Z dedykacją dla niecierpliwej i szalonej oraz Kochanej SKRzAcik ^^ :* <3 Mam nadzieję, że Ci się spodoba :3 Miłej lektury Kochane :D ;*
Zawzięcie odrzucała propozycję Wojtka, który nękał ją rozmową telefoniczną już przez jakie dobre 15 minut. Nie miała ochoty bawić się w jednym z tutejszych klubów z bandą ponad dwumetrowców, a tym bardziej jeszcze jej nieznanym. Wiedziała doskonale, że tam będzie także ten bufon, który dzisiejszego wieczoru zniszczył cały jej świat. Gdyby tylko cholera wiedział ile Magdalena musiała sobie odmawiać by po długich latach podstawówki i połowy gimnazjum wreszcie zakupić profesjonalny sprzęt, na którego karcie chciała zapisywać zdjęcie z najważniejszych momentów jej życia. Na szczęście płytka z fotografiami nie ucierpiała, gorzej jednak było z lustrzanką. Z subtelnym uśmiechem na ustach przeglądała zawartość karty pamięci, wsłuchując się także w słowa kuzyna. Zirytowana już nie jednokrotnie próbowała go zbyć złym samopoczuciem, ale on wciąż nie odpuszczał. W końcu dla spokoju uległa mu i zgodziła się niechętnie towarzyszyć Włodarczykowi dzisiejszej nocy. Natychmiast w jej myślach pojawiło się złowrogie spojrzenie bruneta, na co młoda pani fotograf znacząco się skrzywiła, by po chwili wygonić obraz jego twarzy ze swojej głowy. Westchnęła głośno, otwierając walizkę i przyglądając się jej zawartości. Na szczęście na wszelki wypadek zabrała ze sobą dwie sukienki. Odetchnęła z ulgą, wyjmując z bagażu kreację na dzisiejszy wieczór i zatrzasnęła za sobą drzwi łazienki. Zrzuciła z siebie zbędne odzienie i zagłębiła się we wnętrze kabiny prysznicowej. Strumień ciepłej wody przyjemnie ogrzewał jej ciało, powodując że wszystkie jej mięśnie powoli się rozluźniały. Przymknęła powieki i rozkoszowała się tą chwilą, delikatnie wmasowując w swoją skórę żel pod prysznic. Chwilę później owinięta w hotelowy ręcznik stała przed lustrem, doprowadzając swoje włosy do jak najlepszego stanu. Wskoczyła w przygotowaną wcześniej sukienkę i uśmiechnęła się pod nosem, okręcając się wokół własnej osi. Czarna mini sięgająca jej do połowy ud doskonale podkreślała jej smukłe cięcie w tali oraz uwydatniało kobiece atuty, jakie ona zdecydowanie posiadała. Podkreśliła jeszcze swoje rzęsy czarnym tuszem, po czym opuściła łazienkę. Po drodze zgarnęła jeszcze kopertówkę w odcieniu sukienki i narzuciła na siebie kurtkę, zamykając za sobą drzwi pokoju.
Zawzięcie odrzucała propozycję Wojtka, który nękał ją rozmową telefoniczną już przez jakie dobre 15 minut. Nie miała ochoty bawić się w jednym z tutejszych klubów z bandą ponad dwumetrowców, a tym bardziej jeszcze jej nieznanym. Wiedziała doskonale, że tam będzie także ten bufon, który dzisiejszego wieczoru zniszczył cały jej świat. Gdyby tylko cholera wiedział ile Magdalena musiała sobie odmawiać by po długich latach podstawówki i połowy gimnazjum wreszcie zakupić profesjonalny sprzęt, na którego karcie chciała zapisywać zdjęcie z najważniejszych momentów jej życia. Na szczęście płytka z fotografiami nie ucierpiała, gorzej jednak było z lustrzanką. Z subtelnym uśmiechem na ustach przeglądała zawartość karty pamięci, wsłuchując się także w słowa kuzyna. Zirytowana już nie jednokrotnie próbowała go zbyć złym samopoczuciem, ale on wciąż nie odpuszczał. W końcu dla spokoju uległa mu i zgodziła się niechętnie towarzyszyć Włodarczykowi dzisiejszej nocy. Natychmiast w jej myślach pojawiło się złowrogie spojrzenie bruneta, na co młoda pani fotograf znacząco się skrzywiła, by po chwili wygonić obraz jego twarzy ze swojej głowy. Westchnęła głośno, otwierając walizkę i przyglądając się jej zawartości. Na szczęście na wszelki wypadek zabrała ze sobą dwie sukienki. Odetchnęła z ulgą, wyjmując z bagażu kreację na dzisiejszy wieczór i zatrzasnęła za sobą drzwi łazienki. Zrzuciła z siebie zbędne odzienie i zagłębiła się we wnętrze kabiny prysznicowej. Strumień ciepłej wody przyjemnie ogrzewał jej ciało, powodując że wszystkie jej mięśnie powoli się rozluźniały. Przymknęła powieki i rozkoszowała się tą chwilą, delikatnie wmasowując w swoją skórę żel pod prysznic. Chwilę później owinięta w hotelowy ręcznik stała przed lustrem, doprowadzając swoje włosy do jak najlepszego stanu. Wskoczyła w przygotowaną wcześniej sukienkę i uśmiechnęła się pod nosem, okręcając się wokół własnej osi. Czarna mini sięgająca jej do połowy ud doskonale podkreślała jej smukłe cięcie w tali oraz uwydatniało kobiece atuty, jakie ona zdecydowanie posiadała. Podkreśliła jeszcze swoje rzęsy czarnym tuszem, po czym opuściła łazienkę. Po drodze zgarnęła jeszcze kopertówkę w odcieniu sukienki i narzuciła na siebie kurtkę, zamykając za sobą drzwi pokoju.
***
Z subtelnym uśmiechem na ustach przemierzała wnętrze klubu "Miami", próbując nie zgubić z zasięgu swojego wzroku wysokiej sylwetki przyjmującego. Skoro już została tutaj przywieziona postanowiła żyć chwilą i naprawdę świetnie się bawić. Już teraz miała ochotę dołączyć do zebranych tutaj ludzi doskonale bawiących się na parkiecie, ale oczywiście jej genialny kuzyn miał zupełnie inne plany. W końcu po przedzieraniu się przez spory tłum imprezowiczów dotarli do baru, gdzie zgromadzeni siedzieli gracze bełchatowskiego zespołu. Wojtek przywitał się z kolegami szerokim uśmiechem, a Magdalena stała tuż obok bruneta, czując na sobie ciekawskie i zdziwione spojrzenia siatkarzy. Odwróciła wzrok w stronę szalejących w tańcu par, starając się lekceważyć wlepione w nią kilkadziesiąt par oczów. Brązowooki objął ją ramieniem i z tym swoim czarującym uśmiechem przedstawił siatkarzom. Dziewczyna powoli odwróciła głowę ponownie w stronę zawodników i posłała siatkarzom nieśmiały uśmiech. Zagarnęła niedbale opadający na jej twarz kosmyk włosów, chowając go za ucho i speszona spuściła głowę. Usłyszała cichy chichot przy swoim narządzie słuchowym należący do Włodiego, co nieco ją zirytowało. To nie była dla niej komfortowa sytuacja. Miała przed sobą czternastu mierzących średnio dwa metry mężczyzn, których kochała od dzieciństwa, w tym także swojego życiowego idola. Jej przemyślenia przerwała wyciągnięta w jej stronę rękę jednego ze Skrzatów. Niepewnie uniosła głowę i ujrzała przed sobą uśmiechnięta twarz kapitana zespołu. Uścisnęła jego smukłą dłoń i uśmiechnęła się promiennie, spoglądając w roześmiane oczy Wlazłego :
-Miło mi cię Mariuszu poznać.
-Mi ciebie również.-odwzajemnił gest.-Przepraszam za Facundo. On taki na co dzień nie jest. Nie wiem co w niego wstąpiło, ale na pewno nie miał ku tobie złych zamiarów.-pochylił się nad Włodarczyk i wyszeptał jej do ucha, by Argentyńczyk czasami ich nie usłyszał.
-Ty Mario?! Co się z kuzynką Wojtka na randki umawiasz?! Wszystko powiem Pauli!-tuż obok atakującego i brunetki pojawił się Kłos.-Witam panią. Jestem...
-Nie musisz się przestawiać. Znam was wszystkich od najmłodszych lat.-przerwała środkowemu, posyłając siatkarzom ciepły uśmiech.-Naprawdę jesteście niesamowitą drużyną, którą pokochała od pierwszego meczu. Jest mi niezmiernie miło was wszystkich poznać osobiście.
-Dziękujemy więc za wiernego kibica i zapraszamy do zabawy w naszym gronie.-odezwał się Mariusz.-Karol uspokój się! Ja tylko zdradziłem Magdzie pewien sekret.-puścił oczko w kierunku dziewczyny.
Nim zauważyła a jej tyłek spoczywał na wysokim krześle umieszczonym przy blacie baru, a ona ze śmiechem popijała ciecz z kolorowej szklanki, przyglądając się roześmiana dwójce środkowych. Kłos jak zawsze nie umiał usiedzieć choć przez minutę cicho, a Andrzej mu w tym wtórował. Kiedy opróżniła naczynie z alkoholowego napoju zeskoczyła z krzesła i zostawiła swoich towarzyszów samych, ruszając tanecznym krokiem w stronę parkietu. Kołysała kusząco biodrami, przywołując na swoją osobę pewne spojrzenie ciemnych tęczówek. Całkowicie poddała się chwili i z przymkniętymi powiekami poruszała się do wydobywających się z klubowych głośników rytmom. Na jej ustach na stałe zagościł delikatny uśmiech, a gdy przed jej drobnym ciałem pojawiła się sylwetka Mariusza powiększył się on znacznie. Kiwnięciem głowy zgodziła się na taniec z kapitanem Skry i chwilę później niczym szalona wirowała na parkiecie z najlepszym zawodnikiem minionych Mistrzostw Świata. Ze śmiechem podziękowała Wlazłemu za wariację na parkiecie i spragniona ruszyła w kierunku baru. Po drugim już jej drinku ponownie powróciła do tańczenia, ale tym razem świetnie bawiła się z Kłosem. Kilka minut później poddała się prośbie Andrzeja, który nie najlepiej sprawował się w tańcu, ale za to nie raz wywołał u niej głośny śmiech. Doskonale bawiła się w towarzystwie tych przerośniętych gości i nie miała ani na chwilę zamiaru schodzić z parkietu, a nawet jej do tego nie dopuszczano. Kolejny taniec zaliczyła z posiadającym obłędne oczy Winiarskim, który rewelacyjnie radził sobie z obrotami czy innymi trikami.
-Nie sądziłam, że kiedykolwiek zatańczę ze swoim idolem.-przerwała panującą pomiędzy nimi ciszę.
-Wiesz życie potrafi być zaskakujące.-puścił jej oczko Winiarski.-Dziękuję za zaszczyt bycia twoim idolem.-posłał jej przepiękny uśmiech.
Poczuła jak jej nogi robią się niczym z waty. Michał chyba to zauważył bo zaśmiał się cicho i okręcił brunetkę wokół własnej osi. Magda natomiast posłała mu szeroki uśmiech i rozkoszowała jego genialnymi ruchami. Ten człowiek naprawdę świetnie poruszał się na parkiecie. Przetańczyła z Michałem jeszcze dobre trzy piosenki, by trafić w ramiona bełchatowskiego rozgrywającego. Nicolas ze śmiechem podskakiwał z nią do skocznej piosenki. Nim się obejrzała trwała w ramionach francuskiego przyjmującego, później nadeszła kolej na zastępce Uriarte, następnie rozhulanego Muzaja oraz dwóch libero. No i na deser oczywiście zaliczyła swojego roześmianego i napełnionego procentami kuzyna. W najlepsze śmiała się z chłopakami, wsłuchując się w wymianę zdań pomiędzy Wroną a Kłosem. Ci ludzie byli nie do pobicia. Czuła jak jej brzuch zaraz eksploduje z nadmiaru śmiechu. W końcu jednak przestała chichotać i upiła kolejny łyk alkoholowego trunku, zerkając ukradkiem w stronę zajętego rozmową z Nicolasem Facundo. Odstawiła puste naczynie na stolik i tanecznym krokiem powróciła na parkiet, wywijając ciałem do polskiego hitu disco (klik). Chwilę później dołączyli do niej dwaj środkowi na przemian, obracając ją wokół siebie. Skrzaty ze śmiechem obserwowali ich szaleństwa, by po chwili całą gromadą dołączyć do zabawy.
Nim się zorientowała a mężczyzna odpowiadający za muzykę zmienił rytmy na zdecydowanie wolniejsze. Chciała wrócić do stolika, gdzie Winiarski zabawiał towarzystwo żartami, gdy na jej drodze stanęła wysoka sylwetka. Zadarła głowę i napotkała się na twarz Argentyńczyka, którego zdążyła znienawidzić przez jeden dzień. Wydawało jej się, że jest naprawdę sympatycznym człowiekiem, kiedy śledziła jego zmagania w telewizji. Widocznie było to tylko zmylające. Wzięła głęboki oddech i już miała go wyminąć, kiedy on zagrodził jej po raz kolejny drogę. Obdarzyła go jedynie gromiącym spojrzeniem, ale on nie zareagował. Chwycił jej nadgarstki w swoje dłonie, oplatając je palcami.
-Posłuchaj wiem, że głupio wyszło, ale ja naprawdę nie chciałem tego powiedzieć. Wcale tak o tobie nie myślę. Nie znam cię prawie w cale. Przepraszam.-przerwał panującą pomiędzy nimi ciszę.
-Co boisz się, że ci opinię w telewizji popsuję?-prychnęła. -Mam gdzieś twoje przeprosiny.Siatkówka to twoja pasja i nie potrafisz bez niej żyć, więc wyobraź sobie co ja czuję, gdy moja lustrzanka, na którą oszczędzałam latami leży w pokoju cała roztrzaskana.
-Przestań pleść głupoty. Doskonale cię rozumiem. Odkupie ci sprzęt. O to się nie martw.
-Pieprz się Conte.-rzuciła w jego stronę i wyrwała się.
Przyjmujący jednak nie odpuścił i po raz kolejny zatrzymał jej sylwetkę podążającą w stronę stoliku, który okupywali siatkarze. Magdalena spojrzała na niego pytająco, a on wyciągnął w jej stronę dłoń. Skoro ją przeprosił, to chyba naprawdę żałuje tego co zrobił. Może mu da szanse? Może nie jest takim idiotą, na którego się w jej świadomości wykreował po pierwszym, jakże nieprzyjemnym spotkaniu. W końcu pozwoliła mu zaprowadzić się na parkiet, a on uśmiechnął się cwanie pod nosem. Brunet objął ją w pasie, a ona uwiesiła dłonie na jego szyi, kołysząc się delikatnie w rytm wolnej melodii. Przymknęła powieki i poddała się chwili.
Tymczasem przy stoliku bełchatowskich siatkarzy humor dopisywał wszystkim. Karol ciągle wykłócał się z Andrzejem w jaki sposób kogut zapładnia kurę, a Michał jedynie coś do ich słów dopowiadał. Śmiech tych wielkoludów rozbrzmiewał po wnętrzu lokalu, będąc zagłuszonym jedynie przez wydobywające się z głośników decybele klubowej muzyki. Mariusz w pewnym momencie zauważył, że przy stoliku brakuje argentyńskiego przyjmującego. Odwrócił wzrok w kierunku parkietu i uśmiechnął się pod nosem, kręcąc z niedowierzaniem głową. Jego ciemne tęczówki zatrzymały się na kołyszącej się, wtulonej w siebie parze, w której bez problemu rozpoznał kuzynkę Wojtka oraz Facundo. Jakim to cudem Włodarczyk dopuściła do siebie kolegę Wlazłego? Właśnie nad odpowiedzą na to pytanie zastanawiał się sam kapitan zespołu. W końcu odwrócił głowę i dźgnął lekko w żebra swojego przyjaciela, kiwając głową w stronę parkietu. Winiarski popijający właśnie drinka ze zdziwienia pozwolił cieczy opuścić jego gardło i wylądować jej na swoich dżinsach, plamiąc je znacznie. Siatkarze parsknęli głośnym śmiechem, przyglądając się z niedowierzaniem Michałowi. Mariusz niemalże zginał się ze śmiechu, obserwując jak Winiar w pośpiechu wyciera swoje mokre spodnie, klnąc siarczyście pod nosem.
-Jakim cudem ona nie strąciła mu tego łba siekierą? -zaśmiał się wesoło Karol.
-Wiesz, ja mam ochotę z chęcią zrobić to tobie.-wyszczerzył się Wrona.
-Odezwała się kura zapłodniona przez koguta.-rzucił Kłos.
-Odezwał się wiatropylny!-Andrzej podkreślił ostatnie słowo.
-No przepraszam bardzo, ale byłem wtedy pijany no!
-To nie usprawiedliwia twojej głupoty.
Kolejna fala śmiechu rozniosła się po wnętrzu lokalu.
Tymczasem Magdalena wciąż trwała w tańcu z argentyńskim przyjmującym. Zdążyła chyba już nawet ochłonąć po wczorajszym zdarzeniu i pozwoliła mu na kolejny taniec. Tym razem obracał ją zwinnie wokół własnej osi, uśmiechając się delikatnie w jej kierunku. W pewnym momencie poczuła jak wodził palcem po jej odkrytym udzie, kierując się ku górze. Włodarczyk poczuła przemierzający jej plecy dreszczyk i zagryzając dolną wargę uniosła wzrok na twarz siatkarza. Musiał przyznać, że w takim wydaniu prezentowała się naprawdę seksownie. W końcu nie wytrzymał i poddał się jej urokowi, układając swoje usta na jej kuszących cholernie wargach. Musnął je subtelnie, by po chwili zachłannie wpić się w jej wargi i poczuć smak jej ust. Czuła jak jej kolana robią się niczym z waty. Gdyby nie obejmującą ją ręka Argentyńczyka za pewne straciła by czucie i upadła na parkiet. Przymknęła powieki i poddała się chwili, rozkoszując się jego aksamitnymi wargami miażdżącymi jej usta. Jego język pieścił jej podniebienie, a ona wydała z siebie cichy jęk. Kto by pomyślał, że będzie wymieniać płyny ustrojowe ze znienawidzonym od wczoraj bufonem? Ale w końcu ją przeprosił. Poczuła, że zaczyna brakować jej tchu i oderwała się od przyjmującego. Jeden jego dotyk wystarczył by wywołać u niej niesamowite pożądanie. Spuściła wzrok i doskonale wiedziała, że jej twarz przyozdabiają teraz rumieńce o odcieniu buraka. Boże! Włodarczyk! Jaka ty jesteś głupia! Dała mu się pocałować po zwykłym muśnięciu jego palcem jej uda. Chciała się zostawić go samego, kiedy Facundo pochylił się nad nią, a ona znowu poczuła ten znajomy dreszczyk, gdy jego ciepły oddech muskał skórę jej szyi.
-Wiem, że tego chcesz.-wyszeptał cholernie pociągającym głosem do jej ucha.
Miał rację. Nawet nie zauważyła, kiedy jego dłoń znalazła się na jej pośladku, ściskając go lekko. Jęknęła cicho, przytykając ręką swoje usta, aby brunet tego nie usłyszał. Do jego ucha jednak doskonale dotarł ten dźwięk, co sprawiło, że jego ciemne tęczówki zabłysły w niebezpieczny sposób. Miał na nią cholerną ochotę tu i teraz. Nim się zorientowała, a chwycił jej doń i pociągnął ją w kierunku wyjścia. Chwilę później oboje siedzieli w taksówce, pogrążeni w całkowitej ciszy. Facundo wodził dłonią po udzie dziewczyny, uśmiechając się cwanie, a ona odwróciła wzrok w stronę okna, by ukryć przed nim jak bardzo to na nią działa. Gdy tylko przekroczyli próg jego mieszkania rzucił się na nią, przygniatając jej drobne ciało do ściany. Łapczywie wpił się w jej wargi, czerpiąc z nich ile tylko mógł. Jego dłonie zaczęły wędrować po plecach dziewczyny, powodując jej ciche pomruki. Magda wplotła palce w jego ciemne włosy i przyciągnęła go jeszcze bliżej, przegryzając delikatnie jego dolną wargę. Siatkarz jęknął przeciągle, chwytając jej pośladki w swoje dłonie i ściskając je mocno. Włodarczyk poczuła jeszcze większe pożądanie niż dotychczas i oplotła jego pas swoimi nogami. Conte doskonale wiedział gdzie ma się teraz udać i już po chwili otwierał drzwi sypialni łokciem, by zamknąć je solidnym kopniakiem. Rzucił drobne ciało dziewczyny na materac jego posłania i chwilę później zawisł nad nią, muskając jej nos swoim oddechem. Poczuła jak jej serce przyśpiesza znacznie swoją pracę oraz trudności w złapaniu powietrza. Uniosła nieco wyżej głowę i spojrzała głęboko w jego oczy. Jego czekoladowe tęczówki zabłysły w niesamowity sposób, sprawiając że dziewczyna w nich zatonęła na dobre kilak minut. W końcu z letargu wybudziły ją dłonie przyjmującego sięgające zamka jej sukienki. Miała pojęcia jakim cudem pozwalała mu na tak wiele już na drugim spotkaniu, ale teraz ją to nie interesowało. Liczył się tylko on i jego palący jej ciało dotyk oraz jego aksamitne wargi, wpijające się w jej nabrzmiałe usta. Być może była to sprawa sporej ilości procentów zawartych w jej żyłach, ale nie miała teraz ochoty o tym myśleć. A Facundo doskonale jej w tym pomagał, zrzucając materiał kreacji na podłogę. Przez chwilę wpatrywał się w jej kuszące ciało, aż w końcu przyssał się do zagłębienia jej szyi, powodując wydobywające się z jej gardła jęki. Zniecierpliwiona ułożyła dłonie na jego koszuli, czując pod nimi jego napięte mięśnie. Powoli rozpięła pierwszy guzik, później kolejny, aż w końcu zdarła z jego odzienie i mogła podziwiać jego umięśniony tors. On tymczasem zjeżdżał coraz niżej, naznaczając swoimi ustami drogę na jej ciele rozpoczynając od szyi. Teraz pieścił swoim językiem jej ponętny biust, który po pozbyciu się stanika podział w całej okazałości. Chwilę później przeniósł się na brzuch, a kiedy poczuła jego język na pępku jęknęła cicho. Cholera! Co on z nią robił?! Muskała delikatnie każdy milimetr jego torsu, czując że jej towarzysz uśmiecha się pod nosem. W końcu zniecierpliwiona chwyciła za pasek jego dżinsów i odpięła go, pozwalając siatkarzowi zsunąć spodnie. Chwilę później po jego sypialni słychać było jedynie jej stłumione przez pocałunki jęki oraz ich przyśpieszone oddechy. Każdy jego ruch sprawiał, że wiła się pod nim niczym wąż, czując rozchodzący się po jej ciele dreszcz podniecenia. Jeszcze żaden facet nie doprowadził jej do takiego stanu. Nie mogła złapać oddechu, ani uspokoić kołaczącego w jej piersi serca. A jego przeszywający wzrok wcale w tym jej nie pomagał.
~*~
No to mamy już dwójeczkę! ^^ Magda dość szybko zapomniała o incydencie z poprzedniego wieczora i nieźle się zabawiła kolejnej nocy :D Szczęściara poznała Skrzatów, w tym swojego idola osobiście ;3 Jak ja jej zazdroszczę! :P Karolek i Andrzejek jak zawsze zabawiają towarzystwo a i Winiar nieco je rozbawił swoją niezdarnością ^^ Co tu dużo mówić. Wiem, że pewnie macie mnie teraz za idiotkę, że Włodarczyk tak szybko chyba wybaczyła Conte, ale nie chce marnować czasu i rozwijać akcję od samego początku ;) Po za tym to opowiadanie chyba nie będzie wybitnie długie :P Dziękuję z całego serduszka za komentarze pod jedynką ;* Komentujecie, komentuje, bo to daje powera ;3 Całuję i do następnego ( nie mam pojęcia kiedy) :*
PS: Wiem, że tutaj się rozpisałam, ale postaram się by wszystkie rozdziały były w miarę krótkie i treściwe ;)
Z subtelnym uśmiechem na ustach przemierzała wnętrze klubu "Miami", próbując nie zgubić z zasięgu swojego wzroku wysokiej sylwetki przyjmującego. Skoro już została tutaj przywieziona postanowiła żyć chwilą i naprawdę świetnie się bawić. Już teraz miała ochotę dołączyć do zebranych tutaj ludzi doskonale bawiących się na parkiecie, ale oczywiście jej genialny kuzyn miał zupełnie inne plany. W końcu po przedzieraniu się przez spory tłum imprezowiczów dotarli do baru, gdzie zgromadzeni siedzieli gracze bełchatowskiego zespołu. Wojtek przywitał się z kolegami szerokim uśmiechem, a Magdalena stała tuż obok bruneta, czując na sobie ciekawskie i zdziwione spojrzenia siatkarzy. Odwróciła wzrok w stronę szalejących w tańcu par, starając się lekceważyć wlepione w nią kilkadziesiąt par oczów. Brązowooki objął ją ramieniem i z tym swoim czarującym uśmiechem przedstawił siatkarzom. Dziewczyna powoli odwróciła głowę ponownie w stronę zawodników i posłała siatkarzom nieśmiały uśmiech. Zagarnęła niedbale opadający na jej twarz kosmyk włosów, chowając go za ucho i speszona spuściła głowę. Usłyszała cichy chichot przy swoim narządzie słuchowym należący do Włodiego, co nieco ją zirytowało. To nie była dla niej komfortowa sytuacja. Miała przed sobą czternastu mierzących średnio dwa metry mężczyzn, których kochała od dzieciństwa, w tym także swojego życiowego idola. Jej przemyślenia przerwała wyciągnięta w jej stronę rękę jednego ze Skrzatów. Niepewnie uniosła głowę i ujrzała przed sobą uśmiechnięta twarz kapitana zespołu. Uścisnęła jego smukłą dłoń i uśmiechnęła się promiennie, spoglądając w roześmiane oczy Wlazłego :
-Miło mi cię Mariuszu poznać.
-Mi ciebie również.-odwzajemnił gest.-Przepraszam za Facundo. On taki na co dzień nie jest. Nie wiem co w niego wstąpiło, ale na pewno nie miał ku tobie złych zamiarów.-pochylił się nad Włodarczyk i wyszeptał jej do ucha, by Argentyńczyk czasami ich nie usłyszał.
-Ty Mario?! Co się z kuzynką Wojtka na randki umawiasz?! Wszystko powiem Pauli!-tuż obok atakującego i brunetki pojawił się Kłos.-Witam panią. Jestem...
-Nie musisz się przestawiać. Znam was wszystkich od najmłodszych lat.-przerwała środkowemu, posyłając siatkarzom ciepły uśmiech.-Naprawdę jesteście niesamowitą drużyną, którą pokochała od pierwszego meczu. Jest mi niezmiernie miło was wszystkich poznać osobiście.
-Dziękujemy więc za wiernego kibica i zapraszamy do zabawy w naszym gronie.-odezwał się Mariusz.-Karol uspokój się! Ja tylko zdradziłem Magdzie pewien sekret.-puścił oczko w kierunku dziewczyny.
Nim zauważyła a jej tyłek spoczywał na wysokim krześle umieszczonym przy blacie baru, a ona ze śmiechem popijała ciecz z kolorowej szklanki, przyglądając się roześmiana dwójce środkowych. Kłos jak zawsze nie umiał usiedzieć choć przez minutę cicho, a Andrzej mu w tym wtórował. Kiedy opróżniła naczynie z alkoholowego napoju zeskoczyła z krzesła i zostawiła swoich towarzyszów samych, ruszając tanecznym krokiem w stronę parkietu. Kołysała kusząco biodrami, przywołując na swoją osobę pewne spojrzenie ciemnych tęczówek. Całkowicie poddała się chwili i z przymkniętymi powiekami poruszała się do wydobywających się z klubowych głośników rytmom. Na jej ustach na stałe zagościł delikatny uśmiech, a gdy przed jej drobnym ciałem pojawiła się sylwetka Mariusza powiększył się on znacznie. Kiwnięciem głowy zgodziła się na taniec z kapitanem Skry i chwilę później niczym szalona wirowała na parkiecie z najlepszym zawodnikiem minionych Mistrzostw Świata. Ze śmiechem podziękowała Wlazłemu za wariację na parkiecie i spragniona ruszyła w kierunku baru. Po drugim już jej drinku ponownie powróciła do tańczenia, ale tym razem świetnie bawiła się z Kłosem. Kilka minut później poddała się prośbie Andrzeja, który nie najlepiej sprawował się w tańcu, ale za to nie raz wywołał u niej głośny śmiech. Doskonale bawiła się w towarzystwie tych przerośniętych gości i nie miała ani na chwilę zamiaru schodzić z parkietu, a nawet jej do tego nie dopuszczano. Kolejny taniec zaliczyła z posiadającym obłędne oczy Winiarskim, który rewelacyjnie radził sobie z obrotami czy innymi trikami.
-Nie sądziłam, że kiedykolwiek zatańczę ze swoim idolem.-przerwała panującą pomiędzy nimi ciszę.
-Wiesz życie potrafi być zaskakujące.-puścił jej oczko Winiarski.-Dziękuję za zaszczyt bycia twoim idolem.-posłał jej przepiękny uśmiech.
Poczuła jak jej nogi robią się niczym z waty. Michał chyba to zauważył bo zaśmiał się cicho i okręcił brunetkę wokół własnej osi. Magda natomiast posłała mu szeroki uśmiech i rozkoszowała jego genialnymi ruchami. Ten człowiek naprawdę świetnie poruszał się na parkiecie. Przetańczyła z Michałem jeszcze dobre trzy piosenki, by trafić w ramiona bełchatowskiego rozgrywającego. Nicolas ze śmiechem podskakiwał z nią do skocznej piosenki. Nim się obejrzała trwała w ramionach francuskiego przyjmującego, później nadeszła kolej na zastępce Uriarte, następnie rozhulanego Muzaja oraz dwóch libero. No i na deser oczywiście zaliczyła swojego roześmianego i napełnionego procentami kuzyna. W najlepsze śmiała się z chłopakami, wsłuchując się w wymianę zdań pomiędzy Wroną a Kłosem. Ci ludzie byli nie do pobicia. Czuła jak jej brzuch zaraz eksploduje z nadmiaru śmiechu. W końcu jednak przestała chichotać i upiła kolejny łyk alkoholowego trunku, zerkając ukradkiem w stronę zajętego rozmową z Nicolasem Facundo. Odstawiła puste naczynie na stolik i tanecznym krokiem powróciła na parkiet, wywijając ciałem do polskiego hitu disco (klik). Chwilę później dołączyli do niej dwaj środkowi na przemian, obracając ją wokół siebie. Skrzaty ze śmiechem obserwowali ich szaleństwa, by po chwili całą gromadą dołączyć do zabawy.
Nim się zorientowała a mężczyzna odpowiadający za muzykę zmienił rytmy na zdecydowanie wolniejsze. Chciała wrócić do stolika, gdzie Winiarski zabawiał towarzystwo żartami, gdy na jej drodze stanęła wysoka sylwetka. Zadarła głowę i napotkała się na twarz Argentyńczyka, którego zdążyła znienawidzić przez jeden dzień. Wydawało jej się, że jest naprawdę sympatycznym człowiekiem, kiedy śledziła jego zmagania w telewizji. Widocznie było to tylko zmylające. Wzięła głęboki oddech i już miała go wyminąć, kiedy on zagrodził jej po raz kolejny drogę. Obdarzyła go jedynie gromiącym spojrzeniem, ale on nie zareagował. Chwycił jej nadgarstki w swoje dłonie, oplatając je palcami.
-Posłuchaj wiem, że głupio wyszło, ale ja naprawdę nie chciałem tego powiedzieć. Wcale tak o tobie nie myślę. Nie znam cię prawie w cale. Przepraszam.-przerwał panującą pomiędzy nimi ciszę.
-Co boisz się, że ci opinię w telewizji popsuję?-prychnęła. -Mam gdzieś twoje przeprosiny.Siatkówka to twoja pasja i nie potrafisz bez niej żyć, więc wyobraź sobie co ja czuję, gdy moja lustrzanka, na którą oszczędzałam latami leży w pokoju cała roztrzaskana.
-Przestań pleść głupoty. Doskonale cię rozumiem. Odkupie ci sprzęt. O to się nie martw.
-Pieprz się Conte.-rzuciła w jego stronę i wyrwała się.
Przyjmujący jednak nie odpuścił i po raz kolejny zatrzymał jej sylwetkę podążającą w stronę stoliku, który okupywali siatkarze. Magdalena spojrzała na niego pytająco, a on wyciągnął w jej stronę dłoń. Skoro ją przeprosił, to chyba naprawdę żałuje tego co zrobił. Może mu da szanse? Może nie jest takim idiotą, na którego się w jej świadomości wykreował po pierwszym, jakże nieprzyjemnym spotkaniu. W końcu pozwoliła mu zaprowadzić się na parkiet, a on uśmiechnął się cwanie pod nosem. Brunet objął ją w pasie, a ona uwiesiła dłonie na jego szyi, kołysząc się delikatnie w rytm wolnej melodii. Przymknęła powieki i poddała się chwili.
Tymczasem przy stoliku bełchatowskich siatkarzy humor dopisywał wszystkim. Karol ciągle wykłócał się z Andrzejem w jaki sposób kogut zapładnia kurę, a Michał jedynie coś do ich słów dopowiadał. Śmiech tych wielkoludów rozbrzmiewał po wnętrzu lokalu, będąc zagłuszonym jedynie przez wydobywające się z głośników decybele klubowej muzyki. Mariusz w pewnym momencie zauważył, że przy stoliku brakuje argentyńskiego przyjmującego. Odwrócił wzrok w kierunku parkietu i uśmiechnął się pod nosem, kręcąc z niedowierzaniem głową. Jego ciemne tęczówki zatrzymały się na kołyszącej się, wtulonej w siebie parze, w której bez problemu rozpoznał kuzynkę Wojtka oraz Facundo. Jakim to cudem Włodarczyk dopuściła do siebie kolegę Wlazłego? Właśnie nad odpowiedzą na to pytanie zastanawiał się sam kapitan zespołu. W końcu odwrócił głowę i dźgnął lekko w żebra swojego przyjaciela, kiwając głową w stronę parkietu. Winiarski popijający właśnie drinka ze zdziwienia pozwolił cieczy opuścić jego gardło i wylądować jej na swoich dżinsach, plamiąc je znacznie. Siatkarze parsknęli głośnym śmiechem, przyglądając się z niedowierzaniem Michałowi. Mariusz niemalże zginał się ze śmiechu, obserwując jak Winiar w pośpiechu wyciera swoje mokre spodnie, klnąc siarczyście pod nosem.
-Jakim cudem ona nie strąciła mu tego łba siekierą? -zaśmiał się wesoło Karol.
-Wiesz, ja mam ochotę z chęcią zrobić to tobie.-wyszczerzył się Wrona.
-Odezwała się kura zapłodniona przez koguta.-rzucił Kłos.
-Odezwał się wiatropylny!-Andrzej podkreślił ostatnie słowo.
-No przepraszam bardzo, ale byłem wtedy pijany no!
-To nie usprawiedliwia twojej głupoty.
Kolejna fala śmiechu rozniosła się po wnętrzu lokalu.
Tymczasem Magdalena wciąż trwała w tańcu z argentyńskim przyjmującym. Zdążyła chyba już nawet ochłonąć po wczorajszym zdarzeniu i pozwoliła mu na kolejny taniec. Tym razem obracał ją zwinnie wokół własnej osi, uśmiechając się delikatnie w jej kierunku. W pewnym momencie poczuła jak wodził palcem po jej odkrytym udzie, kierując się ku górze. Włodarczyk poczuła przemierzający jej plecy dreszczyk i zagryzając dolną wargę uniosła wzrok na twarz siatkarza. Musiał przyznać, że w takim wydaniu prezentowała się naprawdę seksownie. W końcu nie wytrzymał i poddał się jej urokowi, układając swoje usta na jej kuszących cholernie wargach. Musnął je subtelnie, by po chwili zachłannie wpić się w jej wargi i poczuć smak jej ust. Czuła jak jej kolana robią się niczym z waty. Gdyby nie obejmującą ją ręka Argentyńczyka za pewne straciła by czucie i upadła na parkiet. Przymknęła powieki i poddała się chwili, rozkoszując się jego aksamitnymi wargami miażdżącymi jej usta. Jego język pieścił jej podniebienie, a ona wydała z siebie cichy jęk. Kto by pomyślał, że będzie wymieniać płyny ustrojowe ze znienawidzonym od wczoraj bufonem? Ale w końcu ją przeprosił. Poczuła, że zaczyna brakować jej tchu i oderwała się od przyjmującego. Jeden jego dotyk wystarczył by wywołać u niej niesamowite pożądanie. Spuściła wzrok i doskonale wiedziała, że jej twarz przyozdabiają teraz rumieńce o odcieniu buraka. Boże! Włodarczyk! Jaka ty jesteś głupia! Dała mu się pocałować po zwykłym muśnięciu jego palcem jej uda. Chciała się zostawić go samego, kiedy Facundo pochylił się nad nią, a ona znowu poczuła ten znajomy dreszczyk, gdy jego ciepły oddech muskał skórę jej szyi.
-Wiem, że tego chcesz.-wyszeptał cholernie pociągającym głosem do jej ucha.
Miał rację. Nawet nie zauważyła, kiedy jego dłoń znalazła się na jej pośladku, ściskając go lekko. Jęknęła cicho, przytykając ręką swoje usta, aby brunet tego nie usłyszał. Do jego ucha jednak doskonale dotarł ten dźwięk, co sprawiło, że jego ciemne tęczówki zabłysły w niebezpieczny sposób. Miał na nią cholerną ochotę tu i teraz. Nim się zorientowała, a chwycił jej doń i pociągnął ją w kierunku wyjścia. Chwilę później oboje siedzieli w taksówce, pogrążeni w całkowitej ciszy. Facundo wodził dłonią po udzie dziewczyny, uśmiechając się cwanie, a ona odwróciła wzrok w stronę okna, by ukryć przed nim jak bardzo to na nią działa. Gdy tylko przekroczyli próg jego mieszkania rzucił się na nią, przygniatając jej drobne ciało do ściany. Łapczywie wpił się w jej wargi, czerpiąc z nich ile tylko mógł. Jego dłonie zaczęły wędrować po plecach dziewczyny, powodując jej ciche pomruki. Magda wplotła palce w jego ciemne włosy i przyciągnęła go jeszcze bliżej, przegryzając delikatnie jego dolną wargę. Siatkarz jęknął przeciągle, chwytając jej pośladki w swoje dłonie i ściskając je mocno. Włodarczyk poczuła jeszcze większe pożądanie niż dotychczas i oplotła jego pas swoimi nogami. Conte doskonale wiedział gdzie ma się teraz udać i już po chwili otwierał drzwi sypialni łokciem, by zamknąć je solidnym kopniakiem. Rzucił drobne ciało dziewczyny na materac jego posłania i chwilę później zawisł nad nią, muskając jej nos swoim oddechem. Poczuła jak jej serce przyśpiesza znacznie swoją pracę oraz trudności w złapaniu powietrza. Uniosła nieco wyżej głowę i spojrzała głęboko w jego oczy. Jego czekoladowe tęczówki zabłysły w niesamowity sposób, sprawiając że dziewczyna w nich zatonęła na dobre kilak minut. W końcu z letargu wybudziły ją dłonie przyjmującego sięgające zamka jej sukienki. Miała pojęcia jakim cudem pozwalała mu na tak wiele już na drugim spotkaniu, ale teraz ją to nie interesowało. Liczył się tylko on i jego palący jej ciało dotyk oraz jego aksamitne wargi, wpijające się w jej nabrzmiałe usta. Być może była to sprawa sporej ilości procentów zawartych w jej żyłach, ale nie miała teraz ochoty o tym myśleć. A Facundo doskonale jej w tym pomagał, zrzucając materiał kreacji na podłogę. Przez chwilę wpatrywał się w jej kuszące ciało, aż w końcu przyssał się do zagłębienia jej szyi, powodując wydobywające się z jej gardła jęki. Zniecierpliwiona ułożyła dłonie na jego koszuli, czując pod nimi jego napięte mięśnie. Powoli rozpięła pierwszy guzik, później kolejny, aż w końcu zdarła z jego odzienie i mogła podziwiać jego umięśniony tors. On tymczasem zjeżdżał coraz niżej, naznaczając swoimi ustami drogę na jej ciele rozpoczynając od szyi. Teraz pieścił swoim językiem jej ponętny biust, który po pozbyciu się stanika podział w całej okazałości. Chwilę później przeniósł się na brzuch, a kiedy poczuła jego język na pępku jęknęła cicho. Cholera! Co on z nią robił?! Muskała delikatnie każdy milimetr jego torsu, czując że jej towarzysz uśmiecha się pod nosem. W końcu zniecierpliwiona chwyciła za pasek jego dżinsów i odpięła go, pozwalając siatkarzowi zsunąć spodnie. Chwilę później po jego sypialni słychać było jedynie jej stłumione przez pocałunki jęki oraz ich przyśpieszone oddechy. Każdy jego ruch sprawiał, że wiła się pod nim niczym wąż, czując rozchodzący się po jej ciele dreszcz podniecenia. Jeszcze żaden facet nie doprowadził jej do takiego stanu. Nie mogła złapać oddechu, ani uspokoić kołaczącego w jej piersi serca. A jego przeszywający wzrok wcale w tym jej nie pomagał.
~*~
No to mamy już dwójeczkę! ^^ Magda dość szybko zapomniała o incydencie z poprzedniego wieczora i nieźle się zabawiła kolejnej nocy :D Szczęściara poznała Skrzatów, w tym swojego idola osobiście ;3 Jak ja jej zazdroszczę! :P Karolek i Andrzejek jak zawsze zabawiają towarzystwo a i Winiar nieco je rozbawił swoją niezdarnością ^^ Co tu dużo mówić. Wiem, że pewnie macie mnie teraz za idiotkę, że Włodarczyk tak szybko chyba wybaczyła Conte, ale nie chce marnować czasu i rozwijać akcję od samego początku ;) Po za tym to opowiadanie chyba nie będzie wybitnie długie :P Dziękuję z całego serduszka za komentarze pod jedynką ;* Komentujecie, komentuje, bo to daje powera ;3 Całuję i do następnego ( nie mam pojęcia kiedy) :*
PS: Wiem, że tutaj się rozpisałam, ale postaram się by wszystkie rozdziały były w miarę krótkie i treściwe ;)
pierwsza
OdpowiedzUsuńDziękuję za dedyk ;*
OdpowiedzUsuńjak to niecierpliwej? ;O po prostu uzależnionej od opowiadania :P
"Skoro już została tutaj przywieziona postanowiła żyć chwilą i naprawdę świetnie się bawić" ~ no i idealne podejście Panno Włodarczyk ^^
Hhahaha Ci to mają tematy na imprezie, nie powiem xD
Winiarski jak zawsze zadziwia swoim ogarem i zręcznością...
aż podziwiam, że On jeszcze żyje po zmaganiach na boisku ;D
No to Magda zaszalała... nie sądziłam, że tak szybko wybaczy Argentyńczykowi, ale właśnie widać, że na boisku to oddaje się cały i ma gdzieś całe otoczenie tylko zostaje piłka, drużyna, siatka i przeciwnik ;) choć jak widać nie zawsze takie nastawienie popłaca xD czyli serce ma, bo wyrzuty sumienia Go zżerały ;P
Jak to Andrzej nie radzi sobie w tańcu...zdziwko O.o
To poszalała ze Skrzatami ;)
Sama nie wiem co On z Nią zrobił...jak na Nią działa, ale nie dziwię się dziewczynie ^^
Pozdrawiam ;**
Nie ma za co ;* Zasłużyłaś za to mordowanie ^^
UsuńSzybko się uzależniasz :D
Bo jak się ma takie towarzystwo to tylko się bawić na całego i nic więcej ;3 Kłos i Wrona tacy już są, że głupota napada ich w najlepszych miejscach :D Haha xD Kocham Michała takiego nieogarniętego i żartownisia <3 Wybaczyła, ale czy nie pożałuje tej decyzji? Hmm... Kto wie!? A ja wiem! ;3 No właśnie, nie zawsze :D Conte na pewno jakieś serce ma, ale czy dobre? Tego jeszcze nie wie nikt, może po za Kaśkąblogerą :D
U mnie nie razi xD
No nie powiem przystojny jest ;3 ^^
Pozdrawiam ;*
Wow.. To dziewczyna zabalowala, nie ma co ^^ ciekawe czy bedzie zadowolona po wytrzezwieniu :D takiego rozwoju wydarzen sie nie spodziewalam. ^^ czekam na nn, buziaki :*
OdpowiedzUsuńCzy mówiłam już, że kocham Was zaskakiwać?! Nie!?o.O To to teraz mówię <3
UsuńCiekawe co będzie po przebudzeniu i jak zachowa się wobec niej Conte :D
Pozdrawiam ;*
Jak widać siatkarze świetnie bawią się w swoim towarzystwie. Michał z tego zdziwienia poplamił sobie spodnie. Magda szybko zapomniała o tym incydencie :)
OdpowiedzUsuńUrodzeni imprezowicze ^^
UsuńDała mu drugą szansę, ale czy on ją odpowiednio wykorzysta to się okaże :)
Pozdrawiam ;*
Oooooo gorący rozdział :D I like it :D
OdpowiedzUsuńHahaha
Czekam na kolejny :)
Haha :D
UsuńPozdrawiam ;*
W jaki sposób kogut zapładnia kurę???!!! WTF Skąd Ci się to wzięło??? xD
OdpowiedzUsuńRozdział suuper *.* ale Magda wydała mi się trochę... łatwa? Tak szybko zapomniała o jego chamstwie... no ale cóż, to tylko moje zdanie ;)
Czekam na kolejny <3
Pozdrawiam i weny :*
A kiedyś zastanawiałam się nad tym z koleżankami xD
UsuńWiesz postanowiła mu dać drugą szansę ;)
Pozdrawiam;*
No nieźle, spodziewałam się, że w końcu do tego dojdzie, ale nie przypuszczałam, że AŻ TAK szybko :D
OdpowiedzUsuńCóż, bardzo jestem ciekawa co takiego powie na to wszystko Wojtuś :)
Buziaki :*
No widzisz :D Ja to nieprzewidywalna jestem ^^
UsuńHehe :D
Pozdrawiam ;*