Wypoczęta otworzyła swoje wielkie, ciemne, brązowe oczy, rozciągając się leniwie. Natychmiast podniosła się do pozycji siedzącej i zerknęła okiem na wiszący na ścianie wielki zegar. Jego wskazówki wybiły właśnie dziewiątą rano, o której zwykle się budziła. Podniosła się niechętnie z łóżka, zaścieliła go niebieską narzutą i zniknęła za drzwiami łazienki. Długie, ciemne i sięgające do jej piersi włosy związała niedbale w wysokiego koka, a następnie nachyliła się nad umywalką i zimnym strumieniem wody przemyła twarz wraz z oczami. Szybko pozbyła się swojej piżamy i wskoczyła do kabiny prysznicowej. Odkręciła korek z gorącą wodą, a następnie zabrała się za wmasowywanie w swoje drobne ciało czekoladowego żelu pod prysznic. Z uśmiechem na ustach nuciła pod nosem energiczną piosenkę, która przez nałogowe słuchanie jej przyjaciółki i jej wpadła w ucho. Po chwili spłukała z siebie pianę strumieniem gorącej wody i owinięta białym, hotelowym ręcznikiem wróciła do swojego lokum. Przykucnęła przy swojej czarnej, wielkiej walizce, przewracając jej zawartość. Po niedługim namyśle wyciągnęła z niej swoją ulubioną, błękitną bluzę z Adidasa oraz białe rurki.Po chwili już stała przed lustrem, wykonując swój codzienny makijaż. Uśmiechnęła się pod nosem, na myśl co czeka ją dzisiejszego dnia. Gdy miała już opuszczać swój pokój po jego wnętrzu rozniosła się charakterystyczne melodia. Magda pośpiesznie sięgnęła do kieszeni spodni i wyjęła z nich swojego niezawodnego Samsunga. Nacisnęła zieloną słuchawkę i już po chwili uśmiechała się pod nosem, słysząc radosny głos Wojtka w słuchawce:
-Witaj moja piękna kuzynko. Mam nadzieję, że cię nie obudziłem. Mam dla ciebie pewną propozycję.
-Hej Wojtek! Nie, już jestem na nogach od jakiś 30 minut. W takim razie zamieniam się w słuch.-oparła się o ścianę, czekając na jego odpowiedź.
-Co powiesz na wspólne śniadanko w twoim hotelu, a później porwę cię na trening dla Skrzatów? - była pewna, że mówiąc to uśmiechał się pod nosem.
-Jasne, ale nie chce wam przeszkadzać.
-Czy ciebie ktoś kiedykolwiek palnął raz w łeb?! Jeśli nie to ja to chętnie zrobię! Kuźwa! Meg! Ogarnij się! Nie będziesz nikomu przeszkadzać.
-No już się tak nie wydzieraj do tej słuchawki, bo słuch przez ciebie stracę idioto.-parsknęła śmiechem.-I nie mów do mnie Meg!
-Widzimy się za pięć minut na dole. Pa słonko!
Roześmiana schowała urządzenie do kieszeni i zamknęła za sobą drzwi. Kilka minut później przekraczała już próg pomieszczenia zwanego restauracją. Jej kąciki ust powędrowały ku górze, gdy tylko dostrzegła znacznie wyróżniającą się wzrostem sylwetkę przyjmującego. Szybkim krokiem ruszyła w kierunku stolika mieszącego się obok okna i przywitała się z kuzynem całusem w policzek, po czym zajęła swoje miejsce i spoglądała pytająco na bruneta. Jego czekoladowe tęczówki wypełnione blaskiem milionów gwiazd przyglądały jej się z ciekawością, a promienny uśmiech zawodnika tutejszego klubu świadczył tylko o jednym. Znowu na siłę chce ją zachęcić do zdrowego odżywiania. Owszem, czasem lubiła sobie pobiegać wieczorem czy wczesnym rankiem, ale zajadanie się sałatkami czy innymi dietetycznymi duperelami to nie jej bajka. Nie cierpiała tego robić. Chciała mu po raz kolejny palnąć kazanie o tym, że naleśniki to jej bóstwo, kiedy przy ich stoliku pojawiła się młoda blondynka o zgrabnej figurze, mrugająca zalotnie rzęsami 120 na minute do jej towarzysza. Postawiła przed nimi talerze pełne... oczywiście czego?! Sałatki! I nadal trwała przy stoliku uśmiechając się niczym laleczka Barbie. W żyłach Magdy krew krążyła znacznie szybciej niż przed zjawieniem się dziewczyny. Irytowała ją jej obecność, gdyż zwyczajnie rzadko widywała się ze swoim młodszym kuzynem. Włodarczyk jakby czytał jej w myślach i chrząknął głośno, tym samym spieszając młodą kelnerkę, która zostawiła ich samych. Brunetka zaśmiała się pod nosem i zabrała za spożywanie posiłku. Chcąc nie chcąc musiała coś zjeść, gdyż jej żołądek po długiej przerwie przypomniał o swoim istnieniu. Pogrążeni w luźnej rozmowie pochłaniali śniadanie, nie raz zanosząc się głośnym śmiechem, którym przyciągali na siebie spojrzenia. Lekceważyli jednak obecność innych zebranych w lokalu i dalej śmiali się w najlepsze ze swoich głupich wydarzeń z ostatniego czasu.
***
Nim zauważyła a zatrzymali się przed wejściem prowadzącym na halę. Wojtek jak na dżentelmena przystało przepuścił ją w drzwiach, a ona przekroczyła próg Energii, czując jak w jej twarz uderza fala przyjemnego, ciepłego powietrza. Po dość długim spacerze, którym celem było dotarcie do siedziby siatkarzy w Bełchatowie dość porządnie zmarzli. Magda chwyciła dłoń siatkarza i podążała tuż za nim, starając się zapamiętać drogę prowadzącą do drugiego domu Skrzatów. Brunet w końcu się zatrzymał i eksponując swoje śnieżnobiałe uzębienie oświadczył jej, że podziwiają właśnie, sławną, wszystkim mieszkańcom znaną i uwielbianą Energie. Zachichotała cicho i ponagliła Wojtka, aby pośpiesznie poszedł się przebrać i dołączył do sporej, zebranej już grupy kolegów. Ona natomiast niezauważalnie powędrowała na trybuny i usadowiła swój tyłek na plastikowym krzesełku, wpatrując się w sylwetki rozgrzewających się zawodników. Mimowolnie na jej usta wkradł się uśmiech, kiedy jej oczy odnalazły na parkiecie rozciągającego się Winiarskiego. Zawsze marzyła by zobaczyć swojego idola od dzieciństwa na własne oczy i teraz miała ku temu okazję. A może uda jej się nawet z nim zamienić kilka zdań. Kto wie! Z uśmiechem wymalowanym na ustach przyglądała się zaprzyjaźnionym środkowym i nie raz chichotała pod nosem, gdy docierały do niej ich wymiany słowne. O dziwo żaden z zebranych tutaj nie zauważył jej obecności. Po dłuższej chwili na salę wbiegł roześmiany Włodarczyk, puszczając w jej stronę oczko. Z zainteresowaniem śledziła jak siatkarze posłusznie wykonują polecenia Miguela rozmawiając przy tym i nie raz wybuchając śmiechem. W końcu czy z twoim kuzynem da się siedzieć choć minutę w ciszy, spokoju i powadze? Odpowiedź zdecydowanie brzmi-nie. A jak do tego jeszcze dołożysz Andrzeja, Karola i na pozór wyglądającego spokojnie Mariusza to już naprawdę nie ma treningu w ciszy. Po rozgrzewce w parach podzieleni na dwa składy bełchatowianie stanęli po dwóch stronach siatki i rozpoczęli mecz. Musiała przyznać, że Wlazły błyszczał w ataku, a Conte świetnie sobie radził w polu serwisowym. Wojtek natomiast naprawdę świetnie spisywał się w przyjęciu i wprowadzał pozytywną atmosferę na boisku.
***
Pełna nadziei i pozytywnie nastawiona przemierzała korytarz, starając się sama trafić na obiekt siatkarski. Siedziba PGE Skry Bełchatów była naprawdę sporych rozmiarów budynkiem i istniała duża możliwość zgubienia się w nim. Ona na szczęście w pamięci otworzyła drogę pokonaną z kuzynem i bez problemu odnalazła trybuny. Dzięki Wojtkowi jej miejsce znajdowało się niedaleko band reklamowych, gdzie miała doskonały zasięg do wykonania kilku zdjęć. Kochała fotografować i robiła to w każdej możliwym momencie, by uwieczniać na fotkach najważniejsze wydarzenia ze swojego życia, a to niewątpliwie takim było. Jedno z jej marzeń właśnie się spełniło. Zawsze marzyła o tym by znaleźć się w wypełnionej po brzegi żółto-czarnymi barwami Energii i zdzierać gardło, kibicując drużynie swojego kuzyna, którą od pierwszego meczu pokochała całym sercem. Podziwiała Wojtka jak i jego kolegów za odwagę do zrezygnowania z tak wielu rzeczy, by teraz sprawiać radość tysiącom ludzi, którzy gromadzą się w tym jakże magicznym miejscu i spędzają tu godzinny podziwiając urok tego pięknego, magicznego, pełnego walki sportu. Ona także uległa urokowi tej dyscypliny i zakochała się w niej po uszy.A to uczucie, kiedy stała tak niewiele oddalona od swojego idola sprawiało, że z jej ust nie schodził ten piękny, śnieżnobiały uśmiech, jakim raczyła każdego przechodzącego obok niej kibica czy też zawodnika. Po dłuższej chwili do band podbiegł brunet. Natychmiast zerwała się z miejsca i zjawiła obok niego, zamykając go w silnym uścisku. Zdziwiony Włodarczyk zaśmiał się pod nosem i przytulił ją jeszcze bardziej.
-Dziękuję Wojtek, że mnie tu zabrałeś.-wyszeptała do jego ucha.
-Nie ma sprawy, maleńka.-odpowiedział, ukazując rządek swoich śnieżnobiałych perełek.
-Nie mów tak do mnie!-warknęła, na co on zachichotał.-To jest niesamowite!
-Wiem, bo to Energia. Miejsce jedyne w swym rodzaju.-posłał jej delikatny uśmiech.-Muszę lecieć. Widzimy się po meczu.-puścił jej oczko.
-Powodzenia.-musnęła ustami jego policzek i wzrokiem odprowadziła jego sylwetkę oddalająca się w kierunku parkietu.
Uśmiechnęła się sama do siebie i opadła na swoje miejsce, wpatrując się niczym zaczarowana w kibiców zgromadzonych po drugiej stronie przyodzianych w klubowe barwy i wydzierających się niemiłosiernie. Chwilę później wszyscy zerwali się z miejsc i odśpiewali hymn tutejszego zespołu, w tym także Magdalena. Brunetka błądziła wzrokiem pomiędzy bełchatowskimi siatkarzami, próbując zgadnąć jaką szóstkę przedstawi dzisiaj Miguel Falasca. Zadowolona z siebie, że sporo graczy odgadła wpatrywała się w pomarańczowe pole, odszukując na nim Włodarczyka. Pomachała mu z uśmiechem, co on odwzajemnił po czym skupiony zatrzymał wzrok na przeciwniku. Gwizdek sędziego rozpoczął spotkanie od zagrywki Aleksandra Śliwki, którą w punkt przyjął zawodnik z dwunastką na koszulce. Genialne rozegranie do Mariusza i pierwszy punkt zdobywają bełchatowianie. Uradowana dziewczyna zacisnęła dłoń w pięść, po czym wydała ze swojego gardła okrzyk radości. Jakby odcięta od całego świata śledziła wzrokiem piłkę wędrującą od rąk do rąk, by po chwili kibice jednego z klubów przybijali sobie piątki. Pierwszą partię zdecydowanie wygrali gospodarze. Pełna pozytywnego nastawienia, że także zdobędą na swoje konto drugą partię opuściła swoje miejsce i podeszła do barierek, by ze śmiechem przybić żółwika z przyjmującym. Od początku drugiej partii zawzięcie fotografowała oba zespoły, także śledząc ich walkę na boisku. Zdecydowanie najczęstszym obiektem jej zdjęć padał Michał, który był zdecydowanym kandydatem na najlepszego zawodnika tego spotkania. Nie raz swoim naprawdę profesjonalnym sprzętem, w który zainwestowała po długich latach oszczędzania uchwyciła także Włodiego. Nawet nie zauważyła, kiedy wprost na nią kierował się rozpędzony Conte, chcący uratować źle przyjętą przez jego kolegę z trzynastką na koszulce zagrywkę. Spanikowana nie wiedziała co robić. Jej ciało opanował strach uniemożliwiający jej jakikolwiek ruch. Stała niczym sparaliżowana, czekając na najgorsze.
Przyjmujący natomiast biegł ile sił w nogach, by utrzymać piłkę w grze. Sięgnął nadgarstkiem na spadającą żółto-niebieską Mikasę, ale nie zdołał już jej podbić. Zirytowany uniósł wzrok i obdarzył drobną brunetkę groźnym spojrzeniem, szepcząc pod nosem niecenzuralne słowa pod jej adresem. Włodarczyk zacisnęła pięści i także uniosła głowę, napotykając na swojej drodze jego ciemne tęczówki wypełnione wściekłością. Zgromiła go wzrokiem, po czym warknęła dość głośno:
-Kuźwa! Rozwaliłeś mi aparat! Czy ty wiesz ile ja na niego oszczędzałam?!
-Nie interesuje mnie to! Przez ciebie nie obroniłem tej piłki! Po za tym takie szmaty jak ty mają kasę na taki sprzęt w kilka godzin.-uśmiechnął się tryumfująco, dostrzegając jak jej irytacja wzrasta.
-Kurwa! Przegiąłeś!Ze mną się nie zadziera!
Kiedy zaczęli się do siebie niebezpiecznie zbliżać przy boku przyjmującego pojawił się kapitan bełchatowskiej Skry. Mariusz chwycił swojego kolegę za ramiona i odciągnął od bandy, obdarzając Magdalenę przepraszającym spojrzeniem. Wściekła brunetka podniosła spoczywający na podłodze roztrzaskany aparat i opadła na swoje miejsce. Gdy spiker ogłosił zwycięstwo gospodarzy uradowana udała się w stronę Włodarczyka. Rzuciła mu się na szyję, gratulując wygranej nad warszawskim zespołem. On natomiast zamknął ją w żelaznym uścisku, przepraszając za swojego kolegę.
~*~
No i oto mamy za sobą także jedynkę ^^ Ja tam jestem z niej nawet zadowolona, ale ta końcówka tak badziewnie opisana. Widać Magda i Facundo za sobą nie przepadają :D Chciałam by nie było tak jak zawsze u mnie, że od razu spotkanie na kawkę czy coś w tym stylu i poznają się :P Teraz od pierwszego spotkania się nie lubią i nie przypadli sobie do gustu ^^ Ciekawe czy z czasem ich podejście się zmieni ? :D Jak myślicie? ;) Wybaczcie mi, że opisy jeszcze nie są rewelacyjne, ale ja po dość długim czasie wracam do narracji trzecioosobowej i wcale to nie takie łatwe jak się wydaję :D Czasami z przyzwyczajenia piszę w drugiej i połowę zadania muszę poprawiać -,- Maskara -,- No, ale czasem się może przyzwyczaję ;3 Puki co mam chęci do pisania jak i wenę, więc dwójka powinna pojawić się tak za kilka dni, może w piątek ;) Zobaczymy :D
Każdy kto chce być poinformowany o nowościach zostawia kontakt do siebie w zakładce "Informowani" ;) Całuję i do następnego ;*
PS: Dziękuję za tak liczne komentarze pod prologiem i proszę o więcej ;*
-Czy ciebie ktoś kiedykolwiek palnął raz w łeb?! Jeśli nie to ja to chętnie zrobię! Kuźwa! Meg! Ogarnij się! Nie będziesz nikomu przeszkadzać.
-No już się tak nie wydzieraj do tej słuchawki, bo słuch przez ciebie stracę idioto.-parsknęła śmiechem.-I nie mów do mnie Meg!
-Widzimy się za pięć minut na dole. Pa słonko!
Roześmiana schowała urządzenie do kieszeni i zamknęła za sobą drzwi. Kilka minut później przekraczała już próg pomieszczenia zwanego restauracją. Jej kąciki ust powędrowały ku górze, gdy tylko dostrzegła znacznie wyróżniającą się wzrostem sylwetkę przyjmującego. Szybkim krokiem ruszyła w kierunku stolika mieszącego się obok okna i przywitała się z kuzynem całusem w policzek, po czym zajęła swoje miejsce i spoglądała pytająco na bruneta. Jego czekoladowe tęczówki wypełnione blaskiem milionów gwiazd przyglądały jej się z ciekawością, a promienny uśmiech zawodnika tutejszego klubu świadczył tylko o jednym. Znowu na siłę chce ją zachęcić do zdrowego odżywiania. Owszem, czasem lubiła sobie pobiegać wieczorem czy wczesnym rankiem, ale zajadanie się sałatkami czy innymi dietetycznymi duperelami to nie jej bajka. Nie cierpiała tego robić. Chciała mu po raz kolejny palnąć kazanie o tym, że naleśniki to jej bóstwo, kiedy przy ich stoliku pojawiła się młoda blondynka o zgrabnej figurze, mrugająca zalotnie rzęsami 120 na minute do jej towarzysza. Postawiła przed nimi talerze pełne... oczywiście czego?! Sałatki! I nadal trwała przy stoliku uśmiechając się niczym laleczka Barbie. W żyłach Magdy krew krążyła znacznie szybciej niż przed zjawieniem się dziewczyny. Irytowała ją jej obecność, gdyż zwyczajnie rzadko widywała się ze swoim młodszym kuzynem. Włodarczyk jakby czytał jej w myślach i chrząknął głośno, tym samym spieszając młodą kelnerkę, która zostawiła ich samych. Brunetka zaśmiała się pod nosem i zabrała za spożywanie posiłku. Chcąc nie chcąc musiała coś zjeść, gdyż jej żołądek po długiej przerwie przypomniał o swoim istnieniu. Pogrążeni w luźnej rozmowie pochłaniali śniadanie, nie raz zanosząc się głośnym śmiechem, którym przyciągali na siebie spojrzenia. Lekceważyli jednak obecność innych zebranych w lokalu i dalej śmiali się w najlepsze ze swoich głupich wydarzeń z ostatniego czasu.
***
Nim zauważyła a zatrzymali się przed wejściem prowadzącym na halę. Wojtek jak na dżentelmena przystało przepuścił ją w drzwiach, a ona przekroczyła próg Energii, czując jak w jej twarz uderza fala przyjemnego, ciepłego powietrza. Po dość długim spacerze, którym celem było dotarcie do siedziby siatkarzy w Bełchatowie dość porządnie zmarzli. Magda chwyciła dłoń siatkarza i podążała tuż za nim, starając się zapamiętać drogę prowadzącą do drugiego domu Skrzatów. Brunet w końcu się zatrzymał i eksponując swoje śnieżnobiałe uzębienie oświadczył jej, że podziwiają właśnie, sławną, wszystkim mieszkańcom znaną i uwielbianą Energie. Zachichotała cicho i ponagliła Wojtka, aby pośpiesznie poszedł się przebrać i dołączył do sporej, zebranej już grupy kolegów. Ona natomiast niezauważalnie powędrowała na trybuny i usadowiła swój tyłek na plastikowym krzesełku, wpatrując się w sylwetki rozgrzewających się zawodników. Mimowolnie na jej usta wkradł się uśmiech, kiedy jej oczy odnalazły na parkiecie rozciągającego się Winiarskiego. Zawsze marzyła by zobaczyć swojego idola od dzieciństwa na własne oczy i teraz miała ku temu okazję. A może uda jej się nawet z nim zamienić kilka zdań. Kto wie! Z uśmiechem wymalowanym na ustach przyglądała się zaprzyjaźnionym środkowym i nie raz chichotała pod nosem, gdy docierały do niej ich wymiany słowne. O dziwo żaden z zebranych tutaj nie zauważył jej obecności. Po dłuższej chwili na salę wbiegł roześmiany Włodarczyk, puszczając w jej stronę oczko. Z zainteresowaniem śledziła jak siatkarze posłusznie wykonują polecenia Miguela rozmawiając przy tym i nie raz wybuchając śmiechem. W końcu czy z twoim kuzynem da się siedzieć choć minutę w ciszy, spokoju i powadze? Odpowiedź zdecydowanie brzmi-nie. A jak do tego jeszcze dołożysz Andrzeja, Karola i na pozór wyglądającego spokojnie Mariusza to już naprawdę nie ma treningu w ciszy. Po rozgrzewce w parach podzieleni na dwa składy bełchatowianie stanęli po dwóch stronach siatki i rozpoczęli mecz. Musiała przyznać, że Wlazły błyszczał w ataku, a Conte świetnie sobie radził w polu serwisowym. Wojtek natomiast naprawdę świetnie spisywał się w przyjęciu i wprowadzał pozytywną atmosferę na boisku.
***
Pełna nadziei i pozytywnie nastawiona przemierzała korytarz, starając się sama trafić na obiekt siatkarski. Siedziba PGE Skry Bełchatów była naprawdę sporych rozmiarów budynkiem i istniała duża możliwość zgubienia się w nim. Ona na szczęście w pamięci otworzyła drogę pokonaną z kuzynem i bez problemu odnalazła trybuny. Dzięki Wojtkowi jej miejsce znajdowało się niedaleko band reklamowych, gdzie miała doskonały zasięg do wykonania kilku zdjęć. Kochała fotografować i robiła to w każdej możliwym momencie, by uwieczniać na fotkach najważniejsze wydarzenia ze swojego życia, a to niewątpliwie takim było. Jedno z jej marzeń właśnie się spełniło. Zawsze marzyła o tym by znaleźć się w wypełnionej po brzegi żółto-czarnymi barwami Energii i zdzierać gardło, kibicując drużynie swojego kuzyna, którą od pierwszego meczu pokochała całym sercem. Podziwiała Wojtka jak i jego kolegów za odwagę do zrezygnowania z tak wielu rzeczy, by teraz sprawiać radość tysiącom ludzi, którzy gromadzą się w tym jakże magicznym miejscu i spędzają tu godzinny podziwiając urok tego pięknego, magicznego, pełnego walki sportu. Ona także uległa urokowi tej dyscypliny i zakochała się w niej po uszy.A to uczucie, kiedy stała tak niewiele oddalona od swojego idola sprawiało, że z jej ust nie schodził ten piękny, śnieżnobiały uśmiech, jakim raczyła każdego przechodzącego obok niej kibica czy też zawodnika. Po dłuższej chwili do band podbiegł brunet. Natychmiast zerwała się z miejsca i zjawiła obok niego, zamykając go w silnym uścisku. Zdziwiony Włodarczyk zaśmiał się pod nosem i przytulił ją jeszcze bardziej.
-Dziękuję Wojtek, że mnie tu zabrałeś.-wyszeptała do jego ucha.
-Nie ma sprawy, maleńka.-odpowiedział, ukazując rządek swoich śnieżnobiałych perełek.
-Nie mów tak do mnie!-warknęła, na co on zachichotał.-To jest niesamowite!
-Wiem, bo to Energia. Miejsce jedyne w swym rodzaju.-posłał jej delikatny uśmiech.-Muszę lecieć. Widzimy się po meczu.-puścił jej oczko.
-Powodzenia.-musnęła ustami jego policzek i wzrokiem odprowadziła jego sylwetkę oddalająca się w kierunku parkietu.
Uśmiechnęła się sama do siebie i opadła na swoje miejsce, wpatrując się niczym zaczarowana w kibiców zgromadzonych po drugiej stronie przyodzianych w klubowe barwy i wydzierających się niemiłosiernie. Chwilę później wszyscy zerwali się z miejsc i odśpiewali hymn tutejszego zespołu, w tym także Magdalena. Brunetka błądziła wzrokiem pomiędzy bełchatowskimi siatkarzami, próbując zgadnąć jaką szóstkę przedstawi dzisiaj Miguel Falasca. Zadowolona z siebie, że sporo graczy odgadła wpatrywała się w pomarańczowe pole, odszukując na nim Włodarczyka. Pomachała mu z uśmiechem, co on odwzajemnił po czym skupiony zatrzymał wzrok na przeciwniku. Gwizdek sędziego rozpoczął spotkanie od zagrywki Aleksandra Śliwki, którą w punkt przyjął zawodnik z dwunastką na koszulce. Genialne rozegranie do Mariusza i pierwszy punkt zdobywają bełchatowianie. Uradowana dziewczyna zacisnęła dłoń w pięść, po czym wydała ze swojego gardła okrzyk radości. Jakby odcięta od całego świata śledziła wzrokiem piłkę wędrującą od rąk do rąk, by po chwili kibice jednego z klubów przybijali sobie piątki. Pierwszą partię zdecydowanie wygrali gospodarze. Pełna pozytywnego nastawienia, że także zdobędą na swoje konto drugą partię opuściła swoje miejsce i podeszła do barierek, by ze śmiechem przybić żółwika z przyjmującym. Od początku drugiej partii zawzięcie fotografowała oba zespoły, także śledząc ich walkę na boisku. Zdecydowanie najczęstszym obiektem jej zdjęć padał Michał, który był zdecydowanym kandydatem na najlepszego zawodnika tego spotkania. Nie raz swoim naprawdę profesjonalnym sprzętem, w który zainwestowała po długich latach oszczędzania uchwyciła także Włodiego. Nawet nie zauważyła, kiedy wprost na nią kierował się rozpędzony Conte, chcący uratować źle przyjętą przez jego kolegę z trzynastką na koszulce zagrywkę. Spanikowana nie wiedziała co robić. Jej ciało opanował strach uniemożliwiający jej jakikolwiek ruch. Stała niczym sparaliżowana, czekając na najgorsze.
Przyjmujący natomiast biegł ile sił w nogach, by utrzymać piłkę w grze. Sięgnął nadgarstkiem na spadającą żółto-niebieską Mikasę, ale nie zdołał już jej podbić. Zirytowany uniósł wzrok i obdarzył drobną brunetkę groźnym spojrzeniem, szepcząc pod nosem niecenzuralne słowa pod jej adresem. Włodarczyk zacisnęła pięści i także uniosła głowę, napotykając na swojej drodze jego ciemne tęczówki wypełnione wściekłością. Zgromiła go wzrokiem, po czym warknęła dość głośno:
-Kuźwa! Rozwaliłeś mi aparat! Czy ty wiesz ile ja na niego oszczędzałam?!
-Nie interesuje mnie to! Przez ciebie nie obroniłem tej piłki! Po za tym takie szmaty jak ty mają kasę na taki sprzęt w kilka godzin.-uśmiechnął się tryumfująco, dostrzegając jak jej irytacja wzrasta.
-Kurwa! Przegiąłeś!Ze mną się nie zadziera!
Kiedy zaczęli się do siebie niebezpiecznie zbliżać przy boku przyjmującego pojawił się kapitan bełchatowskiej Skry. Mariusz chwycił swojego kolegę za ramiona i odciągnął od bandy, obdarzając Magdalenę przepraszającym spojrzeniem. Wściekła brunetka podniosła spoczywający na podłodze roztrzaskany aparat i opadła na swoje miejsce. Gdy spiker ogłosił zwycięstwo gospodarzy uradowana udała się w stronę Włodarczyka. Rzuciła mu się na szyję, gratulując wygranej nad warszawskim zespołem. On natomiast zamknął ją w żelaznym uścisku, przepraszając za swojego kolegę.
~*~
No i oto mamy za sobą także jedynkę ^^ Ja tam jestem z niej nawet zadowolona, ale ta końcówka tak badziewnie opisana. Widać Magda i Facundo za sobą nie przepadają :D Chciałam by nie było tak jak zawsze u mnie, że od razu spotkanie na kawkę czy coś w tym stylu i poznają się :P Teraz od pierwszego spotkania się nie lubią i nie przypadli sobie do gustu ^^ Ciekawe czy z czasem ich podejście się zmieni ? :D Jak myślicie? ;) Wybaczcie mi, że opisy jeszcze nie są rewelacyjne, ale ja po dość długim czasie wracam do narracji trzecioosobowej i wcale to nie takie łatwe jak się wydaję :D Czasami z przyzwyczajenia piszę w drugiej i połowę zadania muszę poprawiać -,- Maskara -,- No, ale czasem się może przyzwyczaję ;3 Puki co mam chęci do pisania jak i wenę, więc dwójka powinna pojawić się tak za kilka dni, może w piątek ;) Zobaczymy :D
Każdy kto chce być poinformowany o nowościach zostawia kontakt do siebie w zakładce "Informowani" ;) Całuję i do następnego ;*
PS: Dziękuję za tak liczne komentarze pod prologiem i proszę o więcej ;*
Pierwszą :)
OdpowiedzUsuńWojtek,energia,Conte to jest połączenie. No fakt zaczyna się nie typowo jak na Ciebie:) od nienawiści do miłości mały krok. Czekam na więcej. Pozdrawiam.
UsuńHaha :D Genialne, prawda? ^^
UsuńKiedyś trzeba spróbować czegoś nowego ;3
Pozdrawiam :*
Awww...co za kretyn...widze ze ostro zaczynasz xd
OdpowiedzUsuńA jak to mowia..od nienawisci do milosci krotka droga ^^
Juz sie zakochalam w tej historii xd
Co prawda za W. nie przepadam ale za to Conte..cud, miod i orzeszki<3
Takze..masz mnie xd
Czekam na kolejny <3
Nieco inaczej niż zwykle ^^
UsuńSię przekonacie :D
Wiem, też uwielbiam Conte ;3
Dzięki, że będziesz :*
Pozdrawiam ;*
Juz mi sie podoba to opowiadanie ;* Conte za bardzo sie zdenerwowal na Magde! To jedynie jedna akcja... Mam nadzieje, ze sie przekonaja do siebie ;*
OdpowiedzUsuńCzekam na Dwojeczke!
Pozdrawiam Natalia ;*
Cieszę się, że wreszcie się pojawiłaś :D
UsuńOj kolo przesadził :P
Przekonasz się już niedługo ;)
Pozdrawiam ;*
Jak zaczynać to z przytupem, co nie Kasia? :p
OdpowiedzUsuńCałuje :*
A jak xD
UsuńPozdrawiam ;*
Facu ty buraku! To było akurat chamskie w stosunku do Magdy -,- a ja już lubię te dziewczynę, w końcu imie zobowiązuje ^^ cóż, zaczyna się ciekawie, zobaczymy jak to dalej się potoczy ^^ czekam z niecierpliwością na next'a, buziole :*
OdpowiedzUsuńCo zrobisz? Nic nie zrobisz! :D Nie wszyscy są mili na tym świecie :P No i git, bo Magda fajna laska ^^ Także ciekawie xD
UsuńxD
Pozdrawiam ;*
Hmm gdybyś miała ochotę to zapraszam na mojego bloga. ^^ tematyka nie siatkarska, ale może Ci spodoba :* http://milosc-milosci-nierowna-bvb.blogspot.com/?m=1
UsuńOberwanie piłką to wbrew pozorom dość romantyczne rozpoczęcie znajomości :D Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, dlatego zastanawiam się w jaki sposób Facu przeprosi Magdę. No bo przecież musi przeprosić, prawda??? ^^
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :>
Nie martw się będzie bardzo ciekawie ^^
UsuńA kto powiedział, że musi? To Conte tego nie ogarniesz! :D
Pozdrawiam :*
Facu pojechał po bandzie, nie ma co! Romantyk z niego, że ja cie fele :D hahaha
OdpowiedzUsuńNie no, ja bym takiemu z liścia wywaliła! :D
Chyba za bardzo się wściekł :P
UsuńHaha :D
Niestety, ale Magda nie zdążyła, gdyż refleks Mariusza jej w tym przeszkodził ^^
Pozdrawiam i weny ;*
hyhy nie lubią się, oj będzie się działo <3
OdpowiedzUsuńi Wojtuś taki przykładny kuzyn ^^
like it ;*
weny <3
Niestety, ale ich pierwsze wrażenie nie jest najlepsze :P
UsuńWojtuś jak zawsze energetyczny i roześmiany ^^
Pozdrawiam :*
świetny :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
UsuńBo teraz modne jest #healthyfood xD
OdpowiedzUsuńJa jeszcze nie miałam okazji poczuć atmosfery w Energii, ale mam nadzieję, że kiedyś się taka nadarzy ;)
Ale ten Facu jakiś taki niewyżyty... i chamski... i... brak mi określenia xD
Czekam na kolejny :) i zapraszam do siebie ;)
http://przy-tobie-moge-wszystko.blogspot.com/
PS Muszę Ci powiedzieć, że po prostu genialnie dobierasz piosenki ^^ Czasami nawet wchodzę na jakiegoś Twojego bloga, żeby sobie muzyczki posłuchać :')
Buziaki :* :*
No wiem, ale Wojtuś ją tym wnerwia ^^
UsuńJednym z moich marzeń jest obejrzenie meczu w Bełchatowie, ale mam strasznie daleko :/
No niestety :P
Haha :D Dziękuję ;3
Pozdrawiam :*
Hahahah czyżby Wojtuś minął się z powołaniem i wybrał siatkówkę zamiast dietetyka xD No tak, Magda musi sie przyzwyczaić do takich Barbie przy kuzynie, bo On zapewne już nie zwraca na to zbytecznej uwagi...
OdpowiedzUsuńOszz tak pierwszy mecz w Ulu zawsze jest wyjątkowy i przysparza wiele emocji <3 z resztą jak każdy następny xD
No powiem Ci szczerze że innego zapoznania tej dwójki się spodziewałam...wszystkiego, ale nie tego że Conte okaże się zwykłym, egoistycznym dupkiem. No i jest jak zawsze kulturalny i dobrze wychowany Mariusz ^^
Kocham to opowiadanie <3
Pozdrawiam ;**
Doskonale się spisuję w siatkówce i tutaj ma zostać :D
UsuńWłodarczyk odpędzający się od dziewczyn ^^
Ja chce być w Energii choć raz i poczuć na własnej skórze tą atmosferę no! ;3 Ale odległość ... :/
U mnie nieco w innym wydaniu ^^ Oj tak Mario świeci przykładem dla dzieci z zespołu :D
Już? Tak szybko? :D
Pozdrawiam :*