W wyśmienitym humorze przekroczyła próg jednego z bełchatowskich klubów, kołysząc seksownie biodrami do rytmu muzyki, przywołując tym na siebie pełne pożądania spojrzenia zgromadzonych w budynku mężczyzn. Ignorowała jednak ich wzrok i podążała w obranym przez siebie kierunku. Po chwili zawodnicy rzucili jej się na szyję, wycałowując przy tym jej policzki i miażdżąc jej perfekcyjnie ułożone włosy, nad którymi siedziała ponad 2 godziny. Obdarzyła ich jedynie groźnym spojrzeniem, by po chwili wylądować w ich silnych ramionach i gratulować im sukcesu. Na deser zostawiła sobie swojego przyjaciela. Roześmiana popędziła w jego kierunku i uwiesiła mu się na szyi, na co Winiarski odpowiedział głośnym śmiechem, tuląc ją do siebie. Włodarczyk przez kilkanaście dobrych minut szeptała mu do ucha gratulacje, których on już miał po dziurki w nosie. W końcu to nie była wigilia, aby składać mu litania życzeń, a jedynie impreza mająca na celu świętowanie zdobycia brązowego medalu Plusligi. Magdalena musnęła ustami policzek przyjmującego, posyłając w jego stronę anielski uśmiech i powędrowała w stronę baru. Zamrugała zalotnie do młodego bruneta znajdującego się za ladą i poprosiła o coś mocnego. Alan zaśmiał się pod nosem i postawił przed dziewczyną szklankę pełną kolorowego napoju. Pani fotograf podziękowała mu szerokim uśmiechem i upiła spory łyk zimnej cieczy, krzywiąc się delikatnie. Zaprezentowała barmanowi uniesiony kciuk i opróżniła naczynie aż do samego dna, po czym zeskoczyła z wysokiego krzesła i powędrowała tanecznym krokiem w stronę parkietu.
Ze śmiechem towarzyszyła w tańcu Karolowi, który zgrabnie okręcał ją wokół własnej, powodując że jej krótka sukienka o odcieniu brzoskwini podwijała się i wirowała. Ukazała rządek swoich białych perełek środkowemu, oznajmiając mu że piosenka dobiegła końca. Zawiedziony Kłos wygiął dolną wargę i powędrował w stronę swojej partnerki. Magda natomiast zmęczona tańcem z blondynem opadła na wygodną kanapę w kąciku dla VIP'ów, sięgając po kolejnego drinka. Czuła, że jej doskonały humor to także zasługa krążących w jej krwiobiegu procentów. Lekceważyła to jednak, idąc całkowicie na całość i bawiąc się jak nigdy dotąd. Przez dłuższą chwilę siedziała w kącie wraz z siatkarzami, wsłuchując się w ich śmieszne historyjki. Aż z tej czynności wyrwał ją pełen ochoty do szaleństw na parkiecie Włodarczyk. Złapała się jego dłoni i niemal pognała na parkiet. Gdy z głośników poleciały pierwsze rytmy hitu Veegas pisnęła głośno i zaczęła wywijać swoimi biodrami na różnorakie strony, parskając co chwila śmiechem. Włodarczyk także nie był gorszy, starając się jej dorównać. Po chwili oparł się o plecy dziewczyny swoimi i wydzierał się niemiłosiernie, wykrzykując tekst piosenki. Nim zauważyła a Michał obracał ją zwinie w swoich ramionach, posyłając w jej stronę szerokie uśmiechy. Później królowała już z Szamponem, który jakimś dziwnym trafem nie był zaspokojony tanecznie. Jednak z jego towarzystwa wyrwał ją spragniony szaleństwa Muzaj. Później przyszła kolej na Wronę, Brdjovica, który poślizgnął się na rozlanym drinku i staranował panią fotograf, z czego Skrzaty miały niezły ubaw, następnie Magda zagościła w towarzystwie Marechala, Srecko, Tille i Piechockiego.
Spragniona sączyła kolejnego mocnego drinka, spoglądając roześmiana na doskonale bawiących się siatkarzy. Winiarski od dobrych kilku minut królował w opowiadaniu żartów, Wrona i Kłos nieustannie się o coś kłócili, a Włodarczyk wraz z Mariuszem zdecydowanie przeholowali z alkoholem, czego teraz skutkiem był ich fałsz, rozrywający uszy wszystkim zebranym wokół. Megi oczywiście ze śmiechem uwieczniała to wszystko na aparacie. Nagle na wolne obok miejsce opadła jakaś sylwetka. Nie musiała nawet spoglądać na osobnika, który się obok niej umiejscowił. Te intensywne perfumy mogły należeć tylko do jednego mężczyzny. Włodarczyk dyskretnie oddaliła się od Argentyńczyka, przysiadając się bliżej Michała. Dłoń przyjmującego powędrowała na jej udo, a jego aksamitny dotyk jakim gładził jej skórę przywołał dreszczyk na jej plecach. Zagryzła dolną wargę, aby powstrzymać się przed pocałowaniem siatkarza i odwróciła głowę w jego stronę. Jego czekoladowe tęczówki natrafiły na jej ciemne oczy, wpatrując się w nie głęboko. Szatyn zaczął się niebezpiecznie pochylać nad jej twarzą. Jego ciepły oddech muskał jej twarz. W ostatnim momencie z całej siły odepchnęła od siebie siatkarza i chwyciła swoją kurtkę, wybiegając z lokalu. Pośpiesznie wezwała taksówkę i chwilę później krzątała się po swoim mieszkaniu.
***
Z szerokim uśmiechem goszczącym na jej ustach przeglądała fotografie z sezonu. Przy niektórych płakała ze śmiechu, przy większości zwyczajnie się uśmiechała, a niewielkiej ilości krzywiła na widok obrzydliwych min. Upiła spory łyk pomarańczowego soku ze swojego ulubionego kubka i kliknęła po raz setny, przełączając zdjęcie. Parsknęła głośnym śmiechem, gdy na ekranie laptopa ukazał się filmik z jednej z podróży bełchatowian. Mariusz właśnie podrażniał nos Winiarskiego piórkiem, a gdy ten kichnął na jego głowie wylądowało wiaderko pełne waniliowego budyniu. Włodarczyk płakała ze śmiechu, tarzając się po łóżku. Jej rozbawienie przerwała znajoma jej doskonale nuta. Brunetka poderwała się na równe nogi i podreptała do salonu, po czym sięgnęła po telefon i nacisnęła zieloną słuchawkę. Jakie było jej zdziwienie, gdy w słuchawce rozległ się głos jej ojca:
-Witaj córeczko. Dzwonie, aby przekazać ci smutną wiadomość.
-Boże! Tato co się stało?!-spytała przerażona barwą jego głosu.
-Otóż Magda twoja matka nie żyje.-po tych słowach wypuściła Samsunga z dłoni.
Jej ciało sparaliżował strach. Wciąż stała w tym samym miejscu, z rozchylonymi wargami i dłonią utrzymaną na wysokości ucha. Nie mogła w to uwierzyć. Przecież kilka miesięcy temu pokłóciła się ze swoją rodzicielką, prosząc aby nie wtrącała się w jej życie, ale gdyby tylko Magda wiedziała, że już nigdy więcej nie będzie jej dane zobaczyć własnej matki to wszystko rozegrała by inaczej. Osunęła się po zewnętrznej stronie kanapy i przyciągnęła kolana pod samą brodę, chowając w nich swoją twarz. W kącikach jej oczu pojawiły się łzy, a już po chwili złączyły się one ze strugami czarnej maskary, tworząc na policzkach dziewczyny ciemne smugi. W obecnej chwili jednak jej to nie interesowała. Miała gdzieś jak wygląda. Właśnie straciła swoją ukochaną matkę! Łkała cicho, nie mogąc uwierzyć w to wydarzenie. Dlaczego życie było dla niej tak okrutne?! Wpierw na jej drodze postawiono nieodpowiedniego faceta, teraz ta sprawa z Conte, który także ją zranił, a jeszcze do tego śmierć tak bliskiej dla niej osoby. Była zdruzgotana. Nigdy sobie nie wybaczy, że nie było jej przy boku rodzicielki, gdy ta odchodziła z tego świata. Już nigdy nie będzie jej dane ujrzeć jej emanujących ciepłem brązowych tęczówek, już nigdy nie ujrzy jej szczerego, promiennego uśmiechu, już nigdy nie zatopi się w jej ramionach, żaląc się na trudy życia, już nigdy nie spróbuje tych niebiańskich naleśników, już nigdy nie zobaczy jej szczęśliwej przy boku ojca... Gdyż Janina Włodarczyk odeszła z tego świata. Zakończyła życie ziemskie, pozostawiając na pastwę losu swoją jedyną córkę oraz męża. Nawet nie zauważyła, kiedy jej łkanie przerodziło się w głośny płacz. Była tak pochłonięta przeżywaniem tego, że nie dostrzegła podążającego w jej stronę Argentyńczyka. Zaskoczony jej stanem Conte momentalnie przyklęknął przy jej skulonej sylwetce, zamykając ją w swoich ramionach. A ona nie miała sił by protestować. Poddała się bliskości Facundo i usiadła na jego kolanach, wtulając się w jego tors i szlochając. Potrzebowała teraz ukojenia, czyjeś bliskości.
-Magda, cichutko. Nie płacz już. Wylejesz z siebie całą wodę.-szeptał do jej ucha, gładząc jej plecy dłonią.
-Nie masz pojęcia co się stało dlatego proszę Facu. Nie komentuj.-warknęła.
-Spokojnie. Wszystko będzie dobrze.-musnął ustami jej czoło, co naprawdę ją zaskoczyło.
-Skąd u ciebie taka troska? Przecież jestem dla ciebie tylko zabawką.-chlipnęła.
-Ja tego nigdy nie powiedziałem.
-Dobra, daj już spokój. Nic nie będzie dobrze! Właśnie straciłam matkę! Rozumiesz?! Wiesz jak to kurwa jest?! Nie! Przecież ty masz wszystko! Laski, pieniądze, sławę, rodzinę! -poderwała się, ale Facundo momentalnie usadowił ją z powrotem na swoich udach.
-Przykro mi Meg. Naprawdę. Niestety nie mam pojęcia, ale musisz się z tym pogodzić, że jej już nie ma. Jesteś dużą dziewczynką. Dasz sobie radę.-szeptał kojącym, spokojnym głosem do jej ucha.
-Nie wiem jak to teraz będzie.
Nagle uniosła głowę i natrafiła na jego czekoladowe tęczówki. Wpatrywała się w nie przez dłuższą chwilę, aż w końcu musnęła subtelnie jego wargi, układając dłoń na jego szyi. Siatkarz odwzajemnił pieszczotę, a co ją zaskoczyło z taką samą siłą. Zazwyczaj pożerał jej wargi, miażdżył je z całej siły, a teraz całował ją delikatnie, czule jak nie Facundo Conye. Był inny niż zazwyczaj. Po dłuższej chwili oderwała się od przyjmującego i spuściła głowę, chcąc uciec przed jego wzrokiem.
-Przepraszam nie powinnam.-szepnęła w jego klatkę piersiową, ponownie układając na niej głowę.
Chwilę później odpłynęła do krainy Morfeusza. Szatyn uśmiechnął się pod nosem i pogładził delikatnie jej plecy, mocniej przyciągając ją do siebie. Gdy do jego nozdrzy dotarła jej słodka woń zakręciło mu się w głowie. Przymknął powieki i ułożył brodę na czubku jej głowy, wdychając do płuc zapach jej truskawkowego szamponu. Aż do momentu, gdy próg mieszkania przekroczył Włodarczyk. Wojtek nucąc pod nosem jakąś piosenkę pozbył się butów, a następnie wmaszerował do salonu. Widok jaki tam został kompletnie go zamurował. Już miał ochotę przyłożyć Argentyńczykowi, gdy ten zaczął wyjaśniać mu sytuację. Wojtek przeprosił go za swoją złość i posłał nieśmiały uśmiech, proponując koledze ciepłą herbatę. Przyjmujący kiwnął głową i z pomocą kuzyna dziewczyny zaniósł ją do sypialni.
~*~
Tym razem planowo prezentuję wam trzynastkę i wychodzi na to, że pechową dla naszej Magdy :/ Biedna dziewczyna! Straciła matkę, z którą nawet nie zdążyła się pożegnać :( Tymczasem ja będę w najbliższym czasie żegnać się z tym blogiem :P Już spory czas temu zgubiłam kartkę z pomysłami i to co pamiętałam napisałam, a reszta przepadła :d Dlatego też pragnę ogłosić wam, że prawdopodobnie w czwartek pojawi się tutaj Epilog :) Ten rozdział nie zbyt dobrze mi wyszedł, ale mam nadzieję, że wam się spodoba ;) Mi brakuje tu tego "czegoś" :/ Po tym blogu zastanawiam się nad wyruszeniem na spotanie z Arturem albo z Jochenem, na którym mam bodajże 2 i pół trzeciego rozdziału :) Na Szalpuka nie mam ułożonego planu wydarzeń, mam tylko zarys, ale może z nim pierwsze wystartuję :D Sama nie wiem :D Może coś mi wpadnie do głowy w najbliższym czasie :) Całuję i do zobaczenia ( mam nadzieję, że w czwartek) ;*
Pierwsza :)
OdpowiedzUsuńRozdział jak zawsze świetny :) Pojawił się i nasz Argentyńczyk. Ale ty jesteś dla niej okrutna. Najpierw sytuacja z Facundo a teraz straciła matkę. Jacy tancerze z tych naszych Skrzatów. Czekam na nastepny:) Pozdrawiam.
UsuńDziękuję i pozdrawiam ;*
UsuńRozdział genialny! <3
OdpowiedzUsuńBądź dla niej milsza! ;)
Czekam na kolejny :)
Wpadnij do mnie na nowy :D
http://love-spectrum.blogspot.com/2015/09/dziewiec.html
Dziękuję i pozdrawiam ;*
UsuńSzkoda, że masz zamiar to zakończyć ;'(
OdpowiedzUsuńZakochałam się w tym opowiadaniu, mimo iż na początku przypominało mi 50 twarzy Greya xd
Mam nadzieję, że u Magdy wszystko się ułoży i znajdzie idealnego faceta ^^
Całuski :*
Nie miało przypominać tego filmu, ale inaczej opisać się tego nie dało :P
UsuńDziękuję i pozdrawiam :*
Ło da fak?
OdpowiedzUsuńCo to, to nie? Ale Facu jest chamski... wykorzystuje sytuację, gdzie Magda jest załamana do własnych celów.... tak nie może być....
Koniec? No cóż, trzeba się z tym pogodzić.
W sumie to chętnie poczytałabym o Arturze :)
Buziaki :* :*
Pozdrawiam i dziękuję :*
UsuńNiech oni bdb wkoncu razem
OdpowiedzUsuńTo zależy tylko i wyłącznie od mnie ^^
UsuńDziękuję i pozdrawiam ;*
Bardzo smutny rozdział Kaśka! Tak być nie może :(
OdpowiedzUsuńMoże, może ;)
UsuńDziękuję i pozdrawiam :*
Ooo jaki Conte troskliwy się nagle zrobił...no proszę, jednak potrafi pokazać że ma serce i tak naprawdę zależy Mu na dziewczynie. Dobrze że Wojtek dał się wytłumaczyć kumplowi bo inaczej doszłoby tam do jakichś rękoczynów. Facu nawet z uczuciem podszedł do dziewczyny...dla Nich jest jeszcze szansa. Szkoda tylko że pokazał uczucia do Magdy w takiej sytuacji.
OdpowiedzUsuńTy wiesz że ja czekam na Artura ^^
Pozdrawiam ;**
Wiem, wiem ^^
UsuńDziękuję i pozdrawiam ;*
no chyba Cie głowa boli, jaki kurna epilog?!
OdpowiedzUsuńNo kurna epilog :D
UsuńStartuj z Johenem *-* 2 i pół rozdziału, ale jakie *-* Kocham to <3
OdpowiedzUsuń