Posty pojawiać się będą w poniedziałki i czwartki :)
Do zobaczenia :*

niedziela, 4 października 2015

Przybywam!

Tadam! Oto przybywam z nową historią! :) 
Tym razem będziemy towarzyszyć losom przesympatycznemu blondynowi, Arturowi Szalpkowi oraz nieco skrytej, ale szalonej w głębi duszy rudowłosej Kaśce Wiktorowicz :D Jak połączy ich drogi los? ^^ 
Zapraszam :3
 Jakim uczuciem jest lecieć jak ptak gdy nie widzi się obłoków chmur? Jakim uczuciem jest wzbijac się w powietrze jak nie czuje się wiatru? 

sobota, 3 października 2015

EPILOG: Nie mogę uwierzyć jak mogłam się zakochać w takim skurwysynie jak ty!

Brunetka o dziwo wypoczęta pozwala się unieść swoim powiekom, by po chwili przysłonić je dłońmi przed wdzierającymi się przez niedosuniętą roletę promykami słońca. Kilka sekund później jej oczy przyzwyczajają się już do panującego w pomieszczeniu świata, z czego ona korzysta i podchodzi do drzwi balkonowych, chwytając za klamkę i pociągając ją zamaszystym ruchem. Do jej lokum wpada orzeźwiające, letnie powietrze, które muska końcówki jej ciemnych włosów, rozwiewając je w różne strony. Dziewczyna przekracza próg balkonu i opiera się o jego barierkę, podziwiając z subtelnym uśmiechem krajobraz budzącego się do życia Bełchatowa. Miasto powoli zaczyna wypełniać się ludźmi o czym świadczą coraz większe ilości mknących po ulicy samochodów czy spore grupki przechodniów, którzy poddają się w wir codzienności, starając się dotrzeć punktualnie do siedziby swojej pracy. Tym razem nie dotyczy to Magdy. Po chwili beztroski do jej głowy powracają wspomnienia wczorajszego wieczoru. Jej ciało opanowuje dreszcz, a w kącikach oczu zaczyna gromadzić się słona ciecz. Brunetka zaciska wargi do granic możliwości, aby powstrzymać się przed zbliżającym się nie ubłagalnie napadem płaczu. Chwilę później podparta o ścianę spoczywa na posadzce balkonu, łkając cicho. W końcu zbiera w sobie siły i podnosi się, po czym opuszcza balkon i pojawia się ponownie w środku. Uśmiecha się nikle na widok karteczki spoczywającej na jej nocnej szafce i podąża w stronę kuchni. Tam według wskazówek kuzyna zagląda do lodówki, gdzie znajduje obiecaną porcję naleśników. Monotonnie przygotowuje sobie także kawę i zasiada przy kuchennym stole w ciszy i smutku, pochłaniając śniadanie. Po posiłku bierze zimny, orzeźwiający i pobudzający prysznic po czym zasiada z albumem na kolanach w wygodnej sofie z kubkiem zimnej coli. Przegląda zainteresowana fotografie, co chwila uśmiechając się pod nosem czy też wykrzywiając usta w grymas bólu. Przejeżdża palcem po jednym ze zdjęć przedstawiających jej matkę z kilkumiesięczna dziewczyną wpatrzoną w jej rodzicielkę. Po jej policzku spływa pojedyncza łza, która plami fotkę. Dziewczyna pośpiesznie ściera ją kciukiem i po czym wsadza zdjęcie za folię, wracając do dalszego podziwiania dziejów rodziny Włodarczyk. 

                                                               ***

-Cholera, Magda! -do salonu wtarga zirytowany Winiarski. 

Brunetka momentalnie odrywa wzrok od odkurzanego właśnie dywanu, wpatrując się z niezrozumieniem w twarz przyjmującego. Michał bez namysłu pozbawia maszynę źródła zasilania, wyciągając wtyczkę z gniazdka. Magda z niezrozumieniem marszczy brwi, obdarzając wzrokiem jego sylwetkę. 

-Kobieto! Zamęczysz się! Ja wiem, że jest ci trudno, ale picowanie mieszkania Wojtka do błysku to już lekka przesada.-stwierdza siatkarz.- W tej chwili odłóż ten oto sprzęt.-wskazuje palcem na odkurzacz.-Siadaj, a ja zaraz coś ugotuję. Włodi wypadł z Kłosem i Wroną na kręgle.-informuje ją przyjaciel. 

Kiwa jedynie głową i posłusznie pozbywa się środków czystości, odkładając je na swoje miejsce. Bez słowa wtula się w ramiona szatyna, który usadowił się na kanapie w celu odpoczęcia po treningu. Michał gładzi dłonią jej plecy, szepcząc jej do ucha uspokajające słowa. Doskonale zdaje sobie sprawę w jakiej jest sytuacji i ma zamiar ją wspierać. Gdy czuje się już ciut lepiej obdarza go całusem w policzek i zrywa się z miejsca, wpadając do kuchni. Z szafki wyjmuje opakowanie makaronu, wymachując nim przed twarzą przyjaciela. Michał ze śmiechem przystaje na jej propozycję dotyczącą Spaghetti i deklaruje się przygotować sos. Trzydzieści minut później w trójkę, gdyż Wojtek powrócił do swojego mieszkania zachwycającą się przygotowanym rewelacyjnie przez dwójkę przyjaciół obiadem. 
Nim zauważa a leży wtulona w bok Argentyńczyka, który mimo jej sprzeciwów w końcu wtargnął do jej czterech ścian. Nie mogła się mu już dłużej sprzeciwiać. Prędzej czy później i tak doszłoby do tego spotkania. Po pamiętnej awanturze Magda traktowała Conte z dystansem. Może po za wczorajszym pocałunkiem, który był impulsem, ulegnięciem jego cholernie seksownemu spojrzeniu. Wpatrywali się w liczy w nic nieznaczący punkt przed sobą, nie próbując nawet przerwać niezręcznej ciszy. W końcu dziewczyna poderwała się delikatnie i zmieniła pozycję na siedzącą, przyciągając pod brodę swoje kolana i obejmując je ramionami. Nim spostrzegła twarz siatkarza zawisła nad jej, a on nieświadomie doprowadzał ją do szału swoim ciepłym oddechem, którym muskał jej twarz. Starała się unikać jego spojrzenia, ale kiedy uniósł delikatnie jej podbródek i wpił się żarłocznie w jej wargi poddała się. Z nie mniejszym zaangażowaniem oddawała pocałunku, pozwalając siatkarzowi gładzić aksamitnym dotykiem jej plecy skryte pod cienkim  materiałem koszulki.  Chwilę później przylegał już doskonale do jej ciała, ciągle drażniąc swoim językiem jej podniebienie. Jego dłonie były wszędzie. Była tak cholernie spragniona jego bliskości, że nawet nie pomyślała jak na ich widok zareaguje jej kuzyn, który przecież w każdej chwili mógł wpaść do jej pokoju, sprawdzając jak się czuję. Jego usta przeniosły się na jej szyję, naznaczając ją mokrymi śladami. Niemal krzyknęła, kiedy Argentyńczyk złapał jej skórę w zęby i pociągnął dość mocno. Nie chciała myśleć o skutkach tej chwili przyjemności. Marzyła jedynie o odcięciu się od problemów towarzyszących jej od wczorajszego wieczoru. Zniecierpliwiony Facundo sięgnął po końcowy materiał ubrania zdobiącego jej tułów, po czym podwinął go do góry, a dziewczyna posłusznie uniosła ręce w tym samym kierunku, ułatwiając pozbycie się okrycia ciała siatkarzowi. Jego usta momentalnie przyssały się do jej płaskiego brzucha, by po chwili obdarzyć gorącymi pocałunkami jej wystające z stanika ponętne piersi. Chwilę później w pełni delektował się jej kobiecością, zachwycając się jej jękami rozkoszy. W końcu pozbył się jej spodenek, przejeżdżając palcem po części ciała skrywanej pod koronkowym materiałem bielizny. Magda ze świstem wypuściła z płuc powietrze, unosząc delikatnie głowę, aby spojrzeć na przyjmującego. Facu obdarzył ją cwaniackim uśmieszkiem, po czym zagłębił dwa palce pod materiał majtek i zsunął go powoli. Teraz mógł w pełni podziwiać piękną Magdalenę Włodarczyk. Chwilę później złączeni w jedność napawali się swoją bliskością, dając upust zgromadzonym we wnętrzu siebie emocjom. Wojtek zapewne opuścił już swoje mieszkanie, bo słysząc ich krzyki i jęki zachwytu przybiegł by tu niczym rozwścieczony dzik. Conte ciągle obdarowywał nabrzmiałe wargi dziewczyny namiętnymi, pełnymi pożądania pocałunkami, zagłuszając jej stłumione jęki. W końcu spełnieni, zmęczeni, ale zadowoleni zasnęli wtuleni w siebie. 

                                                     ***
Smutna i zapłakana obserwuje jak zakopują trumnę z ciałem rodzicielki. Gdy dają o sobie znać trąbki już całkowicie poddaje się emocjom tkwiącym w niej od początku całej ceremonii. Towarzyszący jej Winiarski bez słowa zamyka ją w swych ramionach, pozwalając jej się wypłakać. Wie, że największego sensu nie ma jej uspokajanie. W końcu jest na pogrzebie własnej matki. Przecież to osoba, z którą każdy z nas ma najwięcej wspomnień, która przygotowuje nas do trudów życia, która troszczy się o nas i stara chronić przed złem tego świata, aby później opuścić go i oddać się w wieczny odpoczynek. Zapłakana opuszcza cmentarz, ciągle tuląc się do przyjmującego i dziękując za składane jej kondolencje. 

-Dziękuję Ci Michał za to, że ze mną tutaj przyjechałeś.-obdarza go nikłym uśmiechem.-Jest mi naprawdę ciężko, a ty cierpliwie mnie wspierasz i nic za to nie wymagasz. Jesteś niesamowitym przyjacielem, wiesz?-spogląda na niego z błyskiem w oczach. 

-Dziękuję za tyle ciepłym słów.-obdarza ją subtelnym uśmiechem.-To co? Może wstąpimy teraz na jakąś kawę? -proponuję szatyn. 

Dziewczyna ochoczo przytakuje głową, po czym zapina pas i umiejscawia swój wzrok w migającym za oknem samochodu krajobrazie. W drodze wykonuje telefon do swojego kuzyna, który obiecuje stawić się w wyznaczonym przez nią miejscu. Chwilę później w towarzystwie przyjmujących pochłania gorący napój, starając się rozluźnić po wydarzeniach ostatnich kilku dni. Najgorsze jednak ma już za sobą. Teraz jedynie pozostaje przewieź do Bełchatowa rzeczy jej ojca, który przyjął propozycję wprowadzenia się do sporego mieszkania Wojtka. Czuje, że powoli wraca do siebie. Michał umila dwójce kuzynostwa towarzystwo kilkoma żartami, które powalają na łopatki dziewczynę jak i siatkarza. Z szerokim uśmiechem na ustach kłaniają się przed Winiarskim, któremu nigdy nie brakuje weny twórczej. W swoim towarzystwie opuszczają lokal po czym postanawiają wyruszyć w drogę powrotną. 

                                                     ***
LISTOPAD 2015

Z uśmiechem opuszcza swój drugi dom, zwany Energią i w podskokach udaje się w stronę najbliższego supermarketu. Wszystko wróciło do normy. Nowy sezon ze sporymi ambicjami w dobre wyniki własnie się rozpoczął, a chłopcy pełni energii wbiegli na parkiety, zwycięsko wychodząc ze spotkania z Effektorem Kielce. Magda była niezwykle dumna z postawy swoich kolegów, a szczególnie Michała, który w meczu zdobył ponad 20 punktów atakiem. Musiała to jakoś uczcić. Skupiona na obmyślaniu przebiegu dzisiejszego wieczoru przekroczyła próg budynku i przemierzała pełne różnorakich produktów regały, wkładając do koszyka tylko te jej potrzebne. Po skończonych zakupach postanowiła się przejść i wysłała Włodarczykowi SMS'a aby się nie martwił. Po blisko godzinie napawania się krajobrazem miasta pogrążonym w polskiej, złotej jesieni dotarła do progu mieszkania kuzyna. Wojtek z uśmiechem przyjął obładowaną po brzegi brunetkę, ochrzaniając ją za dźwiganie takich ciężarów po czym pomógł jej przyrządzić kilka przekąsek na dzisiejsze spotkanie siatkarzy w jego lokum. Punktualnie o 21 zawodnicy PGE Skry Bełchatów zawitali do mieszkania kuzyna dziewczyny. Roześmiana brunetka przywitała każdego z nich całusem w policzek, po czym w ich skromnym towarzystwie zasiadła na kanapie i sięgnęła po jedno z piw wystawionych na stole, stukając puszką o każdą z puszek siatkarzy. Dopiero po tym rytuale upiła spory łyk trunku, a po nim kolejne. Po dość długiej rozmowie dotyczącej ogólnie wspomnień z minionego sezonu polskiej ligi zostało odpalone karaoke. Pewny siebie i nieco upity Janusz jako pierwszy ochotnik stanął na środku salonu i zaczął niemiłosiernie wyć polską wersję kanikuł:

-Był wiosenny,ciepły dzień dyskoteki szał,
 wzrok mój stan oczarowania właśnie miał.
 Twe niebieskie oczy w me zagłębiały się
 ja mówiłem ciągle nie.

Skra wraz Magdą zwijała się ze śmiechu, nagrywając prezentowane przez kolegę umiejętności wokalne. Chwilę później w ślady Marcina poszła wesoła brunetka, która pojawiła się obok rozgrywającego i wraz z nim fałszowała, kołysząc przy tym zgrabnie biodrami: 

-...Zaufaj mi,ja chce spełnić Twoje sny,
 w których co noc dręczę Cię,
 Czy się zgodzą drogi dwie,
 w twej pamięci ciągle trwam 
 teraz szanse Tobie dam,
 bo naprawdę kochasz mnie i ja potrzebuję Cię!

-Janusz już dawno w Bełchatowie nie mieszka! Winiar wypierdolił go na znak, teraz chodzi po rowach! I love you Marcin! Ty masz gałęzie na starcie! Kochasz siatkówkę i umiesz wejść na Gubałówkę!-zawył podpity Mariusz. 

Włodarczyk parsknęła śmiechem wraz z stojącym obok niej Marcinem, klepiąc go ze współczuciem po plecach. Podziękowała za wspólny występ muśnięciem jego policzka, co też także otrzymała od siatkarza i powędrowała na swoje miejsce. Chwilę później została jednak porwana do tańca z Winiarskim, u którego także została ukazana zawartość procentowa. Zwinnie okręcał ją wokół własnej osi, uśmiechając się nieziemsko, aby po chwili zacząć śpiewać wraz z Skalarem :

-...Szibi dibi zabawa trwa a bohaterem jestem ja
 Szibi dibi zabawa trwa tańczysz ty i tańcze ja
 Szibi dibi zabawa trwa aż do białego dnia...


                                               ***
Niewyspana, ale stojąca na nogach udała się na trening ku Energii. Coraz częściej stawiała na długie spacery niż przejażdżki z kuzynem samochodem. Uwielbiała podziwiać piękno pór roku. I tym razem przemierzała z uśmiechem bełchatowski park, wykonując kilka zdjęć. Piętnaście minut później siedziała już na sali, zachwycając się kondycją siatkarzy. Tym razem towarzyszył jej kontuzjowany Kłos, który nieco już ją irytował swoją gadatliwością. W końcu jednak się przymknął i dał jej w spokoju oddać się pracy. Nim zauważyła a trening się zakończył. Stanowczo i z szerokim uśmiechem odmówiła Wojtkowi podwiezienia, ruszając wolnym krokiem w stronę wyjścia z obiektu sportowego. Zmierzając w kierunku chodnika pod budynkiem hali dostrzegła złączoną w pocałunku parę. Na pierwszą chwilę machnęła tylko ręką i ruszyła dalej, ale po chwili zdała sobie sprawę, że tym ponad dwumetrowcem wpychającym język do gardła niskiej blondynki jest Conte. Poczuła dziwne ukłucie w sercu. Dlaczego nie wyjawiła mu prawdy? Dlaczego nie wyznała mu swoich uczuć? Miał pełne praw znaleźć sobie partnerkę, ale wcześniej mógł ją uprzedzić, że kogoś ma. O czym ona w ogóle myślała! Obowiązywał ich układ! Zwykłe zadawanie sobie nawzajem przyjemności! A nie wierność sobie. Przecież nie tworzyli związku. Jednak Argentyńczyk zachował się nie fair w stosunku do Magdy. Wykorzystał ją, a kiedy mu się znudziła zwodził, że nie ma czasu. A tymczasem spędzał go w towarzystwie tej lali. Wściekła zacisnęła dłonie w pięści i pewnym krokiem ruszyła w stronę migdalącej się dwójki. 

-Jesteś zwykłym dupkiem! Wiedziałam, że ta sytuacja z początku roku to nie przypadek! Wykorzystywałeś mnie a później, gdy ci się  znudziłam pognałeś do innej! Boże! Jaka ja byłam głupia! Nienawidzę cię Conte! Od dzisiaj dla mnie nie istniejesz! -wykrzykiwała w jego stronę.

Odwróciła się na pięcie i już miała uciec, gdy jego dłoń powędrowała na jej ramie. Siatkarz odwrócił ją z całej siły ku sobie i spojrzał głęboko w niej oczy, mówiąc :

-To nie tak! Magda jesteś dla mnie kimś bardzo ważnym, ale...

-Ale co?! Znalazłeś sobie dziunie, podnieciła cię i chciałeś ją wypróbować w łóżku?! Nie mogę uwierzyć jak mogłam się zakochać w takim skurwysynie jak ty! -wymierzyła mu siarczysty policzek i uciekła. 

Zdezorientowany i zaskoczony Conte stał na środku parkingu, wpatrując się wciąż w oddalającą się sylwetkę dziewczyny. Nie mógł uwierzyć w słowa jakie padły z jej ust. Ona go kochała! Kochała cwaniaczka jakim był Facudno Conte! Nie zależało jej na pieprzeniu, ona się z nim kochała! Oddawała całą siebie podczas każdej spędzonej wspólnie nocy. Jak mógł spierdolić coś takiego?! Skrzywdził kuzynkę swojego kolegi. Zranił ją. Ale skąd mógł wiedzieć, że Magda go kocha? Przecież doskonale się z tym ukrywała. Z letargu wyrwał go mocny cios niejakiej Sandry. Złapał się za policzek i spojrzał na nią obojętnie. Wszystko przestało mieć sens. Chyba własnie odkrył, że Magdalena Włodarczyk nie była mu obojętna. On... Nie mógł się do tego przyznać, ale on się zakochał. 

Zirytowana zatrzasnęła za sobą drzwi z głośnym hukiem. Miała szczęście, że w domu nieobecny był Wojtek. Zniknęła za drzwiami łazienki i zrzuciła z siebie zbędne ubrania, po czym wypełniła wannę ciepłą wodą, dodała do niej konwaliowy płyn do kąpieli i z paczką żyletek zagłębiła się we wnętrzu wanny. Wyciągnęła jedno ostrze, obracając je w dłoni po czym przejechała po nadgarstku. Poczuła silny ból fizyczny, ale ukojenie psychiczne. Po jej policzku spłynęło kilka łez. Miała dość oglądania twarzy przyjmującego. Zadała kolejny cios, potem kolejny, kolejny... Z każdym przejechaniem po nadgarstku czuła niewyobrażalną ulgę. Aż w końcu ogarnęła ją ciemność, a jej drobne ciało bezwładnie spoczywało w wannie, okrążone ciemną, lepką cieczą roznoszącą się po wodzie. 

                                                  ***
Zaniepokojony Wojtek po raz kolejny nacisnął zieloną słuchawkę ,próbując skontaktować się ze swoją kuzynką. Nadal odpowiadała mu jedynie poczta głosowa. W końcu postanowił zapakować się w samochód i wrócić do mieszkania. Chwilę później pozbywał się butów, a następnie zagłębił we wnętrzu salonu i rozglądał wokół, nawołując Magdę. Miał złe przeczucia. Odpowiadała mu tylko głucha cisza. W końcu zauważył palące się w łazience światło. Zapukał cicho, ale nie otrzymał odpowiedzi. 

-Meg, jesteś tam?-zapytał spokojnie. 

Do jego uszu nie dotarł melodyjny i ciepły głos brunetki, dlatego też wziął rozbieg i wyważył drzwi. To co ujrzał przeszło jego najmniejsze oczekiwania. We wannie leżało bezwładne ciało dziewczyny pogrążone we krwi. Włodarczyk opadł na kolana i wybuchł głośnym płaczem. Boże! Nigdy w życiu nie wiedział czegoś okropniejszego! Dlaczego ona to zrobiła?! Przecież wszystko układało się doskonale. Przyzwyczaiła się do nieobecności matki, miała świetne kontakty z ojcem i Wojtkiem oraz wydawała się spełniona w pracy. Jaki miała ku temu powód? W tym momencie pomyślał o Conte. Momentalnie wyjął z kieszeni telefon i wybrał numer kolegi. 

-Facundo! Przyjeżdżaj tu natychmiast!-wydarł się do słuchawki i nie czekając na odpowiedź zakończył połączenie. 

Poderwał się z posadzki i podszedł do pogrążonej we śnie, już wiecznym brunetki. Pogłaskał ją po włosach, składając na jej czole subtelny pocałunek. Kochał ją jak własną siostrę. Jego ciało zaatakowało drżenie. Jego wargi chciały coś powiedzieć, ale po chwili się zamykały. Do mieszkania Wojtka wpadł Argentyńczyk. Włodarczyk zawołał go do siebie, a ten bez pukania wpadł do pomieszczenia. Na widok stanu Magdy zemdlał. Włodi starał się go jakoś ocucić, ale nie pozostawało nic jak wezwanie pogotowia. W końcu musiał to zrobić. Starszy przyjmujący po dłuższym czasie odzyskał przytomność. 

-Co ty jej zrobiłeś?! Co się pomiędzy wami wydarzyło!? Kurwa! Facundo! Ona nie żyje! Już nigdy więcej nie będzie nam dane z nią porozmawiać, przytulić się! Rozumiesz?! -wydzierał się Włodarczyk. 

-Pokłóciliśmy się. Magda widziała jak całuje się z Sandrą. Chciałem jej to wytłumaczyć, ale nie dała mi dojść do słowa. Nie sądziłem, że może zrobić coś tak strasznego. Wojtek dopiero teraz zdałem sobie sprawę z tego, że ją kochałem.-mówił załamany Facundo. 

Ich rozmowę przerwało dotarcie karetki. Jakimś cudem w mieszkaniu pojawił się także Winiarski. On także nie był zachwycony wydarzeniem, które miało miejsce kilka godzin temu. Magda nie żyła właśnie od kilku godzin. Conte tuż przed zabraniem pani fotograf ucałował ją po raz ostatni w usta i pożegnał się z nią. Smutni siatkarze zasiedli na kanapie i zaczęli płakać. To było przerażające! Dramat jaki się tutaj rozegrał był niemożliwy! Przecież ta dziewczyna nie zasługiwała na taką śmierć! 

Facundo krążył po mieszkaniu, nie mogąc sobie znaleźć miejsca. Zaniepokojony Uriarte spojrzał na niego z uniesionymi brwiami, a z ust przyjmującego wypłynął potok słów. Rozgrywający otworzył ze zdziwienia usta, by po chwili uronić także kilka łez. Ich płacz przerwał dzwonek do drzwi. Nicolas odebrał od stojącego w progu Wojtka list i poddał go przyjacielowi. Zaciekawiony Argentyńczyk rozerwał kopertę i z kartką papieru ozdobionego łzami dziewczyny zasiadł na materacu łóżka, pogrążając się w czytaniu. 

                                                     Drogi Facundo! 

  Za pewne czytasz to po mojej śmierci. Chciałam Ci przekazać w tym liście wszystko to czego nie miałam odwagi powiedzieć Ci w żywe oczy. Jak już wiesz kocham Cię i to się nigdy nie zmieni. Dlatego też nie ma mnie już na tym świecie. Nie mogłam przeboleć, że dla Ciebie to co było między nami to tylko zwykły układ. Dla mnie to nie był zwykły seks. Ja się z Tobą kochałam. Zawsze oddawałam Ci całą siebie. Chciałam abyś był zadowolony, szczęśliwy. Nie mogłam patrzeć jak uwodzisz inne kobiety, gdy ja byłam obok gotowa oddać ci wszystko, abyś tylko zamykał mnie codziennie w swoich ramionach, całkował na dzień dobry i dobranoc, robił śniadania, obdarzał tym niesamowitym uśmiechem, całował z pasją i namiętnością... Kocham Cię! Szkoda tylko, że już nigdy nie będzie nam dane być razem. Bądź szczęśliwy z inną, tą blondynką. Nie będziesz musiał zajmować się naszym Adasiem. Tak, byłam w ciąży.  Pamiętaj, że zawsze po mimo wszystko będę Cię kochać i życzyć Ci szczęścia z drugiego świata, jeśli nie trafię do piekła. Jesteś najcudowniejszym bólem jak i szczęściem jakie mnie w życiu spotkało. Ucałuj od mnie Wojtka. Oddaje Ci w spadku swoje serce, które już zawsze będzie należeć do Ciebie. 
                                                                                                          
                                                                                                    Zawsze kochająca Cię 
Magda


                                            KONIEC 

Dziękuję wam Kochane za obecność tutaj! ;* Gdyby nie wy i wasza motywacja zwarta w komentarzach nie siedziałabym tutaj teraz o tej godzinie i nie piała teraz tych podziękowań :) Jesteście niesamowite, co nie raz już udowodniłyście! ;* <333 Cóż przepraszam, że taka krótka była ta historia, ale kartka z pomysłami się zagubiła, a ja pisałam tylko te co pamiętam + trochę spontanicznych myśli ^^ Jednak dla mnie ten blog jest udany i kończę go spełniona :) Teraz robię sobie nieco wolnego i powracam może za tydzień ;) Zaglądajcie tutaj a dowiecie się pierwsze o nowym blogu ;3 Nadal nie wiem jeszcze czy wystartować z Jochenem, na którego od początku do końca mam wszystko zaplanowane czy może rozpocząć historię "na żywca", że tak powiem o Arturze :P Pomyślę jeszcze i jak zadecyduję dam wam tutaj znać :) Całuję wszystkie i każdą z osobna i do zobaczenia na nowym blogu :* 

Szczególnie dziękuję Die Te za odwiedzenie tego bloga po mimo niechęci do Facu oraz rozmowy na gg oraz Agacie za motywacje i pogadanki na gg :* 

poniedziałek, 28 września 2015

Trzynasty: Jesteś dużą dziewczynką.

Trzy miesiące później-Maj 

W wyśmienitym humorze przekroczyła próg jednego z bełchatowskich klubów, kołysząc seksownie biodrami do rytmu muzyki, przywołując tym na siebie pełne pożądania spojrzenia zgromadzonych w budynku mężczyzn. Ignorowała jednak ich wzrok i podążała w obranym przez siebie kierunku. Po chwili zawodnicy rzucili jej się na szyję, wycałowując przy tym jej policzki i miażdżąc jej perfekcyjnie ułożone włosy, nad którymi siedziała ponad 2 godziny. Obdarzyła ich jedynie groźnym spojrzeniem, by po chwili wylądować w ich silnych ramionach i gratulować im sukcesu. Na deser zostawiła sobie swojego przyjaciela. Roześmiana popędziła w jego kierunku i uwiesiła mu się na szyi, na co Winiarski odpowiedział głośnym śmiechem, tuląc ją do siebie. Włodarczyk przez kilkanaście dobrych minut szeptała mu do ucha gratulacje, których on już miał po dziurki w nosie. W końcu to nie była wigilia, aby składać mu litania życzeń, a jedynie impreza mająca na celu świętowanie zdobycia brązowego medalu Plusligi. Magdalena musnęła ustami policzek przyjmującego, posyłając w jego stronę anielski uśmiech i powędrowała w stronę baru. Zamrugała zalotnie do młodego bruneta znajdującego się za ladą i poprosiła o coś mocnego. Alan zaśmiał się pod nosem i postawił przed dziewczyną szklankę pełną kolorowego napoju. Pani fotograf podziękowała mu szerokim uśmiechem i upiła spory łyk zimnej cieczy, krzywiąc się delikatnie. Zaprezentowała barmanowi uniesiony kciuk i opróżniła naczynie aż do samego dna, po czym zeskoczyła z wysokiego krzesła i powędrowała tanecznym krokiem w stronę parkietu. 

Ze śmiechem towarzyszyła w tańcu Karolowi, który zgrabnie okręcał ją wokół własnej, powodując że jej krótka sukienka o odcieniu brzoskwini podwijała się i wirowała. Ukazała rządek swoich białych perełek środkowemu, oznajmiając mu że piosenka dobiegła końca. Zawiedziony Kłos wygiął dolną wargę i powędrował w stronę swojej partnerki. Magda natomiast zmęczona tańcem z blondynem opadła na wygodną kanapę w kąciku dla VIP'ów, sięgając po kolejnego drinka. Czuła, że jej doskonały humor to także zasługa krążących w jej krwiobiegu procentów. Lekceważyła to jednak, idąc całkowicie na całość i bawiąc się jak nigdy dotąd. Przez dłuższą chwilę siedziała w kącie wraz z siatkarzami, wsłuchując się w ich śmieszne historyjki. Aż z tej czynności wyrwał ją pełen ochoty do szaleństw na parkiecie Włodarczyk. Złapała się jego dłoni i niemal pognała na parkiet. Gdy z głośników poleciały pierwsze rytmy hitu Veegas pisnęła głośno i zaczęła wywijać swoimi biodrami na różnorakie strony, parskając co chwila śmiechem. Włodarczyk także nie był gorszy, starając się jej dorównać. Po chwili oparł się o plecy dziewczyny swoimi i wydzierał się niemiłosiernie, wykrzykując tekst piosenki.  Nim zauważyła a Michał obracał ją zwinie w swoich ramionach, posyłając  w jej stronę szerokie uśmiechy. Później królowała już z Szamponem, który jakimś dziwnym trafem nie był zaspokojony tanecznie. Jednak z jego towarzystwa wyrwał ją spragniony szaleństwa Muzaj. Później przyszła kolej na Wronę, Brdjovica, który poślizgnął się na rozlanym drinku i staranował panią fotograf, z czego Skrzaty miały niezły ubaw, następnie Magda zagościła w towarzystwie Marechala, Srecko, Tille i Piechockiego. 
Spragniona sączyła kolejnego mocnego drinka, spoglądając roześmiana na doskonale bawiących się siatkarzy. Winiarski od dobrych kilku minut królował w opowiadaniu żartów, Wrona i Kłos nieustannie się o coś kłócili, a Włodarczyk wraz z Mariuszem zdecydowanie przeholowali z alkoholem, czego teraz skutkiem był ich fałsz, rozrywający uszy wszystkim zebranym wokół. Megi oczywiście ze śmiechem uwieczniała to wszystko na aparacie. Nagle na wolne obok miejsce opadła jakaś sylwetka. Nie musiała nawet spoglądać na osobnika, który się obok niej umiejscowił. Te intensywne perfumy mogły należeć tylko do jednego mężczyzny. Włodarczyk dyskretnie oddaliła się od Argentyńczyka, przysiadając się bliżej Michała. Dłoń przyjmującego powędrowała na jej udo, a jego aksamitny dotyk jakim gładził jej skórę przywołał dreszczyk na jej plecach. Zagryzła dolną wargę, aby powstrzymać się przed pocałowaniem siatkarza i odwróciła głowę w jego stronę. Jego czekoladowe tęczówki natrafiły na jej ciemne oczy, wpatrując się w nie głęboko. Szatyn zaczął się niebezpiecznie pochylać nad jej twarzą. Jego ciepły oddech muskał jej twarz. W ostatnim momencie z całej siły odepchnęła od siebie siatkarza i chwyciła swoją kurtkę, wybiegając z lokalu. Pośpiesznie wezwała taksówkę i chwilę później krzątała się po swoim mieszkaniu. 

                                                              ***
Z szerokim uśmiechem goszczącym na jej ustach przeglądała fotografie z sezonu. Przy niektórych płakała ze śmiechu, przy większości zwyczajnie się uśmiechała, a niewielkiej ilości krzywiła na widok obrzydliwych min. Upiła spory łyk pomarańczowego soku ze swojego ulubionego kubka i kliknęła po raz setny, przełączając zdjęcie. Parsknęła głośnym śmiechem, gdy na ekranie laptopa ukazał się filmik z jednej z podróży bełchatowian. Mariusz właśnie podrażniał nos Winiarskiego piórkiem, a gdy ten kichnął na jego głowie wylądowało wiaderko pełne waniliowego budyniu. Włodarczyk płakała ze śmiechu, tarzając się po łóżku. Jej rozbawienie przerwała znajoma jej doskonale nuta. Brunetka poderwała się na równe nogi i podreptała do salonu, po czym sięgnęła po telefon i nacisnęła zieloną słuchawkę. Jakie było jej zdziwienie, gdy w słuchawce rozległ się głos jej ojca: 

-Witaj córeczko. Dzwonie, aby przekazać ci smutną wiadomość. 

-Boże! Tato co się stało?!-spytała przerażona barwą jego głosu. 

-Otóż Magda twoja matka nie żyje.-po tych słowach wypuściła Samsunga z dłoni. 

Jej ciało sparaliżował strach. Wciąż stała w tym samym miejscu, z rozchylonymi wargami i dłonią utrzymaną na wysokości ucha. Nie mogła w to uwierzyć. Przecież kilka miesięcy temu pokłóciła się ze swoją rodzicielką, prosząc aby nie wtrącała się w jej życie, ale gdyby tylko Magda wiedziała, że już nigdy więcej nie będzie jej dane zobaczyć własnej matki to wszystko rozegrała by inaczej. Osunęła się po zewnętrznej stronie kanapy i przyciągnęła kolana pod samą brodę, chowając w nich swoją twarz. W kącikach jej oczu pojawiły się łzy, a już po chwili złączyły się one ze strugami czarnej maskary, tworząc na policzkach dziewczyny ciemne smugi. W obecnej chwili jednak jej to nie interesowała. Miała gdzieś jak wygląda. Właśnie straciła swoją ukochaną matkę! Łkała cicho, nie mogąc uwierzyć w to wydarzenie. Dlaczego życie było dla niej tak okrutne?! Wpierw na jej drodze postawiono nieodpowiedniego faceta, teraz ta sprawa z Conte, który także ją zranił, a jeszcze do tego śmierć tak bliskiej dla niej osoby. Była zdruzgotana. Nigdy sobie nie wybaczy, że  nie było jej przy boku rodzicielki, gdy ta odchodziła z tego świata. Już nigdy nie będzie jej dane ujrzeć jej emanujących ciepłem brązowych tęczówek, już nigdy nie ujrzy jej szczerego, promiennego uśmiechu, już nigdy nie zatopi się w jej ramionach, żaląc się na trudy życia, już nigdy nie spróbuje tych niebiańskich naleśników, już nigdy nie zobaczy jej szczęśliwej przy boku ojca... Gdyż Janina Włodarczyk odeszła z tego świata. Zakończyła życie ziemskie, pozostawiając na pastwę losu swoją jedyną córkę oraz męża. Nawet nie zauważyła, kiedy jej łkanie przerodziło się w głośny płacz. Była tak pochłonięta przeżywaniem tego, że nie dostrzegła podążającego w jej stronę Argentyńczyka. Zaskoczony jej stanem Conte momentalnie przyklęknął przy jej skulonej sylwetce, zamykając ją w swoich ramionach. A ona nie miała sił by protestować. Poddała się bliskości Facundo i usiadła na jego kolanach, wtulając się w jego tors i szlochając. Potrzebowała teraz ukojenia, czyjeś bliskości. 

-Magda, cichutko. Nie płacz już. Wylejesz z siebie całą wodę.-szeptał do jej ucha, gładząc jej plecy dłonią. 

-Nie masz pojęcia co się stało dlatego proszę Facu. Nie komentuj.-warknęła. 

-Spokojnie. Wszystko będzie dobrze.-musnął ustami jej czoło, co naprawdę ją zaskoczyło. 

-Skąd u ciebie taka troska? Przecież jestem dla ciebie tylko zabawką.-chlipnęła. 

-Ja tego nigdy nie powiedziałem.

-Dobra, daj już spokój. Nic nie będzie dobrze! Właśnie straciłam matkę! Rozumiesz?! Wiesz jak to kurwa jest?!  Nie! Przecież ty masz wszystko! Laski, pieniądze, sławę, rodzinę! -poderwała się, ale Facundo momentalnie usadowił ją z powrotem na swoich udach. 

-Przykro mi Meg. Naprawdę. Niestety nie mam pojęcia, ale musisz się z tym pogodzić, że jej już nie ma. Jesteś dużą dziewczynką. Dasz sobie radę.-szeptał kojącym, spokojnym głosem do jej ucha. 

-Nie wiem jak to teraz będzie. 

Nagle uniosła głowę i natrafiła na jego czekoladowe tęczówki. Wpatrywała się w nie przez dłuższą chwilę, aż w końcu musnęła subtelnie jego wargi, układając dłoń na jego szyi. Siatkarz odwzajemnił pieszczotę, a co ją zaskoczyło z taką samą siłą. Zazwyczaj pożerał jej wargi, miażdżył je z całej siły, a teraz całował ją delikatnie, czule jak nie Facundo Conye. Był inny niż zazwyczaj. Po dłuższej chwili oderwała się od przyjmującego i spuściła głowę, chcąc uciec przed jego wzrokiem. 

-Przepraszam nie powinnam.-szepnęła w jego klatkę piersiową, ponownie układając na niej głowę. 

Chwilę później odpłynęła do krainy Morfeusza. Szatyn uśmiechnął się pod nosem i pogładził delikatnie jej plecy, mocniej przyciągając ją do siebie. Gdy do jego nozdrzy dotarła jej słodka woń zakręciło mu się w głowie. Przymknął powieki i ułożył brodę na czubku jej głowy, wdychając do płuc zapach jej truskawkowego szamponu. Aż do momentu, gdy próg mieszkania przekroczył Włodarczyk. Wojtek nucąc pod nosem jakąś piosenkę pozbył się butów, a następnie wmaszerował do salonu. Widok jaki tam został kompletnie go zamurował. Już miał ochotę przyłożyć Argentyńczykowi, gdy ten zaczął wyjaśniać mu sytuację. Wojtek przeprosił go za swoją złość i posłał nieśmiały uśmiech, proponując koledze ciepłą herbatę. Przyjmujący kiwnął głową i z pomocą kuzyna dziewczyny zaniósł ją do sypialni. 

                                                 ~*~
Tym razem planowo prezentuję wam trzynastkę i wychodzi na to, że pechową dla naszej Magdy :/ Biedna dziewczyna! Straciła matkę, z którą nawet nie zdążyła się pożegnać :( Tymczasem ja będę w najbliższym czasie żegnać się z tym blogiem :P Już spory czas temu zgubiłam kartkę z pomysłami i to co pamiętałam napisałam, a reszta przepadła :d Dlatego też pragnę ogłosić wam, że prawdopodobnie w czwartek pojawi się tutaj Epilog :) Ten rozdział nie zbyt dobrze mi wyszedł, ale mam nadzieję, że wam się spodoba ;) Mi brakuje tu tego "czegoś" :/ Po tym blogu zastanawiam się nad wyruszeniem na spotanie z Arturem albo z Jochenem, na którym mam bodajże 2 i pół trzeciego rozdziału :) Na Szalpuka nie mam ułożonego planu wydarzeń, mam tylko zarys, ale może z nim pierwsze wystartuję :D Sama nie wiem :D Może coś mi wpadnie do głowy w najbliższym czasie :) Całuję i do zobaczenia ( mam nadzieję, że w czwartek) ;*  

sobota, 26 września 2015

Dwunasty: Cały Facebook pogrążony w rozpaczy!

Pogrążona w świecie muzyki przemierzała przepełnione gronami ludzi ulice Rzeszowa. W niektórym miejscach wciąż było można dostrzec śnieg połyskujący pod wpływem słonecznych promyków, ale większość mieszkańców stolicy Podkarpacia czuła już nadchodzącą wiosnę. Na twarz dziewczyny wstąpił nikły uśmiech, gdy przebrnęła obok niej spora grupka kibiców tutejszego klubu przyodziana w czerwono-białe pasiaki oraz wyposażona w różnego rodzaju gadżety. Rzeszowianie naprawdę kochali sport jakim była siatkówka. Wszędzie gdzie tylko pojawiała się Magda można było dosłyszeć wymianę zdań pomiędzy dziewczynami rozemocjonowanymi przystojnymi siatkarzami czy też zagorzałych kibiców w postaci męskiej, kłócących się o zdobywcę statuetki MVP. Kręcąc głową z cichym chichotem ruszyła dalej, typując w myślach, że nagroda powędruję w ręce Mariusza lub Michała. Czy miała rację? To miało okazać się za najbliższe kilka godzin. Już nie mogła się doczekać, kiedy zasiądzie na jednym z krzesełek w rzeszowskiej hali i zaciśnie kciuki za swój ukochany klub, zdzierając gardło do granic możliwości. Był tylko jeden problem. Cholernie bała się spotkania w pewnym szatynem. Od czasu pamiętnego pocałunku Włodarczyk unikała przyjmującego jak ognia, co też zauważyła drużyna, ale nie poruszała tego tematu, nie chcąc popsuć atmosfery w zespole. Sam właściciel ust, które dzień temu wylądowały na wargach brunetki chodził ciągle zamyślony, próbując zastanowić się co on takiego wyprawia. Wiedział doskonale, że jego słowa wywołają cierpienie i ból dziewczynie, a mimo to wypowiedział je. Przecież Włodarczyk według niego nie miała prawa wtrącać się w jego życie. Obowiązywał ją z nim tylko zwykły układ, który miał na celu czerpanie wyłącznej przyjemności. Nie było mowy o żadnym zakazu spotykania się z innymi przedstawicielami płci przeciwnej. Tylko dlaczego wypowiedział w jej stronę takie własnie słowa? Czyżby był zazdrosny? Nie! Na pewno nie! Przecież Facundo Conte może mieć każda za jednym pstryknięciem palca, więc dlaczego uparł się na tą skrzywdzoną dziewczynę? Sam tego nie wiedział. 
Z szerokim uśmiechem wymalowanym na twarzy podążała korytarzem budynku, mając za cel dotrzeć do hali. Ale czy było to możliwe by Magdalena Włodarczyk bez szwanku dotarła na dane miejsce? Odpowiedź była jednoznaczna- nie. Tym razem staranowała lekko mówiąc rozgrywającego Asseco Resovii. Brunet parsknął śmiechem na widniejące w jej oczach zakłopotanie i strach, klepiąc ją po ramieniu i zapewniając, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Dziewczyna z nieśmiałym uśmiechem poprosiła o możliwość wspólnej fotografii oraz autografu. Drzyzga z chęcią przystał na jej propozycję z gigantycznym smile, pozując do zdjęcia, a następnie szybko wpisując do zeszytu pani fotograf. 

-Dziewczyno ja nie wiem jak ty się załapałaś na fuchę fotografa Mistrza Polski! Więcej odwagi! Przecież żaden siatkarz cię nie ugryzie, a tym bardziej nie zje!-ukazał jej rządek śnieżnobiałych perełek.-Miło było wpaść na tak uroczą młodą damę! Do zobaczenia piękna!-puścił jej oczko. 

-Fabian!-przywołała do siebie siatkarza niska brunetka.-Co ty tam wyrabiasz?! 

-Nic kotku! Jak widzisz muszę lecieć. Cześć.-pognał w kierunku dziewczyny. 

Magda zachichotała pod nosem, kręcąc głową i ruszyła w dalszą drogę. W końcu przekroczyła obiekt Podpromia. Niemal natychmiast poczuła ten dreszczyk na plecach, gdy z gardeł kilkunastu tysięcy wydostał się śpiew, mający na celu wspieranie swojego klubu. Mimo licznej przewagi rzeszowian, na hali był także obecny kącik bełchatowski. Na wejściu wykonała zdjęcie wiernym pszczółkom bełchatowskiego klubu i pędem popędziła w stronę rozciągającego się Winiarskiego. Przyjmujący momentalnie uniósł swój podbródek, tym samym umiejscawiając wzrok w jej szczupłej sylwetce, aż w końcu jego błękitne tęczówki natrafiły na jego twarz. Bez problemu wyczytał z niej zdenerwowanie dziewczyny, która uśmiechała się niepewnie w jego stronę. Kąciki jego ust powędrowały ku górze, a ich właściciel podniósł się z parkietu i przytulił ją do siebie. 

-Mała, będzie dobrze. Nie pozwolę by ten dupek jeszcze raz cię zranił.-wyszeptał jej do ucha.-Uśmiechnij się no! Gramy z Rzeszowem!-potrząsł nią delikatnie. 

-Przecież wiem głupku.-szturchnęła go w ramie.-No i oczywiste jest to, że przegracie!- uśmiechnęła się do niego słodko.

-Coś ty powiedziała?!-obdarzył ją groźnym spojrzeniem- Osz ty gnido ruska!

Roześmiana brunetka momentalnie poderwała się z miejsca i wzięła nogi za pas, starając się uciec przed przyjacielem. Wiedziała, że jak tylko schwyta ją w swoje ramiona czeka na nią tortura, w postaci łaskotek. A może tym razem wymyśli coś innego? Nie chciała się o tym przekonać. Przeskoczyła przez bandy reklamowe i pognała w kierunku wyjścia z obiektu. Co chwila oglądała się za siebie, sprawdzając dzielącą odległość od rozwścieczonego siatkarza. W końcu natrafiła na drzwi szatni, do której wbiegła i z oczami szczeniaczka poprosiła o przechowanie jej. Karol przełożył ją przez ramie i zaniósł do kabiny prysznicowej, każąc nie opuszczać jej aż do czasu znaku od niego. Chwilę później do pomieszczenia wpadł zdyszany Winiarski. Szatyn zmierzył wzrokiem swoich kolegów, pytając o postać pani fotograf. Skrzaty zgodnie pokręcili głowami i wysłali go do szatni przeciwników. Michał jedynie wzruszył ramionami i udał się w dane miejsce, a Kłos pomógł opuścić prysznic brunetce. Magda wybuchła głośnym śmiechem, przybijając z każdym zawodnikiem piątkę. Chwilę później pojawiła się wraz z nimi na hali i zajęła swoje miejsce, oczekując na rozpoczęcie spotkania. Ostatnie piłki rozgrzewki, wyposażenie kibiców w zapas napoi na ukojenie zdartego gardła i odśpiewanie hymnów klubowych przez zgromadzonych w Podromiu kibiców. Pierwszy gwiazdek sędziego i rzut oka na stronę boiska zajmowanego przez żółto-czarnych. Włodarczyk zaciska mocno kciuki i niczym zaczarowana wpatruje się w znajdującego się w polu zagrywki Winiarskiego. Misiek kilka razy odbija piłkę od parkietu, po czym zaczerpuje świeżego powietrza, wykonując głęboki oddech i wyrzuca skórzany obiekt ku górze. Po chwili przekazuje swoją całą siłę w uderzenie nadgarstkiem w wirująca Mikasę i obserwuje jak Penchev nieco zachwiany przyjmuje jego zagrywkę, z trudem dostarczając piłkę do Drzyzgi. Rzeszowianin wystawia ją do prawego skrzydła, z którego Schoeps mija blok i plasuje piłkę w środku boiska. Uradowany atakujący łączy się w przytulasie ze swoimi kolegami, po czym zmotywowany staje na swoim miejscu. Pani fotograf tymczasem zabiera swój tyłek z plastikowego krzesła i wędruje wokół band, poświęcając się swojej pasji. Z podziwem przegląda swoje zdjęcia i napełniona pozytywną energią skacze w różnorakie miejsca, by znaleźć się tam o właściwym czasie i uchwycić doskonałe momenty. Uradowana klaszcze w dłonie, wykrzykując na całe gardło motywujące wierszyki w stronę swojego ukochanego klubu. Co chwila kąciki jej ust wznoszą się na wyżyny, by po chwili ułożyć się w grymas i wypowiedzieć znane łacińskie słowo. Zaciska kciuki do granic możliwości, nie zauważając nawet, że od tej siły bawią się one na blado. Dla niej liczy się tylko sześć szczupłych sylwetek na boisku, które wyciskają z siebie siódme poty, aby pokonać rzeszowski zespół. Spragniona sięga po butelkę wypełnioną cytrynową cieczą w celu zwilżenia gardła i dalej powraca do dopingowania bełchatowian. Misiek odnajduje ją wzrokiem i posyła subtelny uśmiech, po czym przyjmuje trudną zagrywkę Pencheva. Genialne rozegranie Uriarte jedną ręką i kapitalny atak Conte. Brunetka momentalnie podrywa się z miejsca i rzuca na stojącą obok niej Olę. Przez wciągnięcie w spotkanie nawet nie zauważyła, kiedy obok pojawiła się blondynka. Skupione obydwie wpatrują się w pole zagrywki, gdzie znajduje się Kłos. Trudny float, który sprawia problemy Buszkowi i obydwie skaczą uradowane, obserwując jak na tablicy zostaje przypisana jedynka do zespołu PGE Skry Bełchatów. Magda w towarzystwie Dudzickiej zbiega do szatni chłopaków, czochrając czupryny Skrzatów. Winiar ze swoim cwanym uśmieszkiem zaczyna łaskotać ją po brzuchu, a brunetka śmieje się niczym opętana, błagając zebranych w pomieszczeniu o uwolnienie jej z niewoli. 

-Bo Daga dowie się, że jesteś pedałem!-rzuca w jego stronę poważnie. 

-Haha. Co?!-parska śmiechem przyjmujący.

-Mam zdjęcie, jak prawie całujesz się z Szamponem.-szczerzy się fotografka. 

Zdziwiony Mariusz wyrasta tuż przed Włodarczyk, spoglądając na nią wzrokiem typu " mała, czy ty masz mnie za idiotę?" . Brunetka wybucha śmiechem, kopiąc w krocze Winiarskiego i momentalnie chowa się za Kłosem, który pochłonięty jest rozmową z Olą. Wściekły Michał spokojnie prosi kolegę o udostępnienie mu dostępu do przyjaciółki, a kiedy ten stanowczo kręci głową opuszcza szatnie i wraz z resztą drużyny udaje się na halę, kiwając palcem w stronę Magdy. 
Pełna emocji przemierza powierzchnie wypełnioną bandami, po czym przyklękuje i skupiona czeka na odpowiedni moment, po czym naciska spust migawki i uwiecznia wyjście w powietrze Mariusza. Zadowolona z fotografii uśmiecha się pod nosem, wpatrując w zawodników z Rzeszowa. Całkiem niezłe przyjęcie Buszka, rozegranie Drzyzgi i genialny pajp Niko, którego nikt się nie spodziewał. Brunetka klnie cicho na zawodników, znajdujących się w obronie i odwraca wzrok w stronę Resoviaków, co zauważa Fabian. Brunet posyła jej swój firmowy uśmiech, po czym wraca myślami do gry. Ona natomiast skupiona wpatruje się w płytę boiska, zdzierając gardło do granic możliwości. Co chwila skacze z Olą uradowana lub uderza dłońmi o kolana, wykonując także co jakiś czas zdjęcia. Nawet nie zauważa, kiedy Skra kończy drugą partię 17:25. Momentalnie na jej ustach pojawia się szeroki uśmiech, z którym rzuca się na szyję Winiarskiemu. By ich nie rozkojarzyć przed najprawdopodobniej ostatnim setem postanawia zostać na trybunach. Sięga po swój napój i zwilża nim podrażnioną i piekąca niemiłosiernie krtań. Przyrzeka jednak sobie, że będzie nadużywać jej jeszcze do końca spotkania. W przerwie przegląda zawartość swojej lustrzanki, kasując zamazane lub beznadziejne zdjęcia. Gdy zawodnicy zjawiają się na parkiecie klepie każdego po biodrze, życząc powodzenia. Odkłada swój sprzęt do torby, skupiając się tylko i jedynie na wydarzeniach dziejących się na boisku. Trzeci set rozpoczyna Conte od autowej zagrywki. Magda uśmiecha się jedynie krzywo, świdrując wzrokiem młodego Bułgara. Musi przyznać, że jest naprawdę przystojny, ale zdecydowanie za młody. Przyjmujący Asseco plasuje piłkę tuż przy samej linii końcowej boiska, uśmiechając się subtelnie pod nosem. Włodarczyk ze swoim refleksem udaje się zrobić fotkę rzeszowskiemu talentowi, po czym ponownie jej sprzęt ląduje w torbie. Dzisiaj zdecydowanie zaszalała z ilością zdjęć. Argentyńczyk w punkt przyjmuje serwis bruneta, z uśmiechem szykując się do ataku ze środka. Nicolas jednak posyła piłkę do Winiarskiego, który rewelacyjnie obija blok rzeszowian. 1:3. Solidny serwis Michała odrzuca nieco Lotmana, który zastępuje Buszka, co utrudnia rozegranie Fabianowi. Ostatecznie sędzia odgwizduje nieczyste odbicie, a ty oddychasz z ulgą. Później już Skra niczym maszyna obija blok rywala, kończy każdy atak, stawia ściany Rzeszowowi... A całe spotkanie kończy atak Mariusza po skosie. Uradowana zamyka w uścisku Olę, która przeżywa zwycięstwo równie mocno jak Magda. Chwilę później chwyta w dłonie swojego Nikona i wykonuje zbiorowe zdjęcie zespołu, po czym chłopaki roześmiani i radośni unoszą ją, przechodząc po boisku. Włodarczyk piszczy jak oszalała, prosząc aby ją postawili, ale bełchatowianie stanowczo kręcą głowami. Miguel przygląda się tej sytuacji z szerokim uśmiechem wymalowanym na twarzy, cykając kilka fotek. Po kilku kółkach brunetka w końcu wyczuwa pod stopami ląd i zostaje przytulana przez każdego z zawodników. Szczęśliwa przygląda się jak statuetkę meczu odbiera jej przyjaciel, po czym zamyka go w silnym uścisku i nagradza całusem w policzek. 

-Wiecie co chłopcy! Czuję się zazdrosny!-Falasca wygina dolną wargę.-To ja was trenuję, a mnie nie nosicie jak króla! Co ty Włodarczyk z nimi robisz!?- śmieje się Argentyńczyk. 

-Jak mamy trenera nosić jak trener rozpieprzył parę kilkuletnią, a teraz to oni o rozwodzie myślą!-odpowiada z powagą Włodarczyk. 

Cały autokar wypełnia się śmiechem, a Wrona wraz z Kłosem wymieniają tylko przelotne spojrzenia i opadają na swoje miejsca. 

-Cały Facebook pogrążony w rozpaczy! Niech trener spojrzy!-obok Miguela pojawia się Winiarski.-A ta pani wysłała Wojtkowi rano zdjęcie jak tnie się mydłem. No poważnie mówię! Czego trener tak na mnie dziwnie pacza?!- mówi oburzony Michał. 

Brunetka parska śmiechem wraz z pozostałymi zebranymi w środku i opada na swoje miejsce, tuląc twarz w swojego jaśka. Jednak nie dane jest jej naładować baterie, gdyż szczęśliwi zawodnicy jak to zawsze mają w zwyczaju odpalają swoje płyty. Ich rytualne śpiewy rozpoczyna Winiarski, który trąca Magdę łokciem pod żebrami, wyjąc niemiłosiernie: 

-You're so sexy, sexy sexy 
 I need your love, I need no esitation 
 You're so sexy sex sex sexy 
 Feel me now and stop the conversation....

Włodarczyk obdarza go wzrokiem, mówiącym jednoznacznie "boże! z jakim ja się idiotą zadaję" i ponownie autokar wypełnia fala jej śmiechu. Po chwili jednak w szampańskim nastroju przyłącza się do świętowania wygranej na tak trudnym terenie i uwiecznia to wszystko na klubowym Nikonie. Po zakończeniu jednej piosenki po autokarze roznosi się kolejna, nie gorsza, powalająca na łopatki, którą znają doskonale kibice Polskiej Reprezentacji w Piłce Siatkowej. 

-Poszedłem z małą na molo
 Pełna saszeta, relaks full, uderzam solo.
 Uraczyłem małą zimną Coca-Colą,
 A ona mnie mentolowym Marlboro.
 Zgrywam ekspres, ekspres gentleman'a.
 Polecę wierszem, pełen czad - tak jest - wena.
 Teraz na serio mam Ci coś do powiedzenia,
 W moim Ritmo na tylnych siedzeniach.-rozpoczął Kłos. 

- Będę brał cię!
 - Gdzie?
 - W aucie!
 - Mnie?
 - Cię!
 - Eee...

 - Ehe.-przyłączyli się pozostali. 

Włodarczyk płacząc przyglądała się Wronie, który odprawiał erotyczne tańce wraz z Kłosem. Orbity błękitnych tęczówek Winiarskiego powiększyły się do granic możliwości. Czy ktokolwiek umiał się tak bawić jak PGE Skra Bełchatów?! Odpowiedź była oczywista. Nie! Tych szaleńców nikt nie zastąpi. W tak świetnych humorach przemierzali drogę do swoich domów. Wyczerpana brunetka przysnęła na ramieniu Winiarskiego, który z subtelnym uśmiechem ucałował ją w skroń, życząc dobrej nocki i okrył swoim kocem. 

                                                        ~*~
Przepraszam, przepraszam i przepraszam :( Nawaliłam. Wiem, ale niestety liceum czasem wolnym nie rozpieszcza :/ Zaczęłam dwunastkę pisać jeszcze we wtorek, ale nie było czasu, kiedy jej skończyć. Wczoraj spotkanie do bierzmowania, oglądanie Kadzia i miałam w planie siąść i to napisać, ale byłam tak padnięta, że nawet nie doczytałam rozdziału do końca i zasnęłam. Przepraszam was jeszcze raz, ale chodzę ciągle niewyspana, zmęczona... Mam nadzieję, że zrozumiecie :) Pociesza mnie fakt, że już niedługo znowu będziemy mogły podziwiać naszych przystojniaków na parkietach ^^ A u mnie 5 będzie mecz Asseco kontra Cuprum, na którym prawdopodobnie będę przeprowadzać wywiady z siatkarzami do szkolnej gazetki wraz z najlepszą ekipą ever :D Nieco się denerwuje, ale pytania już mamy i są całkiem niezłe jak na debiut :3 Wojtuś idzie pierwszy na odpytanie :D Oczywiście w moje ręce trafi no i jeszcze prawdopodobnie Igła *.* Już się kurna doczekać nie mogę! :D Całuję i do zobaczenia ( mam nadzieję w poniedziałek) :* 

niedziela, 20 września 2015

Jedenasty: Już ja cię obskubię z tych piór!

Z wymalowanym na twarzy szerokim uśmiechem zmierzała w kierunku podjeżdżającego właśnie autokaru. Poprawiła zwisającą na jej ramieniu torbę i posłała subtelny uśmiech w stronę Kłosa, który już się przymierzał by do niej podejść, gdy środek transportu zahamował tuż przed czubkiem jego durnej łepetyny. Środkowy momentalnie odskoczył do tyłu, depcząc tym stopę Włodarczykowi, który zgromił go spojrzeniem. Blondyn zaklął pod nosem, a Magda roześmiała się pod nosem, kręcąc głową. On kiedyś zginie na schodach. Podążała w stronę wejścia do autobusu, po czym przeskoczyła schodki i zajęła miejsce w jego środkowej części. Usadowiła się od strony okna, ułożyła na drugim fotelu swoją podręczną torbę i już miała opuścić ponownie autokar, gdy przed nią jak z pod ziemi wyrósł Winiarski, który kategorycznie zakazał jej zanoszenia walizki do luku bagażowego. Brunetka przekręciła głowę na bok i roześmiała się beztrosko, kręcąc głowa. Musnęła ustami policzek przyjmującego i pozwoliła opaść swoim czterem literom na miękki fotel. Kątem oka zauważyła wsiadającego do środka Conte, modląc się, aby nie chciał potowarzyszyć jej przez drogę do Rzeszowa. Jej litania nie zostały jednak wysłuchane, gdyż Argentyńczyk już po chwili zasiadał na wolnym fotelu. Magdalena momentalnie zepchnęła go z miejsca, przywołując na swoją skromną osobę ciekawskie spojrzenia. Wściekły przyjmujący rozmasowywał dłońmi obolałe pośladki, które przed chwilą zaliczyły bliskie spotkanie z podłogą i po dłuższej chwili podniósł się z niej, ponownie zajmując miejsce obok brunetki. 

-Wynoś się stąd! Nie mam zamiaru oglądać twojej facjaty przez całą drogę! -wykrzyczała w jego stronę, po raz kolejny go spychając. 

-Ale o co ci chodzi?! Co ja takiego zrobiłem?!- w jej ślady poszedł także siatkarz, wydzierając się na cały autobus. 

-Miło było popatrzeć jak całujesz się z niejaką Klaudią w parku! Nie jestem idiotką! Myślałeś, że się nie dowiem?! 

-Jesteś zazdrosna! Nie masz do tego prawa!-prychnął.-Przecież to tylko układ. Tylko przyjemność.-dodał ciszej. 

-Przypierdoliła cię ostatnio cegłówka?! Nie jestem zazdrosna! A teraz odpuść sobie i odejść od mnie! 

-Nie, jestem całkowicie świadomy tego co mówię! 

-Nie słyszysz, że ona nie chce, abyś z nią siedział?-tuż obok nich pojawiła się wysoka sylwetka Winiarskiego.-Mam cię odprowadzić do Nico? Wyraźnie nie życzy sobie twojego towarzystwa. Tak trudno to zrozumieć?-syczał szatyn przez zaciśnięte zęby. 

-A ty co?! Kolejny z którym się puszcza!? -zaśmiał się nerwowo Argentyńczyk.- Zwykła szmata.-prychnął. 

Dziewczyna niczym oparzona zerwała się z miejsca i nim zauważyła a jej dłoń spoczywała na policzku, urozmaicając go w czerwony ślad. Zaskoczony siatkarz przyłożył dłoń do parzącej bólem skóry i odszedł bez słowa, pozostawiając Włodarczyk całkowicie samą z Winiarskim. Michał ułożył dłoń na jej ramieniu, posyłając jej pokrzepiający uśmiech i opadł na wolne miejsce. Do autokaru niczym oparzony wpadł Miguel, który natychmiast poruszył temat awantury mającej miejsce kilkanaście minut temu. Brunetka odwróciła wzrok w stronę okna, chowając się pod kaskami ciemnych włosów. Było jej tak okropnie wstyd. Faalasca dostrzegając brak odzewu na jego krzyki uprzedził tylko, że Magdalenę ma się traktować z szacunkiem, gdyż należy do sztabu zespołu. Pani fotograf odwróciła głowę w stronę przyjaciela, a ten bez słowa, zauważając w jej oczach smutek i szklące się łzy zamknął ją w swoich ramionach. Dziewczyna zaczęła cicho łkać, dając upust swoim emocjom. Wydawało jej się, że Conte jest naprawdę w porządku, gdy się go pozna bliżej, ale za te słowa, które dzisiaj wypowiedział jej prosto w twarz spadł w jej rankingu na ostatnie miejsce. Niby nie chciał skrzywdzić jakiej kolwiek kobiety, a świadomie sprawił ból Włodarczyk. Magda zaciągnęła się intensywnymi perfumami siatkarza, powoli się uspokajając. Na szczęście każdy zawodnik zajęty był przeglądaniem telefonu lub podziwianiem widoków za oknem i nie zwracał na nią oraz Miśka najmniejszej uwagi. Dłonie przyjmującego gładziły jej plecy, a na jej usta wkradł się delikatny uśmiech. Michał dostrzegł to bez najmniejszych kłopotów i ogarnął kosmyk zwisających jej na twarz włosów, obdarzając ją subtelnym uśmiechem. Dziewczyna w nieco lepszym już stanie cmoknęła mężczyznę w policzek, tym samym dziękując za jego obecność. Ułożyła głowę na jego ramieniu i nawet nie wiedzieć kiedy odpłynęła do krainy Morfeusza. 

                                                     ***
Rozciągnęła się leniwie na siedzeniu i rozejrzała po wnętrzu autokaru. Większość siatkarzy pogrążona była we śnie, a ich nieliczna część rozmawiała ze swoim towarzyszem lub zajęta była swoim telefonem. Jej wzrok mimowolnie wpadł na sylwetkę Argentyńczyka, który z ułożoną na szybie głową i wyciągniętymi przed siebie nogami, spoczywającymi na oparciu siedzenia spał, całkowicie ignorując otoczenie. Odwróciła głowę i zmierzyła wzrokiem także siedzącego na przeciw jej oraz Michała Mariusza żywo gestykulującego w stronę Wojtka, który chichotał cicho pod nosem, spoglądając na swojego kompana. Gdy tylko dostrzegł na sobie wzrok kuzynki uśmiechnął się szeroko, machając w jej stronę. Magda zaśmiała się cicho i odwzajemniła gest, układając głowę na oparciu fotela. Z ciekawością przyglądała się twarzy Winiara, który z zaangażowaniem śledził losy bohaterów swojej lektury. Z każdą chwilą wyrażała ona zupełnie inne emocje, na co parsknęła śmiechem. Jak on to przeżywał! Szatyn posłał jej groźne spojrzenie, przykładając palce do ust, aby nie warzyła się mu przeszkadzać. Brunetka pokręciła jedynie głową i wyciągnęła z kieszeni swojego Samsunga, sprawdzając portale społecznościowe. Wybuchła niepohamowanym śmiechem, gdy na głównej stronie Instagrama wyskoczyła jej twarz Karola przyozdobiona majonezem, a oczy ogórkami. Zirytowany Winiarski dźgnął ją pod żebrem, prosząc aby się opanowała i nie pobudziła całego autobusu. Jednak, gdy udało mu się zerknąć okiem na zawartość wyświetlacza telefonu Megi wnętrze autokaru wypełniały fale jego śmiechu. Drużyna momentalnie została wyrwana ze snu, jęcząc na ową dwójkę. Dopiero, gdy przyjrzeli się bliżej twarzy Kłosa dołączyli do Włodarczyk i Winiarskiego. Zdezorientowany blondyn zmarszczył brwi, oglądając się wokół. O co chodziło jego kolegom? Co było źródłem ich rozbawienia? Dopiero, gdy sięgnął po smartphone'a i sprawdził Insta zrozumiał. 

-Cholera! Ty ptaszynko jedna! Już ja cię obskubię z tych piór! -warczał wściekły środkowy. 

-Zauważ Karolu, że ja nie posiadam piór.-odparł, szczerząc się Wrona. 

-Ale masz brodę, cwaniaczku.-odparł Karol. 

Andrzej poderwał się z miejsca i pędem popędził na początek środka transportu. Rozwścieczony Kłos podążał tuż za nim, ignorując krzyki kierowcy oraz trenera. W końcu para środkowych wylądowała na dywaniku u Miguela. Argentyńczyk postanowił rozdzielić zawodników i od teraz Kłos będzie dzieł pokój z nim, a Wrony współlokatorem będzie Stortim. Dzięki dobremu sercu pierwszego trenera Karol zmył z swojej twarzy smakowitą maseczkę i zajął obok niego miejsce. Cały zespół był rozbawiony tą sytuacją, o czym świadczyły salwy śmiechu roznoszące się po autokarze. By podtrzymać świetną atmosferę z głośników popłynęła znajoma melodia disco. Chwilę później Winiarski wydzierał się na całe gardło, naśladując Etnę w wykonaniu Rolnika: 

-Kawaler pierwsza klasa,
 hektarów cała masa,
 dotacje z Unii bierze,
 a jeździ na rowerze...

-Rolnik szuka żony,
 biega jak szalony,
 będę jego żoną,
 będę rolnikową.-śpiewał cały bełchatowski autokar, w tym nawet obco krajowcy. 

Magdalena nie mogła przegapić takiej okazji i także prezentując swoje umiejętności wokalne uwieczniała to ze śmiechem na swojej lustrzance. Michał nie raz wpychał swoją buźkę w stronę obiektywu, robiąc śmieszne miny, a Wojtek nawet zaczął obracać wokół własnej osi Mariusza. 

                                                ***
Mina Karola wchodzącego do pokoju tuż za Miguelem była bezcenna. To samo można było powiedzieć o zaciąganym przez Stortiego drugim środkowym. Bełchatowianie nie mogli powstrzymać się od zrobienia fotki i wrzucenia jej na Facebooka czy też Instagrama, z dopiskiem : "Po długich latach nadszedł kres ich zawiązku :/ Nie wiemy jak pójdzie nam z tym żyć, ale wiemy jedno. Będzie ciężko :( 28 luty 2014 r.- data, która zostanie zapamiętana przez wszystkie fanki Skrzatów :) ". Magda pokręciła rozbawiona głową, nie mogąc uwierzyć w głupotę swoich kolegów z pracy. Pociągnęła za sobą walizkę i powędrowała wraz z nią w stronę swojego pokoju. Zmęczona podróżą opadła bezwładnie na miękki materac, jęcząc cicho, gdy po pomieszczeniu rozległo się pukanie do drzwi. Niechętnie podniosła tyłek i zamaszystym ruchem pociągnęła klamkę, by po chwili tego pożałować. Nim zdążyła cokolwiek powiedzieć Argentyńczyk bez skrupułów wpił się żarłocznie w jej wargi, ujmując jej twarz w swe dłonie. Momentalnie się od niego oderwała i po raz drugi tego dnia spoliczkowała go, wypychając go za drzwi. Przekręciła w zamku kluczyk i osunęła się po ich wewnętrznej stronie, przyciągając podkurczone kolana pod brodę. Kompletnie nie rozumiała postępowania tego faceta. Raz wyzywał ją od szmat, następnie przychodził i ją całował. Czy kiedykolwiek będzie dane jej zrozumieć jego zachowanie?! Co chce nim osiągnąć?! Jak na razie zwyczajnie bawił się jej uczuciami. 

                                                        ~*~
Napisałam dość szybko ten rozdział, dlatego go dziś możecie czytać :D Korzystajcie ^^ Dzisiaj spora dawka humoru, ale nie brakło też akcji pomiędzy Magdą a Facundo ^^ Michał jak zawsze służy pomocą, ale też potrafi rozruszać towarzystwo :D Karolek i Andrzejek jak zawsze wywijają sobie kawały, ale tym razem przepłacili tym u trenerów xD Biedactwa będą mieszkać oddzielnie i jak oni przeżyją? :( Ich psychika tego nie wytrzyma ^^ Mi osobiście nawet podoba się ten rozdział, a szczególnie akcja w autobusie ;3  Całuję i do zobaczenia w czwartek ;* 


czwartek, 17 września 2015

Dziesiąty: To nie twoja wina, że serce wybrało za ciebie.

Za nami już pierwsza dziesiątką i coś planuję zakończyć to opowiadanie przed drugą dekadą :D A ten odcinek leci z dedykacją dla mojej szalonej i prześmiesznej Natt :D :* Kochana rozwalasz mnie ^^ Miłego czytanka! ;* 


Chwilę później siedziała już na kanapie w domu przyjmującego, popijając malinową herbatę, która niosła za sobą przyjemne ciepło roznoszące się po jej organizmie. Po raz kolejny oplotła palce wokół naczynia i przyłożyła je do ust, aby zwilżyć je gorącym napojem. Michał spoczywał tuż obok niej, błądząc zamyślonym wzrokiem po umeblowaniu swojego salonu. W końcu usadowił się wygodnie i oparł głowę na dłoni, odwracając głowę w stronę swojej przyjaciółki. Brunetka odłożyła na stolik niebieski kubek, z którego jak się niedawno dowiedział często korzystał Oliwer i spojrzała na szatyna, uśmiechając się blado. Chwilę później spuściła wzrok, wstydząc się tego co za chwilę padnie z jej słów. Bo jak ona tak sympatyczna, inteligentna dziewczyna mogła poczuć coś takiego do zwykłego dupka, który nie widział niczego po za czubkiem własnego nosa? No przecież to było niemożliwe! 

-Michał...przepraszam, że znowu zawracam ci głowę. Powinieneś skupić się na rodzinie i jej poświęcić czas, a nie wysłuchiwać moich narzekań na życie.-wypowiedziała z wzrokiem wbitym w kanapę. 

-Magda, przestań! Jesteś moją przyjaciółką i zawsze znajdę dla ciebie czas.-potarł ją po ramieniu, obdarzając uroczym uśmiechem.-A po za tym Daga pojechała z dziećmi do rodziców. No, więc słucham co masz mi do powiedzenia.

-Nie wiem jak ja mogłam być taka głupia, ale nic nie potrafię na to poradzić.-rozpoczęła.-Jak spojrzałam Facundo w oczy podczas tej cholernej sesji, to poczułam coś dziwnego. Mój żołądek nagle zalała fala ciepła. Jego spojrzenie było takie... Nie umiem tego określić po prostu. Wracając zdałam sobie sprawę, że nie łączy mnie z nim tylko seks. 

-Megi, ty się zakochałaś!-klasnął w dłonie, prezentując jej rządek białych perełek.-Nie jesteś głupia! To nie twoja wina, że serce wybrało za ciebie.

-Ale mogłam temu zaradzić. Nie musiałam zgadzać się na ten pieprzony układ.-westchnęła. 

-Gdyby nie to, nie chodziłabyś teraz taka szczęśliwa. Nie patrz tak na mnie.-zaśmiał się, dostrzegając jej zdziwione spojrzenie.- Myślisz, że ja i chłopaki to jakieś ruskie, które nic nie widzą? Przecież wyraźnie zauważyć można zmianę twojego zachowania. Chodzisz jak w skowronkach, ciągle się uśmiechasz, ciągle jesteś zamyślona. 

-Ale to nie ma sensu. I tak mu się znudzę prędzej czy później.-westchnęła.

-Mi to nie wygląda na tymczasowy układ. Jego też coś do ciebie ciągnie.Uwierz mi znam go trochę i umiem rozpoznać, kiedy jakaś dziewczyna go zaciekawi, a ty Magda jesteś naprawdę interesującym obiektem dla mężczyzn.-posłał jej promienny uśmiech. 

-Nie byłabym tego taka pewna. Wiesz dobrze, że boję się zaufać mężczyznom. Cholernie boję się, że zostanę po raz drugi skrzywdzona. On się mną pobawi i znudzę mu się. A ja tego nie chce! On jest dokładnie takim samym dupkiem jak Kwiatkowski!-nawet nie zauważyła, kiedy słona ciecz zaczęła spływać po jej policzkach. 

Michał natychmiast przyciągnął ją do siebie, zamykając w swoich silnych ramionach. Głaskał ją delikatnie po plecach, szepcząc do ucha, aby się uspokoiła. Brunetka natomiast nie mogła przestać łkać, gdyż ciągle miała przed oczami obraz jego pięknych tęczówek. Jak ten dupek mógł jej zawrócić w głowie?! Co on w sobie do jasnej cholery miał?! No co takiego?! A najgorsze jest to, że nie będzie mogła od niego uciec jakby coś się nie udało. Z resztą o czym ona myśli. Przecież Conte nie pakuje się w związki. Dla niego liczy się tylko dobra zabawa. Nie będzie miała się gdzie przed nim ukryć. W Energii spotykać się będą codziennie, Argentyńczyk doskonale wie gdzie mieszka Wojtek i zna godziny jego wychodzeń z chłopakami na pamięć. Nie miała jak przed nim uciec. 

-Meg, przestań. Wszystko będzie dobrze. Nikt cię do niczego nie zmusza. To wyłącznie twoja decyzja. Przemyśl to na spokojnie. Conte nie chce skrzywdzić żadnej kobiety, a tym bardziej na pewno nie ciebie. -wypowiadał spokojnie właściciel mieszkania. 

                                                      ***
Po długiej rozmowie z przyjmującym Magda wyczerpana sesją zdjęciową oraz pobytem w mieszkaniu siatkarza zasnęła na kanapie w salonie, ale Michał zgodnie z prośbą swojego kolegi z drużyny odwiózł ją do domu. Spała smacznie w swoim łóżku, nie myśląc o problemach, które ją otaczały za dnia, aż do pewnego momentu. Nagle po mieszkaniu rozległ się trzask drzwi, który natychmiast wyrwał ją ze snu. Momentalnie poderwała się na równe nogi i rozejrzała wokół, ale nic jej nie zaniepokoiło. Kiedy miała się już ponownie ułożyć na miękkim materacu drzwi jej pokoju otworzyły się, a w ich progu stanął Wojtek. Dziewczyna uniosła głowę i zaniepokojona spojrzała na jego twarz. Jej rysy świadczyły zdecydowanie o tym, że był naprawdę zdenerwowany. Dłonie miał zaciśnięte w pięści, a jego ciało było wyraźnie napięte. Wykonał kilka kroków w przód, zbliżając się do łóżka brunetki. Rzucił na nie kolorową makulaturę, po czym wybuchł, nie kryjąc już swojej złości:

-Kurwa! Magda! Natychmiast mi wytłumacz co robisz na okładce tego szmatławca razem z naszym cudownym Conte?! No odezwij się! Miałaś odwagę pozować, to teraz się tłumacz! Po co ja mu facjatę obijałem?! Po to, żebyś jeszcze bardziej do niego lgnęła?! Kurwa! Odezwij się w końcu! 

-Możesz przestać się na mnie wydzierać!? Towarzyszę mu w zdjęciach, nie widać? Mógłbyś przestać traktować mnie jak dziecko?! Nie mam już 6 lat, a 26! Cholera! Wojtek przesadzasz! A może ja się w nim zakochałam co?! Ty masz do tego prawo, a ja nie?!-wykrzyczała w jego stronę, ale chwilę później pożałowała ostatnich słów jakie padły z jej ust. 

-Że co proszę?! Magda? Ty mówisz poważnie?-przysiadł na łóżku, wyraźnie spuszczając z tonu.-Meg! Spójrz na mnie. Przepraszam, że się tak uniosłem, ale nie podoba mi się jak on cię traktuje. Naprawdę się w nim zakochałaś? -uniósł jej podbródek, spoglądając jej głęboko w oczy. 

-Sama nie wiem Wojtek. To bardziej skomplikowane niż myślałam. Na początku był to tylko zwykły układ, sam seks. Tylko proszę nie obij mu za to mordy. To ja się na to zgodziłam. On mnie do niczego nie zmuszał.-wypowiedziała o dziwo spokojnie. 

Włodarczyk nic nie mówiąc przytulił ją do siebie, muskając jej czoło swoimi ustami. Kochał ją jak własną siostrę i chyba naprawdę za bardzo chciał ją chronić. W końcu Magda miała już 26 lat i trochę życiowych doświadczeń za sobą. Jednak nigdy nie spodziewał by się zgody kuzynki na coś takiego jak układ z Conte. Od początku jej przecież nie przypadł do gustu swoimi odzywkami czy też zachowaniem. Delikatnie się od niej odsunął, po czym wypowiedział kilka zdań na temat co o tym myśli. 

                                                         ***
Z uśmiechem widniejącym na jej ustach oddawała się swojej pasji, biegając po obiekcie sportowym i wykonując zdjęcia podopiecznym Miguela. Trener co jakiś czas posyłał w jej stronę ciepły uśmiech, a nawet za pozował raz śmiesznie do jednej fotografii. Zafascynowana przyglądała się wylewającym siódme poty zawodnikom, rozmyślając równocześnie nad tym jak będzie wyglądać kolejne spotkanie z Argentyńczykiem. Nim zauważyła a siatkarze podzielili się na dwie grupy, po czym rozeszli po przeciwnych stronach siatki. Ułożyła aparat na jednym z krzesełek i przemierzała długość boiska, śledząc zmagania siatkarzy na parkiecie. Świetne przyjęcie Winiarskiego, rozegranie Uriarte na prawe skrzydło i atak po skosie Mariusza. Niby klasyczna akcja, ale przepiękna stylem. Zaklaskała w dłonie, kiwając z uznaniem w stronę Skrzatów. Wlazły obdarzył ją szerokim uśmiechem i udał się w stronę pola serwisowego. Wykonał spory rozbieg, wyrzucił piłkę ku górze i uderzył w jej skórzaną powierzchnie z całej siły. Marechal przyjął zagrywkę kapitana klubu, lekko się chwiejąc, ale dostarczył piłkę do Brdjović'a, a ten wystawił ją do Muzaja, który zaliczył autowy atak. Młody atakujący zaklął pod nosem, na co brunetka zachichotała pod nosem. Kolejna solidna zagrywka Wlazłego, która uplasowała się w pomarańczowym obszarze boiska tuż w dziewiątym metrze. Uradowany siatkarz podskoczył do góry, a Winiar obdarzył go spojrzeniem w stylu "czy ty się dobrze czujesz?". Nie uszło to uwadze środkowych oraz pani fotograf, na co parsknęli śmiechem. 

Z szerokim uśmiechem na ustach w towarzystwie Winiarskiego opuszczała budynek, wysłuchując jego pomysłów na kolejne kawały, które ma zamiar wyciąć Wlazłemu. Nie raz to parskała śmiechem, ocierając oczy z gromadzących się w ich kącikach łez. Ten facet był naprawdę pomysłowy, a do tego przezabawny! Ubóstwiała takich, a wprost kochała! Z fali śmiechu wyrwała ją znajoma melodia. Natychmiast się zatrzymała i wyciągnęła z kieszeni swój niezawodny Samsung, pośpiesznie odbierając. Kiedy w słuchawce rozległ się ciepły głos matki momentalnie ulotnił się z jej osoby świetny humor. Doskonale wiedziała po co rodzicielka do niej telefonuje. Przeprosiła Michała i ruszyła w stronę samochodu Wojtka. Oparła się o Audi, wsłuchując się w słowa matki. Czuła, że to nie będzie przyjemna rozmowa. Zawzięcie tłumaczyła jej, że to jej życie i nie ma prawa się w nie wtrącać, ale pani Włodarczyk wiedziała lepiej. W końcu wściekła nacisnęła czerwoną słuchawkę i wrzuciła telefon na tylne siedzenia, zajmując miejsce obok kierowcy. Nerwowo przeczesała ciemne kosmyki włosów, biorąc głęboki oddech. Siatkarze zawsze umieli zadbać o jej świetne samopoczucie, a teraz wszystko popsuła jedna głupia rozmowa. Zirytowana z całej siły uderzyła w kierownice, wsłuchując się w dźwięk trąbki. Zwróciła tym na siebie wzrok Nicolasa, który zaniepokojony postanowił podejść do samochodu kolegi. Niepewnie zapukał w szybę, a Magda podskoczyła na siedzeniu, uchylając do połowy okno. 

-Wszystko w porządku? -rozgrywający przerwał panująca pomiędzy nimi ciszę. 

-Nic nie jest w porządku.-rzuciła, unikając jego wzroku. 

-Chodzi o Facu? Masz przez niego jakieś problemy? -Argentyńczyk uniósł pytająco brwi. 

Dziewczyna jednie pokiwała głową i wysiadła z samochodu, przystając na propozycję przejścia się z najlepszym przyjacielem przyjmującego. Wojtek i tak musiał zostać nieco dłużej na rozmowę z trenerem, a ona nie zamierzała się z tym mordować i postanowiła wyspowiadać się Uriarte. Brunet z zainteresowaniem słuchał o rozmowie z matką fotografki, o sesji zdjęciowej... Naprawdę był uważnym słuchaczem, czym punktował u Magdaleny. W końcu usiedli na jednej z nielicznych ławek przed obiektem bełchatowskiego klubu, wpatrując się w widoki przed sobą. Nico po pewnej chwili odezwał się, opowiadając jaki to jego kumpel chodzi ostatnio zamyślony. Megi zachichotała pod nosem, słysząc z ust siatkarza, że ten ostatnio ciągle oblewał sobie spodnie kawą i to stało się jego nowym zwyczajem. 
Wpatrzona w obraz za oknem samochodu siedziała obok Wojtka, całkowicie milcząc i rozmyślając nad tym jak powinna teraz postąpić. Zerwać układ i wyznać uczucia Argentyńczykowi czy może odpuścić sobie i poczekać na jego ruch? Nie miała kompletnie pojęcia co robić. Nim zauważyła a samochód zatrzymał się pod domem Włodarczyka. Szybko go opuściła i przekroczyła próg mieszkania. Pozbyła się okrycia zewnętrznego oraz butów i zamknęła za sobą drzwi łazienki. Jedyne o czym teraz marzyła to długa, relaksująca kąpiel i sen. 

                                                         ~*~
Znowu poświęciłam dla was naukę i siedzę tutaj, pisząc dla was dziesiątkę ;3 Jednak w sumie nigdy tego nie żałuję i dzisiaj także, gdyż naprawdę zadowala mnie to wyżej :) Coś jednak komentarzy ubyło ostatnio :/ Proszę nie wstydźcie się ujawniać i piszcie otwarcie co myślicie ;) Ja się nie obrażę, to dla mnie motywacja co mam poprawić, czy może zostawić :) Już naprawdę niewiele dzieli nas od końca tej historii ^^ Mam nadzieję, że się wam ona podoba dotychczas :D Dzisiaj rozdział bardziej poświęcony Magdzie niż Facu, ale takie też są potrzebne ;) Dziewczyna powoli dostrzega, że zaczyna ją coś więcej łączyć z Conte niż tylko zwykła przyjemność ;3 Chyba się biedna zakochała! :D Jak zawsze Wojtuś chce ją chronić, ale jednak lekko przesadza z tymi wybuchami :P Winiara też zabraknąć nie mogło ^^ Widzimy się w poniedziałek, a wcześniej w weekend na Wojtku i Matthew ;3 Całuję i do następnego :* 
PS: Zapomniałam wspomnieć o genialnej dyspozycji naszych siatkarzy oraz reprezentacji USA <3 Miło jest słyszeć, że moje dwie ukochane drużyny jeszcze nie przegrały ani jednego meczu *.* A do tego Matthew ciągle zostaje wyróżniany *.* Jednak w końcu, któraś będzie musiała przegrać, gdyż walczyć bd między sobą :D Niestety, ale Matt dostaniesz po facjacie od Kurka i bandy ^^