    Cicho liczę, że napiszesz o Jochenie.
    Jakbyś mogła to poinformuj mnie u mnie o nowym blogu.

    Pozdrawiam i życzę weny w nowych historiach :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już się jakoś szybko z tym pogodziłam :)
      Taki plan był ułożony od początku ;) Miałam na celu pokazać wam jak mocna była ta miłość do Facundo. Magda nie wytrzymała tego cierpienia i stało się... Dziękuję z całego serduszka za każdy komentarz i obecność ;*
      O Jochenie na pewno, tylko nw czy teraz czy może później :D
      Jasne, z pewnością bd ba bieżąco ;)
      Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam ;*

      Usuń
  2. Wal się na ryj! Nienawidzę cię! Nie odzywaj się po mnie...Jak mogłaś?! Czy ty się dobrze czujesz?
    ret.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale, taki plan był od początku ;)
      Dziękuję z całego serduszka za obecność i każdy komentarz ;* <3
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  3. No i stało się:( Kolejny blog dobiegł końca, jak dobrze liczę to "nasz"czwarty. Opowiadanie było przecudowne, choć inne od poprzednich. Na każdy rozdział wyczekiwałam z niecierpliwością, czasami narażając się jak ty kiedyś go nazwałaś towarzyszowi:) Wierzyłam do końca,że Magda i Facundo jednak będą razem ale ty jak zwykle miałaś inne plany ;) Facundo zrozumiał w końcu co tak naprawdę czuje do Magdy, szkoda,że tak późno. Kurcze, ty to masz niebywały talent doprowadzania mnie do łez... To ja Ci dziękuje, za te nasze pogaduchy:) Dziękuje, ci także za uśmiech, który wywoływali Kłos i Wrona. Oczywiście oczekuje nowych wiadomości co do nowego bloga. Po raz ostatni tutaj.... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba dobrze liczysz, choć pewna nie jestem bo nie liczę :D
      Masz rację :) Było inne od poprzednich, tak jak miałam założone ;3
      Właśnie! Towarzysz! Ucałuj go tam od mnie ^^
      Dokładnie. Jak zawsze chciałam was zaskoczyć i chyba mi się to udało ;) Uwielbiam jak was wzruszam ;)
      Dziękuję z całego serduszka za obecność i każdy komentarz ;*
      Pozdrawiam i do zobaczenia :*

      Usuń
  4. Szkoda że to koniec. Ta historia była cudowna. Myślałam że będzie szczęśliwe zakończenie a tu proszę taka niemiła niespodzianka.. No to teraz czekamy na kolejny blog, który pewnie będzie świetny jak wszystkie <3
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję z całego serduszka za obecność i każdy komentarz ;*
      Pozdrawiam i do zobaczenia :*

      Usuń
  5. Jeśli miałaś zamiar doprowadzić mnie do takiego stanu, w jakim się teraz znajduję, czyli ogromna rozpacz z ogromnym płaczem, to ci się udało...
    Nie spodziewałam się takiego końca....
    Ryczę i nie mogę przestać...
    Dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planowałam was nieco wzruszyć, ale nie aż tak :/
      To ja dziękuję za to, że byłaś i się udzielałaś :*<3
      Pozdrawiam i do zobaczenia :*

      Usuń
  6. WTF?????
    Ja sie pytam co to ma kuwa byc?!?!
    Nie wierze w to co przeczytalam..siedze na lozku i rycze..nie..nie zgadzam sie..
    Serio?! Jak moglas...
    Kompletnie nie spodziewalam sie takiego zakonczenia..
    Pomimo to dziekuje ;* dzieki Tb rowniez "przekonalam" sie do W.W.
    Nadal nie moge wyjsc z szoku spowodowanego takim zakonczeniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest kurna Epilog Moja Droga ^^
      Niestety, ale to się już stało i się nie zmieni :/
      To ja dziękuję za to, że byłaś i się udzielałaś :*<3
      Fajnie, że to Ci po tym blogu pozostanie ;)
      Pozdrawiam i do zobaczenia :*

      Usuń
  7. Wszystko fajnie...Magda znalazła prawdziwych przyjaciół, którzy pomagali Jej w ciężkich chwilach, a Conte zrozumiał ile dziewczyna dla Niego znaczy... tylko do cholery dlaczego tak późno? przecież mogli szczerze porozmawiać...nic by Ich to nie kosztowało, a prawda o uczuciach wyszłaby na jaw, przecież miłość to nie wstyd! to nie musiało się tak skończyć, gdyby nie unieśli się honorem...
    Ryczę i nie wiem co napisać, ale wiedz jedno...zakochałam się w tym opowiadaniu i mówię to otwarcie ;P
    Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. Kaśka, jak ty mogłaś tak zakończyć?! Ja tu czekałam na happy end a śmierci samobójczej to w życiu bym się nie spodziewała! :O

    OdpowiedzUsuń
  9. Jezu, Kasia jak Ty tak moglas?! Najchętniej bym Cię teraz zabiła, ala co ja bym czytała bez TWOICH opowiadan?!?
    Ja bylam tak nastawiony, że Conte będzie z Magda, a tu takie coś.. :(( Jeszcze ta ciaza, jejku..
    No to czekam na następne opowiadanie i pozdrawiam ° Natalia :*****

    OdpowiedzUsuń
  10. To jedno z najlepszych opowiadań jakie kiedykolwiek czytałam! Dziękuję, za możliwość brania udziału w tym projekcie!
    Jeszcze raz dziękuję ;)
    Pozdrawiam i weny przy następnym blogu ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie tego się spodziewałam. Fakt nie zapowiadało się na happy end ale mimo wszystko na to liczyłam. To był zły pomysł by czytać ten epilog o tej godzinie (2:00). Całość przeczytana w chwilę...

    OdpowiedzUsuń